Gdy cieszymy się powrotem słonecznych dni, łatwo zapomnieć, że nigdy po 1945 r. nie było bliżej kolejnej wojny światowej niż obecnie.
Tak nazywał się cykl prac Wilhelma Sasnala sprzed równo 20 lat. Zderzał on motyw wiosny — czasu odrodzenia i lekkości — z obrazami wojny, przemocy i zagrożenia, bardzo charakterystycznie dla jego twórczości łączącej współczesne doświadczenie z pamięcią o konfliktach i Zagładzie. W typowy dla Sasnala sposób nie chodziło tam o ilustracyjne sceny bitewne, tylko o obrazy sygnały: krajobrazy, detale, pojedyncze gesty, które stają się nośnikiem lęku i świadomości, że „wojna” nigdy naprawdę nie znika z pola widzenia — tylko zmienia formę. Ten sposób myślenia obecny jest w malarstwie Sasnala od przełomu lat 90. i 2000., ale najmocniej wybrzmiał w pracach pokazywanych w Zachęcie („Lata walki”), a potem w dużych przekrojowych wystawach, jak niedawna „Taki pejzaż” w Polin w 2021 r.
Nawet prosty wskaźnik nastrojów społecznych, zwany Instagramem, pokazuje na zmianę, że jest wiosna i że jest wojna. Gdy cieszymy się powrotem słonecznych dni, łatwo zapomnieć, że nigdy po 1945 r. nie było bliżej kolejnej wojny światowej niż obecnie. Toczy się na świecie niemal 70 konfliktów zbrojnych, najwięcej od 1946 r. Global Peace Index 2025 przekracza szczyty z zimnej wojny. Trwa wyścig zbrojeń. Polską debatę nie bez powodu zdominował temat zakupów broni. Nikt już nie ma czasu na Smoleńsk.
Mało kto zauważył, że w lutym wygasł New START, ostatni duży traktat prawnie ograniczający strategiczne arsenały nuklearne USA i Rosji. Najbardziej zapalne rejony: wokół Ukrainy, Iranu i Tajwanu właśnie zaczynają łączyć się w jeden. Amerykańska prasa ujawniła, że Rosja pomaga Iranowi nie tylko wywiadowczo (chcąc to przehandlować z USA za zastopowanie analogicznej pomocy Ukrainie), ale także dostarczając broń i odwdzięczając się za Shahedy. Tajwan ostrzega, że Chiny mogą wykorzystać rozproszenie uwagi USA przez wojnę na Bliskim Wschodzie. Pod koniec 2025 r. przeprowadziły wokół Tajwanu największe dotąd manewry, ćwicząc de facto blokadę wyspy, a w marcu 2026 r. ogłosiły jeszcze 7-procentowy wzrost budżetu obronnego.
Świat się zamienia w bloki. Gęstnieje sieć powiązań między państwami skonfliktowanymi z Zachodem. Korea Północna ogłosiła właśnie swój nuklearny program za nieodwracalny. Może już oficjalnie przyznawać, że wysyła wojska do Rosji. Chiny i Rosja przeprowadziły w grudniu 2025 r. trzecie wspólne ćwiczenia antyrakietowe, a w styczniu 2026 r. Chiny, Rosja i Iran rozpoczęły wspólne manewry morskie w formule BRICS Plus. Blok antyzachodni się konsoliduje.
Ukraina jest blisko, ale Iran chyba daleko… No to idźmy za filozofią detalu, krajobrazu, gestu Sasnala. Iran jest bliżej, niż nam się wydaje, i to nie tylko w sensie zasięgu rakiet czy czasu lotu samolotu. Nazwy rzek, które znamy z podręczników i map — Dniepr, Don, Dniestr — wywodzą się z irańskiego rdzenia dānu — „rzeka” — oraz z dawnych złożeń typu „rzeka daleka” i „rzeka bliska”, z których językoznawcy wywodzą dzisiejsze brzmienia Dniepr i Dniestr. Don — „po prostu rzeka” w językach irańskich — należy do tej samej rodziny, co Dunaj, który znaczył „niebieskozielona rzeka”. Zanim zaczęliśmy mówić „Europa Wschodnia”, „Ukraina” czy „Unia Europejska”, przez tę część kontynentu przeszła fala ludów irańskich, zostawiając swoje nazwy w miejscach, które wydają nam się tak bardzo bliskie.
Ślady tej dawnej irańskości sięgają zresztą bliżej, na obszar dzisiejszej Polski. Mamy nie tylko „perskie” rzeki na wschodzie, lecz także całą rodzinę nazw typu Majdan, Majdanek itp. — od perskiego maydan, czyli plac. Majdanek to jeden z symboli Zagłady, która jest centralnym motywem twórczości Sasnala. Majdan to symbol ukraińskiej walki o niepodległość.
Znowu trwa zażarta walka o pokój. Na razie Iran rozszerza wojnę na całą Zatokę Perską, rujnując tamtejszy model nowoczesności. Wcale nie zależy mu na zakończeniu wojny, bo nie chce kolejnej. Cena ma być zaporowa. Już nie tylko ropa, ale też nawozy, pierwiastki rzadkie, żywność, a więc handel i chlebem, i półprzewodnikami zagrożony. Licząca kilka tysięcy lat cywilizacja miałaby zostać zdmuchnięta przez 250-letnią, ale nie zostanie. Iran to nie Irak, chyba że dla Stanów Zjednoczonych. Taki pejzaż.