Spełnia się największy koszmar Donalda Trumpa — twierdzi Mary Trump, siostrzenica i krytyczka byłego prezydenta USA.

Mary Trump, autorka i podcasterka, zareagowała w ten sposób na informację o wyznaczeniu na 15 kwietnia terminu procesu o fałszowanie dokumentacji biznesowej przez jej wuja.

Były prezydent nie przyznał się do winy w związku z 34 zarzutami fałszowania dokumentacji biznesowej. Ta sprawa ciągnie się od 2018 r. Wyszło wtedy na jaw, że tuż przed wyborami adwokat Trumpa Michael Cohen zawarł ugodę z występującą w filmach dla dorosłych aktorką Stormy Daniels. Za jednorazową rekompensatę w wysokości 130 tys. dol. zgodziła się ona nie ujawniać, że współżyła z kandydatem republikanów.

Proces miał rozpocząć się 25 marca, ale sędzia Juan Merchan odroczył go, aby obie strony mogły uporządkować ponad 100 tys. stron akt, które prokuratorzy federalni z biura Prokuratora Generalnego Południowego Dystryktu Nowego Jorku przekazali na kilka dni przed planowanym rozpoczęciem postępowania.

Podczas poniedziałkowego przesłuchania prawnicy Trumpa próbowali argumentować, że proces w Nowym Jorku powinien zostać opóźniony lub całkowicie odrzucony. Oskarżyli też biuro prokuratora okręgowego Manhattanu Alvina Bragga o niewłaściwe postępowanie w związku z rzekomym ukrywaniem dokumentów. Argumenty zostały odrzucone przez Merchana, który zbeształ zespół prawny Trumpa za to, że nie poparł swoich zarzutów dowodami.

W poście na X, dawniej Twitterze, Mary Trump stwierdziła, że ustalenie daty procesu na 15 kwietnia oznacza, że kandydat republikanów może zostać skazany za przestępstwo jeszcze przed listopadowymi wyborami, co utrudni pokonanie Joego Bidena.

— Prokuratorzy powiedzieli sądowi, że będą potrzebować co najmniej 15-17 dni na przedstawienie swojej sprawy. Sędzia Merchan dał już jasno do zrozumienia, że nie będzie tolerował żadnych niepotrzebnych opóźnień. W rzeczywistości oznacza to, że dzisiejsza decyzja zwiększyła prawdopodobieństwo, że otrzymamy wyrok w sprawie karnej przed wyborami w 2024 r., być może z kilkumiesięcznym zapasem — napisała Mary Trump.

Zacytowała następnie sondaż Morning Consult/Bloomberg z lutego, który wykazał, że 53 proc. wyborców w kluczowych stanach: Arizona, Georgia, Michigan, Nevada, Karolina Północna, Pensylwania i Wisconsin nie zagłosowałoby na Trumpa, gdyby został skazany do czasu listopadowych wyborów.

Siostrzenica polityka dodała, że „choć media ogłoszą zwycięstwo Donalda” po tym, jak sąd apelacyjny w Nowym Jorku zgodził się w poniedziałek wstrzymać pobranie 454 mln dol. kary za oszustwo cywilne pod warunkiem, że zamiast tego wpłaci 175 mln dol. w ciągu 10 dni, to jednak wiele się zmieniło. Istnieją większe szanse na skazanie byłego prezydenta za przestępstwo jeszcze przed wyborami.

— To z kolei znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo jego wygranej w listopadzie — napisała.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Trump powiedział, że ewentualny wyrok nie zaszkodzi mu w walce o Biały Dom. — Może nawet zwiększyć moją popularność, ponieważ ludzie wiedzą, że to oszustwo.

— To polowanie na czarownice. To mistyfikacja — zapewniał przedstawicieli mediów.

Prawnicy stwierdzili, że jest bardzo mało prawdopodobne, aby Trump trafił do więzienia, jeśli zostanie uznany za winnego.

— Może dostać grzywnę, areszt domowy, opaskę monitorującą na kostkę i jakieś prace społeczne — powiedział „Newsweekowi” adwokat Gene Rossi.

Michael McAuliffe, były prokurator federalny, również uważa, że wyrok pozbawienia wolności jest mało prawdopodobny.

Tekst opublikowany w amerykańskiej edycji „Newsweeka”. Tytuł, lead i skróty od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version