-
Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska przeprowadził kontrole ferm drobiu na Mazowszu i wykazał, że większość nie posiada wymaganych pozwoleń.
-
Mieszkańcy gminy Mordy twierdzą, że jedna z ferm działających bez zezwoleń może być źródłem skażenia wody wykrytą obecnością bakterii E. coli i enterokoków.
-
Polska jest jednym z największych producentów drobiu w Europie, a wysoko rozwinięte fermy wymagają szczegółowych pozwoleń środowiskowych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Szczególne obawy budzą doniesienia z gminy Mordy. Mieszkańcy podejrzewają, że jedna z ferm działających bez wymaganych zezwoleń może być źródłem skażenia wody. W badaniach wykryto bakterie, takie jak E. coli i enterokoki, które stanowią zagrożenie dla zdrowia ludzi. Ferma znajduje się w niewielkiej odległości od studni zaopatrującej mieszkańców w wodę, alarmują lokalne społeczności.
Z kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska wynika, że problem dotyczy 86 ze 106 dotychczas sprawdzonych hodowli. W planach jest kontrola 250 wojewódzkich hodowli drobiu.
Tylko na Mazowszu funkcjonuje około 600 ferm drobiu, a według szacunków mniej niż połowa z nich posiada wymagane prawem pozwolenia. W skali całego kraju liczba tego typu obiektów działających poza pełną kontrolą może wynieść nawet tysiąc.
Na problem zwracają uwagę mieszkańcy i oddolne inicjatywy, które wskazują, że może przez to dochodzić do skażeń. Organizacje społeczne wskazują, że część właścicieli nie zgłasza swojej działalności do odpowiednich organów, przez co nie podlega kontrolom i reżimowi sanitarnemu.
-
Ryba z hodowli czy z połowu? Wszystko zaczęło się komplikować
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, prowadzący fermy powinni uzyskać tzw. pozwolenie zintegrowane, które nakłada na nich konkretne obowiązki, m.in. dotyczące gospodarowania odpadami i ochrony środowiska. Brak takiego dokumentu oznacza w praktyce ograniczoną kontrolę nad działalnością zakładu i jego wpływem na otoczenie.
Inspektorzy WIOŚ przekonują, że prowadzą działnia kontrolne. „Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska podejmuje działania w ramach swoich kompetencji, tj. przeprowadza kontrole i podejmuje czynności pokontrolne, m. in. postępowanie administracyjne w celu wstrzymania użytkowania tych instalacji” – napisał WIOŚ w odpowiedzi na pytania „Kuriera Mazowieckiego”. Kontrole nad fermami sprawują ponadto inspekcje weterynaryjne, urzędy marszałkowskie i resort zdrowia.
Niedawno ws. budowy kolejnej fermy drobiu protestowali mieszkańcy Tończy w gminie Liw w woj. mazowieckim. Do urzędu gminy wpłynęło kilkadziesiat wniosków w tej sprawie. Społeczność obawia się skażenia środowiska.
Polska jest jednym z największych producentów drobiu w Europie. Produkcja mięsa drobiowego w ostatnich latach dynamicznie rosła, głównie dzięki eksportowi – polski drób trafia m.in. do krajów Unii Europejskiej, ale także do Azji i Afryki.
Fermy drobiu w Polsce mają bardzo zróżnicowany charakter – od niewielkich gospodarstw rodzinnych po duże, przemysłowe zakłady liczące co najmniej dziesiątki tysięcy sztuk drobiu. W przypadku tych większych ferm wymagane są szczegółowe pozwolenia środowiskowe, w tym ww. pozwolenia zintegrowane, które regulują emisję zanieczyszczeń, gospodarkę odpadami oraz zużycie wody i energii.
Jednym z głównych problemów związanych z intensywną hodowlą drobiu jest jej wpływ na środowisko oraz względy etyczne. Fermy mogą przyczyniać się do zanieczyszczenia wód gruntowych i powierzchniowych, głównie poprzez niewłaściwe składowanie odchodów. Dodatkowo generują uciążliwości zapachowe oraz emisję amoniaku i innych gazów.
Przepisy unijne i krajowe określają minimalne standardy hodowli zwierząt, jednak liczne śledztwa organizacji prozwierzęcych pokazują, że dobrostan zwierząt to często kwestia w przemysłowej hodowli pomijana.


