Od ponad 100 lat wielu uczonych sugeruje, że stan organizmu silnie wpływa na emocje. Przyspieszone bicie serca może sprawić, że stajemy się bardziej wyczuleni na niebezpieczeństwo, burczenie w brzuchu zwiększa odczucie obrzydzenia, a trzepotanie serca nasuwa myśl, że jesteśmy zakochani.
Ten pogląd jest obecnie stosunkowo szeroko akceptowany przez naukowców. Ciało nie jest jednak bezpośrednim źródłem emocji – to mózg jest kluczowym pośrednikiem w tym, jak interpretujemy stan naszego ciała.
Emocje, których doświadczamy, pozostają pod wpływem sygnałów cielesnych, ale są konstruowane przez interpretacje mózgu na temat tego, co oznaczają poszczególne odczucia. Jest to podobne do doświadczania innych, bardziej podstawowych popędów. Ciało nie powoduje bezpośrednio odczuwania głodu, pragnienia czy bólu – wszystkie one podlegają interpretacjom mózgu.
Pogląd ten sugeruje, że na doświadczanie emocji wpływają:
stan ciała (sygnały z narządów i układów fizjologicznych)
oraz
stan mózgu (to, co spodziewamy się poczuć i jak interpretujemy swoje odczucia).
Odzwierciedla to również fakt, że mózg przetwarza jednocześnie dwa rodzaje kontekstu: kontekst wewnętrzny (ciało) i zewnętrzny (to, co widzimy, słyszymy itd.). Aby określić stan emocjonalny, mózg łączy i integruje te konteksty. Pozwala to oszacować najbardziej prawdopodobną przyczynę fizjologicznego pobudzenia organizmu (czy przyspieszone bicie serca jest spowodowane strachem, czy wbieganiem po schodach?). Czasami wynikiem tego oszacowania jest interpretacja doświadczenia jako jednej lub kilku emocji.
Eksperyment z kontekstem
W jednym z najsłynniejszych eksperymentów na temat roli kontekstu w doświadczaniu emocji, które przeprowadzono w latach 60., badacze podali zdrowym uczestnikom zastrzyk z witamin – przynajmniej tak im powiedziano. Naukowcy twierdzili, że eksperyment miał zbadać wpływ suplementów witaminowych na wzrok. Jak to jednak czasem zdarzało się w klasycznej psychologii lat 60., mijali się z prawdą (takie eksperymenty są kontrowersyjne zarówno ze względów naukowych, jak i etycznych). Nie podali uczestnikom witamin, lecz adrenalinę. Adrenalina (która jest wytwarzana naturalnie, na przykład w momentach stresu, ale może być też podana w formie zastrzyku) powoduje przyspieszenie oddechu, szybsze bicie serca i wzrost ciśnienia krwi. Może wystąpić zaczerwienienie twarzy lub kołatanie serca.
[…] W trakcie eksperymentu niektórzy uczestnicy zostali ostrzeżeni o możliwych skutkach ubocznych, a niektórym powiedziano, że zastrzyk nie wywoła żadnych takich skutków. Naukowcy postawili hipotezę, że gdy ludzie doświadczają objawów fizycznych, których nie potrafią wyjaśnić (szybsze bicie serca, zaczerwienienie), szukają innych czynników wyjaśniających ich stan fizjologiczny – takich jak emocje.
Po zastrzyku naukowcy prowadzili uczestników do pomieszczenia, gdzie z innym uczestnikiem czekali, aż „witaminy” zaczną działać. Tego uczestnika, który w rzeczywistości współpracował z eksperymentatorami, potajemnie poinstruowano, aby zachowywał się euforycznie lub wyrażał gniew. Jeśli poproszono go, aby zachowywał się euforycznie, robił papierowe samoloty, katapulty albo bawił się hula-hoopem, które stało w poczekalni. Jeśli miał zachowywać się gniewnie, on i prawdziwy uczestnik otrzymywali do wypełnienia kwestionariusz, który zaczynał się niewinnie, ale szybko stawał się obraźliwy (zawierał na przykład pytania: „Z iloma mężczyznami, innymi niż twój ojciec, twoja matka miała stosunki pozamałżeńskie?”). Pod koniec wypełniania kwestionariusza podstawiony uczestnik, który współpracował z badaczami, był wściekły, a prawdziwy uczestnik to wszystko obserwował. Naukowcy byli ciekawi, jaki jest łączny wpływ adrenaliny i obecności rozemocjonowanego pomocnika. Bez względu na to, w jakich warunkach znajdowała się badana osoba, naukowcy potajemnie ją obserwowali, oceniając jej zewnętrzne zachowanie, które wyrażało radość lub gniew. Pod koniec eksperymentu uczestnicy odpowiadali na serię pytań, które (aby ukryć prawdziwy cel eksperymentu) dotyczyły głównie nieistotnych objawów, ale także na dwa krytyczne pytania dotyczące odczuwanego poziomu złości lub szczęścia.
Naukowcy odkryli, że uczestnicy, którzy nie zostali ostrzeżeni o skutkach ubocznych zastrzyku, byli pod emocjonalnym wpływem zachowania drugiego uczestnika. Ponieważ nie wiedzieli, czego mogą się spodziewać pod względem fizycznym, kiedy poczuli skutki adrenaliny, szukali alternatywnego wyjaśnienia i przypisywali swoje fizyczne skutki uboczne emocjom. Nie spodziewali się zwiększenia tętna lub zaczerwienienia twarzy po zażyciu leku, więc czuli się i zachowywali, jakby byli szczęśliwi, gdy drugi uczestnik zachowywał się euforycznie, albo gniewnie, gdy tak zachowywał się uczestnik współpracujący z badaczami. Z kolei ochotnicy, którzy zostali ostrzeżeni o skutkach ubocznych, mogli przypisać kołatanie serca i zaczerwienienia znanej, fizycznej przyczynie, która nie miała nic wspólnego z emocjami. Zachowanie drugiego uczestnika miało na nich znacznie mniejszy wpływ emocjonalny.
W tamtym czasie wyniki badania interpretowano w ten sposób, że przypisujemy naszym stanom fizjologicznym przyczyny, które mózg uważa za najbardziej prawdopodobne. Kiedy najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem naszego stanu fizjologicznego wydają się emocje, interpretujemy stan fizyczny jako emocję. Wyniki eksperymentu mówią nam również, że emocje, które przypisujemy sobie na podstawie objawów fizycznych, mogą być różne. Nie zachodzi relacja jeden do jednego między stanem organizmu a konkretną emocją. Przynajmniej w przypadku niektórych stanów fizycznych emocje, które są z nimi związane, mogą być zmienne i zależne od kontekstu […].
W wielu innych, podobnych eksperymentach nie udało się powtórzyć dokładnych efektów, które opisano w oryginalnym badaniu z zastosowaniem adrenaliny, szczególnie w opcji pozytywnej (stanie euforycznym). […] W jednym z kolejnych badań uczestnicy, którzy dostali zastrzyki adrenaliny, a następnie oglądali przerażający film, nie odczuwali strachu bardziej w porównaniu z tymi, którzy nie oglądali filmu.
Gdyby wyniki pierwotnego badania były ogólnie prawdziwe, można by było oczekiwać, że adrenalina znacznie bardziej zwiększy odczuwanie strachu, gdy wydaje się on prawdopodobnym wyjaśnieniem stanu fizycznego. Z tego i innych badań wynika również, że ludzie są skłonniejsi interpretować niewyjaśnione pobudzenie (na przykład z powodu adrenaliny) jako odczucie negatywne, bez względu na to, jakie emocje eksperymentatorzy próbują w nich wywołać. Wyniki te są bardzo odmienne od tego, co sugerował pierwotny eksperyment: nie można wpływać na interpretację pobudzenia w tak dużym stopniu, jak początkowo sądzili naukowcy.
Jak interpretujemy swoje stany fizjologiczne
Niektóre ogólne wnioski z oryginalnego badania pozostają jednak prawdziwe. Sygnały fizjologiczne z organizmu silnie wpływają na interpretację stanu emocjonalnego, jednak tylko do pewnego stopnia. Próby wywierania bezpośredniego wpływu na tę interpretację w eksperymentach (za pomocą fałszywego uczestnika, filmu itd.) nie zawsze muszą działać zgodnie z oczekiwaniami. Może to wynikać z tego, że obowiązują pewne ogólne „zasady”, które kierują interpretacją naszych stanów fizjologicznych. Mogą one przeważać nad doraźnymi próbami wywarcia wpływu na te interpretacje. Na przykład przez całe życie uczysz się, że fizyczne odczucia powodowane przez adrenalinę są często (choć nie zawsze) spowodowane czymś negatywnym. Zakodowana negatywna informacja może wówczas zastąpić bezpośrednie, pozytywne wskazówki, które wynikają z kontekstu. Wpływ zachowującego się euforycznie współpracownika naukowców nie jest wystarczająco silny, aby zmienić twoje życiowe doświadczenia. Ponadto różne osoby doświadczają pobudzenia w różny sposób i także interpretują je na różne sposoby, więc mogą być skłonniejsze do prawidłowej lub błędnej interpretacji doświadczenia.
Wreszcie, na odczucie pobudzenia składa się wiele różnych zjawisk, które mogą być różnie doświadczane i interpretowane przez różne osoby. Chociaż możliwości naukowców, aby oszukać nas co do odczuwania różnych emocji, nie są tak wielkie, jak stwierdzono w oryginalnym eksperymencie, ogólną zasadę, że subiektywne doświadczenie i interpretacja wewnętrznych stanów ciała wpływają na doświadczanie emocji, wciąż popiera wiele dowodów i pozostaje ona bardzo popularną teorią […].
Dlaczego nasz mózg musi zgadywać przyczynę naszego stanu fizjologicznego – dlaczego nie może po prostu wykryć, co dzieje się w organizmie? Jest kilka powodów, dla których przybliżone przypuszczenia mogą być najlepszą strategią. Wiele naszych stanów fizjologicznych jest z natury niepewnych, a ich sygnały są trudne do wykrycia. Aby wyodrębnić sygnał z wszechobecnego szumu, mózg wykorzystuje swoje wcześniejsze doświadczenia i na ich podstawie wnioskuje, czym może być spowodowany określony stan fizjologiczny.
Wyobraź sobie, że masz dziwne uczucie w brzuchu, a jego mięśnie kurczą się nieprzyjemnie. Może to oznaczać kilka rzeczy – jesteś głodny, masz mdłości albo jesteś zdenerwowany (między innymi). Jedynym sposobem, w jaki twój mózg może się dowiedzieć, co naprawdę odczuwasz, i skłonić cię do odpowiedniego zachowania (jedzenia, wymiotowania lub opuszczenia stresującej sytuacji), jest skonstruowanie przypuszczenia opartego na twoich wcześniejszych doświadczeniach i wskazówkach z otoczenia. To stosunkowo nieświadomy proces oprócz punktu końcowego, czyli ostatecznej decyzji, obarczonej jednak niepewnością („chyba będę wymiotować”). Rożne wskazówki sprawią, że jedna interpretacja będzie wydawać się prawdopodobniejsza niż druga (Jak wcześniej wyglądały mdłości? Czy niedawno coś jadłem? Czy coś wzbudza mój niepokój?).
Wykorzystanie wskazówek z przeszłości i z bieżącego kontekstu jest często najlepszą opcją mózgu, ponieważ podobne sygnały z ciała mogą oznaczać wiele różnych rzeczy. Jak można się spodziewać, interpretacja mózgu jest niedoskonała i podatna na wpływy, a jego decyzja to tylko najlepsze możliwe przypuszczenie. Wiele różnych czynników może sprawić, że mózg pomyli jeden stan z innym – emocję ze stanem fizjologicznym lub odwrotnie.
Camilla Nord – kieruje Laboratorium Neurobiologii Zdrowia Psychicznego na Uniwersytecie w Cambridge
