-
Prezes PiS Jarosław Kaczyński skierował sprawę Mateusza Morawieckiego oraz dwójki posłów do partyjnej komisji etyki po publicznym sporze z Patrykiem Jakim.
-
W Prawie i Sprawiedliwości narasta napięcie i coraz więcej osób uważa, że rozłam jest bliski.
-
Wśród polityków PiS panuje przekonanie, że relacje między Kaczyńskim a Morawieckim uległy znacznemu pogorszeniu, a przyszłość partii staje się niepewna.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W PiS dzieje się dokładnie odwrotnie niż chciałby tego Jarosław Kaczyńskim. Im mocniej prezes PiS apeluje o jedność i deeskalację wewnętrznych sporów, tym bardziej one odżywają i to ze zwiększoną mocą.
– Prezes musiał coś zrobić, ale i tak zachował się bardzo delikatnie. Mógł ich od razu zawiesić, ale skierował sprawę do komisji etyki, żeby odwlec w czasie i dać wszystkim czas, by ochłonąć. Wybrał deeskalację zamiast eskalacji – mówił nam na gorąco jeden z posłów PiS.
Choć inni nasi rozmówcy wskazują, kto stoi na czele partyjnej komisji etyki – to Elżbieta Witek, była marszałek Sejmu, która od lat zwalcza Morawieckiego. – Nie przesadzałbym więc z tą chęcią deeskalacji przez prezesa – wskazuje jeden ze zwolenników Morawieckiego.
Morawiecki kontra Jaki. Złamane ultimatum prezesa
Kaczyński kilka dni temu sam postawił swoim politykom ultimatum, że jeśli będą prowadzić publiczne spory, to zostaną zawieszeni w prawach członka PiS „niezależnie od zasług i partyjnej pozycji”.
A wpis Mateusza Morawieckiego, skierowany pod adresem Patryka Jakiego został w partii odebrany właśnie jako złamanie zalecenia prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Jaki jest jednym z polityków, którzy biorą udział w akcji „Zmień moje zdanie” – jeździ po wyższych uczelniach i rozmawia ze studentami, próbując ich przekonać do swojego punktu widzenia. Filmik z takiego spotkania Patryk Jaki wrzucił na swoje media społecznościowe.
Tym, co rozwścieczyło współpracowników Morawieckiego było to, że Jaki wrzucił pytanie młodego człowieka, który pytał, jakie ma gwarancje, że po powrocie PiS do władzy „nie będzie już zadłużania naszego kraju i nie będzie uzależniania nad od UE”.
– Pan poseł ma w tej sprawie czyste sumienie, tak jak właściwie cała dawna Suwerenna Polska – mówił ów student, zwracając się do Jakiego.
– Tylko dawna Suwerenna Polska nie stanowi większości w PiS – narzekał. Patryk Jaki w odpowiedzi odpowiedział, że najlepszym dowodem na to, że tym razem będzie inaczej jest podejście PiS do programu SAFE. – My twardo mimo tej całej propagandy, tym razem twardo zachowujemy się jak trzeba i żadne sondaże, żaden szantaż finansowy, nic na nas nie wpłynie i koniec. Wyciągnęliśmy wnioski. Oczywiście jest kilku posłów, którzy zachowują się inaczej i warto obserwować którzy się nie uczą i nie potrafią wyciągać wniosków (…) – mówił.
-
Kłótnie w PiS. Nowy ruch prezesa partii. Uderza w Morawieckiego
-
PiS w napięciu czeka na decyzję prezesa. „Rozłam wisi w powietrzu”
Zwolennicy Morawieckiego nie mają wątpliwości, że wrzucenie takiego fragmentu było celową prowokacją Jakiego. Morawiecki zamieścił więc wpis, zaczynający się od nie pozbawionych złośliwości słów: „Patryku, skoro obecnie jesteś ekspertem i znasz remedium na każdy problem, to powiedz: jak poszła sztandarowa reforma sądownictwa? No i jak przysłużyła się Polsce Twoja ustawa o IPN?”.
Dalej Morawiecki przypomina, że „w naszej polityce wobec UE wszystkie istotne decyzje były akceptowane przez kierownictwo polityczne PiS” i wytyka, że Jaki i jego ludzie „zajmują się głównie krytykowaniem nie Donalda Tuska, a dorobku rządu PiS z lat 2015-2023”. – To właśnie dlatego od wygranych wyborów prezydenckich tak bardzo spada nam poparcie – skwitował były szef rządu.
Rozłam coraz bliżej. Pytanie nie „czy” tylko „kiedy”
Od czwartkowego wieczoru w partii wrze, a posłowie powtarzają, że rozłam wisi w powietrzu.
– To nie jest pytanie „czy”, tylko „kiedy”. Mateusz idzie wyraźnie na zwarcie i jakieś przesilenie, ta gra jest coraz bardziej czytelna – mówi nam jeden z przeciwników Morawieckiego w PiS.
Już po informacji o skierowaniu sprawy Morawieckiego do komisji etyki, były szef rządu napisał w serwisie X: „Zawsze będę bronił dokonań 8 lat rządów Prawa i Sprawiedliwości przed tymi, którzy nie umieją nic zrobić, a jedynie krytykują”.
W PiS nikt nie ma wątpliwości, że to jawny przytyk pod adresem nie tylko Patryka Jakiego, ale wszystkich ziobrystów i maślarzy.
– No to Mateusz dorzucił do pieca. Robi wszystko, żeby zostać wyrzuconym. To kwestia czasu, sądząc po emocjach, jakie rozgorzały w obu frakcjach – zdradza nam jeden ze zwolenników rozłamu. – Niech ten serial się skończy i niech każdy pójdzie w swoją stronę, bo to już męczące dla wszystkich – dodaje.
-
Prezes wymyślił premiera? Jeszcze 10 razy zmieni zdanie
-
Konflikt wewnątrz PiS nie ustaje. Morawiecki publicznie obwinia Jakiego
Wśród współpracowników Morawieckiego panuje przekonanie, że prezes Jarosław Kaczyński, który pozostaje pod wpływem przeciwników byłego premiera pozwala, by w partii dominowało radykalne skrzydło.
Harcerze uważają, że krytyka pod adresem rządów Morawieckiego uderza nie tyle w niego samego, co w całą partię, a działalność ziobrystów i maślarzy z ostatnich miesięcy doprowadziła do spadku notowań PiS. – Stajemy się partią radykałów i szurów, prezes to widzi i na to pozwala, ale niech nie dziwi się, że nie każdy chce iść w takim kierunku i wypowiada swoje zdanie jak Mateusz – mówi zwolennik Morawieckiego.
Coś pękło, coś się skończyło
Po wydarzeniach z czwartku i piątku coraz mniej jest w PiS osób, które wierzą w to, że partia przetrwa ten kryzys w całości.
– Coś pękło, coś się skończyło. Prezes jest zły i rozczarowany tym, co robi Morawiecki i że nie słucha jego wytycznych. A Mateusz jest rozczarowany postępowaniem prezesa i tym, że pozwala, aby inni skakali mu po pagonach – analizuje jeden z doświadczonych polityków PiS.

Pytania na dzisiaj są dwa. Czy i na ile frakcja Morawieckiego jest gotowa na opuszczenie PiS? On sam cały czas zapewnia, że nie planuje takiego ruchu. Drugie pytanie, to czy Jarosław Kaczyński ma jakiś plan B, bo tak duże rozdrobnienie na prawicy oddala go od powrotu do władzy w 2027 roku. A to, jak mówią w PiS jest politycznym „to be or not to be” Kaczyńskiego.
– I Morawiecki, i Kaczyński wiedzą, że są sobie potrzebni. Morawiecki jest zbyt silny i popularny, by go wyrzucić, a Kaczyński jest wciąż zbyt silny by dać się łatwo ograć. Tak mówi rozsądek. Ale dynamika zdarzeń jest tak duża, że coraz więcej wskazuje, że to nie rozsądek będzie decydował, a emocje, ambicje i pewnie trochę przypadek – wskazuje nasz rozmówca.
-
Pięciu kandydatów na I prezesa SN. Wszystko w rękach Nawrockiego
-
Kto pisze ustawy prezydentowi? Spięcie między Żurkiem a Boguckim


