Czy Sejm odbierze Szymonowi Hołowni immunitet, żeby prokuratura postawiła mu zarzuty? — Tego moglibyśmy już nie przetrwać — mówi jeden z polityków koalicji 15 października.
Szymon Hołownia jest przekonany, że prezydent Karol Nawrocki mimo dwóch wet i udziału w imprezach sponsorowanych przez Zondacrypto na pewno „nie jest w nic umoczony”, a składanie przez rząd kolejnego projektu ustawy o kryptowalutach (niemal identycznego z poprzednim) jest bezcelowe i jedynie wywołuje kolejną awanturę.
— Ten cyrk już był. To przedstawienie już oglądaliśmy bardzo wiele razy, niczego dobrego z tego dla ludzi nie ma. Jeżeli jest możliwość dogadania się w jakichś kwestiach i posunięcia tej sprawy chociaż o centymetr do przodu, a nasz projekt posuwa tę sprawę znacznie więcej niż centymetr do przodu, to należy go uchwalić — mówił dziennikarzom w Sejmie.
Były marszałek Sejmu i koalicjant 15 października bardzo zdecydowanie stawia się tym samym w kontrze do Donalda Tuska, który zdecydował, że najlepszą metodą będzie właśnie wymuszenie na prezydencie kolejnego weta wobec rządowej ustawy o kryptowalutach. Stanowisko Hołowni zaowocowało prezydenckim projektem ustawy, która jest rozwinięciem pomysłu Polski 2050. I pokazuje, że współpraca między rządzącą koalicją (a konkretnie jej niewielką częścią) a prezydentem jest możliwa, nawet jeśli nie jest możliwa współpraca prezydenta z premierem.
— No, taka współpraca i zacieśnianie więzi to się może Szymonowi kiedyś przydać — złośliwie uśmiechają się politycy partii koalicyjnych, pijąc do informacji o wniosku, który prokuratura przygotowuje dla Hołowni. Śledczy mieliby mu postawić zarzut fałszowania dokumentów dotyczących studiów w Collegium Humanum.
***
Co wiemy do tej pory? Prokuratorzy wiedzą tyle, ile znaleźli w dokumentach przejętych w siedzibie Collegium Humanum i ile zeznał Paweł C. A były rektor, któremu śledczy postawili blisko 100 zarzutów, opowiada bardzo szczegółowo o swoich „studentach”. W tym o byłym marszałku Sejmu Hołowni i europośle Michale Kobosce, do niedawna polityku Polski 2050.
Prokuratorzy po miesiącach dochodzenia zaczęli przygotowywać się do uchylenia immunitetów obydwu politykom. Procedura jest długotrwała, bo wniosek trzeba wysłać do Prokuratury Krajowej, która go przegląda, prosi o uzupełnienie, zadaje pytania i tak dalej. Potem wniosek trafia do prokuratora generalnego, który wysyła go do marszałka polskiego Sejmu i do Parlamentu Europejskiego. Wnioskiem zajmuje się najpierw komisja, a potem cały Sejm nad uchyleniem immunitetu głosuje. Ta procedura może trwać przynajmniej kilka miesięcy. Z naszych informacji wynika, że prowadzący sprawę w Katowicach prokuratorzy pod koniec zeszłego roku dopasowali ostatni element układanki i są zdecydowani przedstawić wnioski Prokuraturze Krajowej.
To, czego śledczym brakowało, to podpisy Szymona Hołowni, które chcieli porównać z tymi na dokumentach odnalezionych w Collegium Humanum. Uzyskali je pod koniec listopada zeszłego roku z Urzędu Miasta w Otwocku. To, że Centralne Biuro Antykorupcyjne akurat tam szukało dokumentów podpisanych przez marszałka Sejmu, zamiast przyjść po prostu do kancelarii przy Wiejskiej, obudziło spore zdziwienie. Jednak jak słyszymy od naszych informatorów, prokuratorzy chcieli mieć podpisy „niemedialne” i „niewyrobione”.
Szymon Hołownia jest czynnym politykiem od ponad sześciu lat, kiedy postanowił wystartować w wyborach prezydenckich w 2020 r. Przynajmniej kilkakrotnie w tym czasie podpisywał różnego rodzaju deklaracje i zobowiązania publicznie przed kamerami, a od 2023 r. podpisał także niezliczone dokumenty jako marszałek Sejmu. Jednak jak twierdzą nasi informatorzy, śledczym chodziło o to, żeby porównać podpisy, które znaleźli w dokumentach Collegium Humanum, ze „zwykłymi” podpisami Hołowni. „Takimi składanymi w naturalnych i neutralnych okolicznościach, bez kamer, kiedy się nie stara specjalnie, nie przyciska długopisu, i tak dalej”. Takie znaleźli w Otwocku, bo Szymon Hołownia jest mieszkańcem gminy i w miejscowym urzędzie załatwia różne sprawy wymagające jego podpisu.
Analiza grafologiczna miała doprowadzić śledczych do wniosku, że ich podejrzenia co do aktywnego starania się byłego marszałka o uzyskanie dyplomu w Collegium Humanum są uprawdopodobnione, a wniosek o uchylenie immunitetu będzie konieczny. Z naszych informacji — pisaliśmy o tym w „Newsweeku” już dwa lata temu — wynika, że w dokumentach zabezpieczonych w Collegium Humanum znalazł się indeks Szymona Hołowni z SWPS, podpisany przez niego dokument immatrykulacyjny Collegium Humanum, a jego oceny były umieszczane w systemie Sokrates. W sumie prokuratorzy zgromadzili kilkadziesiąt stron różnych dokumentów dotyczących polityków Polski 2050.
Ma z nich wynikać, że w 2020 r. sprawę studiów w Collegium Humanum dla siebie i Hołowni miał organizować Kobosko. Doniesienia medialne mówią też, że CBA przejęło maile, które Kobosko wymieniał z Pawłem C. Korespondencja miała dotyczyć zwolnienia z opłat i indywidualnej organizacji studiów dla obu polityków. Informatorzy „Newsweeka” twierdzą, że kiedy Paweł C. proponował IOS różnym politykom i samorządowcom, oznaczało to po prostu „studia bez studiowania”. Takie propozycje mieli dostać Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia, Błażej Spychalski, ówczesny rzecznik prezydenta Dudy, czy Sebastian C., wiceminister obrony narodowej w rządzie PiS.
Z „szybkiej ścieżki” edukacyjnej korzystały także rodziny polityków, którym dyplomy MBA i EMBA przydawały się w otrzymaniu stanowisk w radach nadzorczych. Były rektor Collegium Humanum Paweł C. miał potwierdzić w zeznaniach podejrzenia śledczych.
***
Michał Kobosko wielokrotnie deklarował, że nigdy nie studiował w Collegium Humanum. Miał taki zamiar, ale po przyjrzeniu się szkole — jak twierdzi — uznał, że studia tam nie wyglądałyby dobrze w CV.
— Byłego rektora tej uczelni spotkałem w sumie dwa lub trzy razy w sytuacjach służbowych. Nie utrzymywałem z nim prywatnych relacji. Byłem zachęcany i zapraszany do aktywnego podjęcia płatnych studiów na CH. Nabrałem jednak dużych wątpliwości co do jakości tych studiów, na podstawie własnych obserwacji oraz na podstawie informacji, które otrzymałem ze środowisk akademickich i politycznych. Dlatego nie rozpocząłem studiów ani nie wniosłem żadnych opłat z tytułu czesnego. W związku z powyższym tym bardziej nie ukończyłem żadnych studiów ani nie odebrałem żadnego dyplomu CH — odpowiadał na nasze pytania już dwa lata temu.
Szymon Hołownia obrał inną taktykę. Też mówi, że chciał dokończyć studia zaczęte dawno temu na SWPS, ale w końcu z oferty CH nie skorzystał. Jednak do tego dodaje wątek polityczny. W skrócie: ma to być toczona przeciwko niemu gra koalicjantów (głównie Tuska), prokuratorów Ziobry (głównie byłego naczelnika PZ w Katowicach Tomasza Tadli) i liberalnych mediów (głównie Onetu i „Newsweeka”).
— Jego nerwowość w tej sprawie jest dziecinna i zupełnie bez sensu. On niestety tak ma, że od razu widzi w tym robotę służb, spisek albo zamach stanu, a potem się dziwi, że to się rozkręca i musi się tłumaczyć. Buduje coraz bardziej skomplikowane scenariusze, zamiast normalnie powiedzieć: „będzie wniosek, będzie decyzja, nie mam nic do ukrycia” — kręci głową polityk lewicy.
Co do jednego Hołownia ma rację — sprawa jego immunitetu jest sprawą polityczną. Tyle tylko że, wbrew ocenie Hołowni, jest dla Donalda Tuska potwornie niewygodna. Afera Collegium Humanum jest aferą PiS. Za rządów PiS uczelnia miała wsparcie prominentnych polityków partii rządzącej, gwiazd TVP, ministra nauki i mogła działać właściwie bez kontroli. A jednak „w stajni” Pawła C. pojawiło się także bardzo wielu polityków obecnie rządzącej koalicji i przez tę koalicję wspieranych.
— Na liście studentów Collegium Humanum jest pani Roguska [wiceminister spraw wewnętrznych — red.], jest pani Gajewska [wiceminister rodziny — red.] , jest Gierada [lider KO w Świętokrzyskiem — red.], a jakoś afery wokół ich dyplomów nikt nie robi. Dlaczego? Oni wszyscy uczciwie studiowali i tylko jeden Szymon ma podejrzany dyplom? — denerwuje się polityczny stronnik Szymona Hołowni.
***
Nie tylko studia Hołowni budzą podejrzenia. Najlepszym przykładem jest prezydent Wrocławia, o którego dyplomie też pisaliśmy w „Newsweeku” już ponad dwa lata temu, a któremu prokuratorzy postawili w zeszłym roku zarzuty. Dotarliśmy do informatorów, którzy znają zeznania Jacka Sutryka. Widzieliśmy także umowę i przelew z jego konta na rachunek Collegium Humanum. Oba te dokumenty świadczą o tym, że prezydent Wrocławia wbrew swoim wcześniejszym deklaracjom nie spędził na studiowaniu całych dwóch semestrów, a jedynie 40 dni, w ciągu których uzyskał dyplom. W dodatku posłużył się tym dyplomem, żeby objąć stanowisko w radzie nadzorczej spółki komunalnej.
Sutrykowi jednak prokurator mógł postawić zarzuty, bo jako prezydent miasta nie ma immunitetu. A jeśli wniosek trafi do Sejmu, to Sejm będzie musiał się wcześniej czy później sprawą zająć. I to jest właśnie nie lada problem dla Tuska.
— Jak pani to sobie wyobraża? — pyta polityk Koalicji Obywatelskiej. — Wniosek trafia na salę i co my mamy zrobić? Zagłosować za? Odrzucić? Nie ma tu dobrego rozwiązania.
Jeśli rządząca koalicja obroni Hołownię na sali plenarnej, to narazi się na zasadne zarzuty o obronę swoich i wchodzenie w buty Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli zagłosuje przeciwko Hołowni, to dalsze istnienie koalicji zostanie narażone na szwank, i to po raz kolejny w ostatnim czasie.
— Tego moglibyśmy już nie przetrwać — z poważną miną kiwa głową polityk KO. — Nie wyobrażam sobie, żeby Polska 2050, a nawet pewnie kilka osób od Hennig‑Kloski i z PSL nie bronili Hołowni. Odebranie własnymi rękami immunitetu własnemu marszałkowi Sejmu to jednak jest gruba historia.
Dlatego już pojawiają się sugestie, że Szymon Hołownia powinien zrzec się immunitetu i ułatwić życie wszystkim. On twierdzi, że „rektor wykonywał umowę, której nie było”. Rzeczywiście z części zeznań w innych związanych z Collegium Humanum sprawach można wysnuć takie wnioski. Paweł C. próbował „spełniać niewypowiedziane marzenia” swoich potencjalnych klientów. Namawiał ich na indywidualną organizację studiów, proponował zniżki albo nawet zwolnienia z opłat w zamian za inne usługi, przyznane przez prezydenta ordery, załatwienie stanowiska w radzie nadzorczej czy choćby uświetnienie uczelnianej uroczystości. Nie zawsze słyszał wprost zgodę na taki układ, a jednak próbował dalej przekonać tych, na których mu naprawdę zależało, i jednocześnie przygotowywał dokumenty, które mogą być potrzebne w przyszłości. Kilku tak namawianych „studentów” miało dyplomy potem odebrać. W kilku przypadkach, o których wiemy, dokumentów do jego gabinetu nie dostarczali nawet sami zainteresowani.
— Mnie się wydaje, że Szymon naprawdę wierzy, że w tych dokumentach nie ma niczego obciążającego i że to wszystko to jakiś absurd — mówi polityk KO. — Słyszałem, jak mówił, że nie wierzy, że taki wniosek w ogóle będzie. Ja wierzę. Pytanie, co zrobi z tym Żurek.
Waldemar Żurek, prokurator generalny i minister sprawiedliwości, też nie ma dobrego wyjścia, bo skoro do mediów dotarły informacje, że wnioski są przygotowywane przez prokuraturę, to muszą ujrzeć światło dzienne. PiS już zaciera ręce.
— Popcorn kupię — mówi mi polityk PiS i śmieje się, że choć podzielona już na pół, to Polska 2050 wciąż ma klucz do trwałości koalicji i oderwanie jej od Tuska może się tylko PiS opłacić. — Ciekawe, czy Szymuś znów będzie chciał wpaść do Bielana. Tym razem w sprawie swojego immunitetu — dodaje nasz rozmówca, przypominając zeszłoroczną kolację ówczesnego marszałka Sejmu z Jarosławem Kaczyńskim w domu wpływowego europosła PiS Adama Bielana.
Po Sejmie zaczęły krążyć informacje, że do wniosku o uchylenie immunitetu Hołowni prokuratorzy dołożą także wnioski dotyczące polityków innych partii, żeby „złagodzić cios i wprowadzić pewną równowagę”.

