-
Była żona Jacka Jaworka opisała lata przemocy, gróźb i nękania ze strony męża oraz brak reakcji ze strony służb.
-
Po rozwodzie Jaworek nadal nękał byłą żonę i dzieci, nie płacił alimentów oraz podszywał się w mediach społecznościowych.
-
Przez trzy lata poszukiwań Jaworek ukrywał się u ciotki.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W nocy z 9 na 10 lipca 2021 roku we wsi Borowce pod Częstochową (woj. śląskie) zamordowanych zostało troje członków rodziny – małżeństwo i ich syn. Z tragedii ocalało jedynie drugie dziecko pary – chłopiec najpierw ukrył się w szafie, a następnie uciekł przez okno.
Trzy lata trwały poszukiwania zabójcy – Jacka Jaworka, brata zamordowanego mężczyzny. Jak się okazało, przez cały ten czas ukrywał się w domu ciotki. Fakt ten wyszedł na jaw dopiero po znalezieniu jego ciała – morderca sam odebrał sobie życie.
Sprawa Jacka Jaworka. Była żona przerwała milczenie
Teraz, po latach, głos zabrała była żona Jaworka. Jej historia, opublikowana na łamach portalu Onet, to opowieść o latach przemocy i nękania, powtarzających się zgłoszeniach na policję, które były ignorowane, a następnie trudnej walce o prawo do godnego życia.
Koszmar rodziny przyszłego mordercy rozpoczął się już w trakcie trwania małżeństwa pary. „Najczęściej stosował poniżanie, krzyk, zastraszanie. Dzieci bały się przyznać nawet do drobiazgów” – czytamy w relacji kobiety.
„Pamiętam sytuację z wakacji we Włoszech. Zachowywał się normalnie, zawiózł nas w góry, po czym kazał wysiąść z samochodu i odjechał. Dopiero później powiedział, że to kara za to, iż zapomnieliśmy o jego imieninach” – wspomina jego była partnerka.
Po latach szantażu, gróźb i manipulacji dzieci pary oznajmiły, że nie chcą żyć z takim ojcem. Najstarsza córka, wówczas 18-letnia, już wcześniej przeniosła się do domu babci. Ruszyła procedura rozwodowa.
Jacek Jaworek. Była żona: Zdarzało się, że na noc zamykałam się w pokoju z synami
Była żona wspomina trudny czas procesu. „Zabierał mi samochód, nie pozwalał dzieciom korzystać z rowerów, nie płacił rachunków. Robił wszystko, aby zmusić mnie do wycofania pozwu rozwodowego (…). Zdarzało się, że na noc zamykałam się w pokoju z synami” – relacjonowała w tekście Onetu.
Podczas rozpraw rozwodowych Jaworek był bardzo agresywny, krzyczał na żonę, jej adwokatkę, psychologa, personel. Rozwód ostatecznie udało się przeprowadzić. Jaworek nie zniknął jednak z życia byłej partnerki i dzieci.
Mężczyzna nie płacił alimentów, nękał żonę i dzieci, podszywał się pod partnerkę w mediach społecznościowych. „Złożyłam wtedy zawiadomienie do prokuratury. Sprawę jednak umorzono ze względu na ’niską szkodliwość czynu’” – wskazuje kobieta.
„Kiedy na początku 2021 roku jego bratowa, Justyna, napisała mi, że u nich zamieszkał, miałam wrażenie, że oglądam powtórkę z własnego życia” – przekazała.
Była żona Jacka Jaworka zabrała głos. Opisała szczegóły życia z mężczyzną
Bratowa kontaktowała się z byłą żoną Jaworka po kryjomu. Opowiadała jej o chaosie, groźbach, utrudnianiu życia, którego ofiarami padała ona, jej mąż i dwóch synów.
„Zaczęło się piekło – prowokacje, złośliwości, celowe utrudnianie życia Justynie: parkowanie samochodu na wjeździe, niszczenie rzeczy, szukanie pretekstów do awantur (…). W czerwcu Justyna poinformowała mnie, że widziała u niego broń – nie wiatrówkę, tylko taką prawdziwą, na ostre naboje” – relacjonowała na łamach Onetu.
Była żona wielokrotnie zgłaszała zachowanie Jaworka policji – mówiła o groźbach, nękaniu, posiadaniu broni. Do służb zgłosiła się także jej bratowa. Żadna z nich nie doczekała się reakcji.
„Ostatnią wiadomość od Justyny dostałam 9 lipca około godz. 22.42. Pisała, że wracają do domu od znajomych. O czwartej nad ranem zadzwonił domofon (…). W progu zobaczyłam policjantów” – stwierdziła.
Zabójstwo we wsi Borowce. Zginęło małżeństwo i ich syn
W pierwszym momencie funkcjonariusze nie zdradzili, co jest powodem ich wizyty. Dopiero później kobieta dowiedziała się, że jej bratowa, jej mąż i syn zostali zamordowani.
Kolejne lata dla rodziny Jaworka oznaczały ciągły strach o swoje bezpieczeństwo. Rodzina nie doczekała się pomocy od służb.
„Kiedy zrozumiałam, że instytucje nie są po mojej stronie, zaczęłam podejmować decyzje, które dotąd wydawały się niemożliwe. Zaczęłam od sprzedaży mieszkania. Tutaj napotkałam na kolejne przeszkody, bo okazało się, że nie mogę tak po prostu wymeldować mojego byłego męża. Przepisy mówią, że on musi zrobić to sam” – wskazała była żona.
Jak zauważyła kobieta, dopiero po odnalezieniu ciała Jaworka zaczęły się pytania, analizowanie dokumentacji. Okazało się, że mężczyzna cały czas ukrywał się u ciotki. „Ja mówiłam o tym od początku. Wskazywałam osoby z rodziny. Słyszałam milczenie” – mówiła była żona.
-
Zapadł wyrok za zabójstwo dziecka. Prokuratura niezadowolona z decyzji sądu
-
Zaatakował w przerwie odsiadki za morderstwo. „Robienie z ludzi głupków”














