Sprawa dotyczy zatrzymania czterech policjantów – Tomasza C., Wojciecha N., Patryka M. i Artura S. Mundurowi zostali ostatnio doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień przy obezwładnianiu sprawcy głośnego zabójstwa na plebanii sprzed sześciu lat. Incydent opisał Onet, wyjaśniając, że policjantów zatrzymano 16 lipca.
W sobotę szef MSWiA Marcin Kierwiński zapowiedział spotkanie w tej sprawie z nowym ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem. Jak napisał na portalu X, „rząd przywiązuje wielką wagę do niezależności prokuratury”, jednak nie może „zrozumieć decyzji jednego z prokuratorów o zatrzymaniu policjantów, którzy ujęli sprawcę przestępstwa”.
Prokuratura komentuje zatrzymanie policjantów. „Nieprawidłowości w postępowaniu”
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba pytany o sytuację wyjaśnił, że „zawiadomienie złożyła rodzina osoby pokrzywdzonej w tej sprawie, czyli osoba, która de facto miała w innym postępowaniu zarzut zabójstwa”.
– W trakcie obezwładniania przez funkcjonariuszy policji doszło do kilkunastominutowego nagłego zatrzymania funkcji życiowych osoby obezwładnianej, co skutkowało u tej osoby nieodwracalnymi, poważnymi dolegliwościami zdrowotnymi – podkreślił. Aktualnie wobec tej osoby stosowane są środki zabezpieczające i wymaga stałej opieki.
Jak wyjaśnił prok. Skiba, długa przerwa w postępowaniu wynikała z oczekiwania na wydanie opinii specjalistycznych. – W pierwszej kolejności opinii biegłego z zakresu technik obezwładniania, wykładowcy akademickiego szkoły policyjnej o bardzo dużym doświadczeniu, która wykazała nieprawidłowości w postępowaniu tych funkcjonariuszy – przekazał.
Następnie prokuratura czekała na opinię biegłych z zakresu medycyny sądowej celem ustalenia czy stan zdrowia, który nastąpił u obezwładnianego, mógł być spowodowany działaniami tych funkcjonariuszy. Opinia jednak nie pozwoliła na jednoznaczne stwierdzenie, iż tak mogło być.
Rzecznik prokuratury: Doszło do zatajania istotnych okoliczności
Skiba zaznaczył, że prokurator prowadzący postępowanie na samym początku podjął decyzję iż „dla dobra postępowania przygotowawczego, konieczne jest przesłuchanie tego samego dnia czterech funkcjonariuszy, wobec których wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów oraz dwóch świadków – funkcjonariuszy będących na miejsc zdarzenia, którzy bezpośrednio nie brali udziału w obezwładnianiu”.
– W ramach postępiania służbowego i w ramach postepowania przygotowawczego doszło do zatajania przez część funkcjonariuszy istotnych okoliczności dotyczących tej interwencji, co sprawiało, że istnieje konieczność uniknięcia kontaktu i współpracy tych funkcjonariuszy bezpośrednio przed przesłuchaniem i czynnościami procesowymi dokonanymi w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie – podkreślił Skiba.
Jak przekazał, tylko jeden z funkcjonariuszy został zatrzymany na komendzie, trzech pozostałych poza nią. Wobec jednej z tych osób, byłego już funkcjonariusza policji, stosowany był w ramach innych czynności na terenie kraju środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu.
– Zdajemy sobie sprawę, że takie decyzje prokuratury mogą być źle odbierane w środowisku policji, ale kierujemy się tylko i wyłącznie prawdą, rzetelnością i dobrem postępowania, które w tym przypadku było zagrożone ewentualnym ustalaniem linii obrony między podejrzanymi i świadkami, w przypadku gdyby nie doszło do przesłuchania wszystkich w tym samym dniu i gdyby wszystkie te osoby wiedziały w jakim charakterze i na jakie okoliczności mają być przesłuchane – stwierdził Skiba.
Artykuł jest aktualizowany…


