-
Z powodu przyrodniczych zapaści w Odrze zginęła część ryb, a na odbudowę ekosystemu potrzeba kilkudziesięciu lat.
-
W ostatnich dniach w Kanale Gliwickim wyłowiono ponad pięć ton martwych ryb, co potwierdza, że problemy z ekosystemem Odry nie zostały wciąż rozwiązane.
-
Do masowej śmierci ryb i innych organizmów wodnych w Odrze przyczynił się rozwój złotej algi, wysokie zasolenie wody, susza i wpływ działalności przemysłowej.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W tym miesiącu, także w ostatnich dniach, w Kanale Gliwickim doszło do kolejnej przyrodniczej katastrofy – wyłowiono ponad pięć ton. Takie wydarzenia budzą poważne obawy o stan całego ekosystemu Odry i zwłaszcza pokazują, że problemy, które doprowadziły do katastrofy ekologicznej w 2022 r., nie zostały w pełni rozwiązane.
Kanał Gliwicki i Odra. Umierają tu tony ryb
Katastrofa ekologiczna na Odrze z 2022 r. była jednym z największych kryzysów przyrodniczych, jakie dotknęły polskie rzeki. W jej wyniku doszło do masowej śmierci ryb i innych organizmów wodnych. Skutki katastrofy były odczuwalne na około 500-kilometrowym odcinku rzeki.
Skala strat była jeszcze większa, gdy uwzględni się badania prowadzone po katastrofie. Według danych przywoływanych przez inicjatywę „Osoba Odra”, śmiertelność ryb oszacowano na około 1650 ton, co oznaczało spadek ich populacji o około 60 proc. Szacunki wskazują równocześnie na śmierć dziesiątek milionów ryb na dolnym odcinku Odry.
W sumie zginęły więc miliony ryb (szacuje się, że co najmniej 3,3 mln, ale to ostrożne obliczenia), 65 mln osobników małży z rodziny skójkowatych oraz 147 milionów ślimaków wodnych.
Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego Eko-Unia, zwraca ponadto uwagę, że w katastrofie wyginęły również duże ryby, w tym prawie dwumetrowe sumy czy metrowe szczupaki, a odrodzenie się ich może zająć dziesiątki lat.
Małże z kolei, szczególnie duże, tzw. skójki, rosną do 12 lat. W dolnej Odrze podczas katastrofy zginęło 95 proc. populacji rodzimego gatunku małża, czyli szczeżui pospolitej. Na katastrofę odporniejszy okazał się zaś inwazyjny gatunek, szczeżuja chińska.
Prof. Agnieszka Szlauer-Łukaszewska, hydrobiolog z Uniwersytetu Szczecińskiego w wywiadzie dla Interii stwierdziła, że nawet jeśli nie widzimy skali zniszczeń z zewnątrz, to pod wodą doszło do znacznej redukcji zwierząt. Ekosystem Odry nie odbudował się w cztery lata. Organizmy są nadal zagrożone zbyt niską zawartością tlenu.
Rzeka wciąż nie jest bezpieczna
Nie można powiedzieć, że wszystkie ryby w Odrze wyginęły. Katastrofa nie zniszczyła całego życia biologicznego rzeki, ale jego część. Niektóre gatunki przetrwały, a populacje niektórych z nich zaczęły się później odtwarzać. Straty w ekosystemie były jednak bardzo poważne i ich skutki mogą być odczuwalne przez wiele lat.
Według danych państwowego monitoringu ichtiologicznego prowadzonego w 2022 r. w Odrze i Parnicy odnotowano łącznie 30 gatunków ryb. Najliczniej występowały: płoć, okoń, kiełb, ukleja, czy kleń. Warto dodać, że po katastrofie ekologicznej z 2022 r. średnia liczba ryb odławianych w punkcie kontrolnym spadła z 578 osobników w latach 2014-2021 do 309 w 2022 r. Znacznie ucierpiały populacje kozy pospolitej, różanki i kiełbia.

Jedną z najważniejszych przyczyn katastrofy w 2022 r., jak i śmierci ryb w sierpniu w Kanale Gliwickim, był masowy rozwój tzw. złotej algi, która wytwarza toksyny szkodliwe dla ryb. Rozwojowi glonów sprzyjały między innymi wysokie zasolenie wody, susza, wysoka temperatura oraz silne nasłonecznienie. Problem zasolenia Odry był szczególnie istotny, ponieważ do rzeki trafiały zasolone wody pochodzące między innymi z działalności przemysłowej i górniczej.
Inicjatywa, która została utworzona w celu ochrony Odry, „Osoba Odra”, podkreśla, że wydarzenia z 2022 r. pokazały, że obecny system ochrony rzeki nie był wystarczająco skuteczny i wciąż mierzy się z licznymi zagrożeniami.


