-
Szef ukraińskiego MSZ odniósł się do napięć między Ukrainą a Polską związanych z nadaniem jednej z ukraińskich jednostek imienia „Bohaterów UPA” i wyjaśnił, że była to decyzja samych żołnierzy.
-
Sybiha podkreślił, że Polska i Ukraina współpracują przy ekshumacjach oraz wspierają dyskusje historyczne w oparciu o wzajemny szacunek i rzetelne źródła.
-
Minister zapewnił, że żołnierze wybierający nazwę jednostki nie mieli intencji antypolskich i wyraził wdzięczność Polski za wsparcie podczas wojny.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„Przez niemal dwa lata krok po kroku odbudowywaliśmy konstruktywny dialog. Odblokowaliśmy poszukiwania i ekshumacje. Z godnością i zgodnie z chrześcijańską tradycją przeprowadziliśmy w kilku miejscach ponowne pochówki ofiar” – napisał Sybiha na X.
Sybiha zwrócił uwagę, że Polska i Ukraina wznowiły Kongres Historyków, tworząc przestrzeń do dyskusji o trudnych kartach wspólnej historii. Jak nadmienił, stało się to forum opartym na rzetelnych źródłach, a nie hasłach politycznych.
Jak dodał, nie można zaprzepaścić tego, co wspólnie wypracowano. „Tym bardziej w sytuacji, gdy nad nami wszystkimi – Ukraińcami, Polakami i innymi Europejczykami – ponownie zawisło zagrożenie ze strony naszego odwiecznego wroga, Rosji” – napisał.
Sybiha tłumaczy nazwę ukraińskiej jednostki. „Była wyborem naszych żołnierzy”
Zdaniem ukraińskiego ministra należy „pozostawić naszą wspólną historię specjalistom-historykom” i wspólnie przeciwdziałać zagrożeniu bezpieczeństwa europejskiego.
Odniósł się do kontrowersji, jakie wywołało nadanie przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego imienia „Bohaterów UPA” jednej z ukraińskich jednostek wojskowych. Według polskich historyków Ukraińska Armia Powstańcza w latach 1943-1944 przeprowadziła masowe czystki etniczne i ludobójstwo na polskiej ludności cywilnej w Wołyniu i Galicji Wschodniej.
„Nazwa pododdziału była wyborem naszych żołnierzy. Nasi obrońcy zasługują na bezwarunkowy szacunek. To właśnie oni dziś, kosztem własnego zdrowia, a często także życia, utrzymują linię frontu i bronią całej Europy przed rosyjskim zagrożeniem” – wyjaśnił Sybiha. „Płacą za to najwyższą cenę” – dodał.
Jednostka im. „Bohaterów UPA”. „Nasi żołnierze nie mieli antypolskich intencji”
„Wiem napewno, że nasi żołnierze nie mieli nawet w najmniejszym stopniu antypolskich intencji. Chodziło im o upamiętnienie tych, którzy wiele lat temu również walczyli przeciw imperialnej Moskwie, bolszewicko-komunistycznej okupacji i represjom” – przekonywał szef ukraińskiego MSZ.
Ukraina – jak podkreślił Sybiha – „bardzo ciężko walczyła o swoją niepodległość”. „Tak samo jak Polska szła do swojej niepodległości poprzez ciężką pracę i walkę – własną drogą” – zauważył.
Przedstawiciel rządu w Kijowie i bliski współpracownik Zełenskiego zapewnił, że Ukraina jest wdzięczna Polsce za wsparcie i przywódczą rolę podczas toczonej wojny. Zaznaczył, że Ukraińcy chcą rozmawiać o trudnych sprawach w duchu wzajemnego zrozumienia.
Afera wokół decyzji Wołodymyra Zełenskiego
Wołodymyr Zełenski wydał w ubiegłą środę dekret, w którym poinformował, że nadał imię „Bohaterów UPA” Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ”, czyli elitarnej jednostce wchodzącej w skład ukraińskiej armii.
W odpowiedzi polskie MSZ wezwało ukraińskiego ambasadora, natomiast prezydent Karol Nawrocki zapowiedział uruchomienie procedury odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego, przyznanego mu przez Andrzeja Dudę.
Zareagował również były ambasador Polski w Ukrainie Bartosz Cichocki, który na znak protestu zwrócił ukraińskie odznaczenie „Za zasługi”. PremierDonald Tusk stwierdził, że „decyzja prezydenta Zełeńskiego oczywiście narusza naszą wrażliwość historyczną i niepotrzebnie znowu wynosi na taki dość niepokojący poziom kwestie różnic historycznych, różnych interpretacji”, ale podkreślił potrzebę utrzymania przyjaznych stosunków.


