Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Czechy. Kryzys w relacjach rząd-prezydent. Minister wzywa do ignorowania Petra Pavla

Czechy. Kryzys w relacjach rząd-prezydent. Minister wzywa do ignorowania Petra Pavla

1 lutego, 2026
Setki martwych ptaków w Trójmieście. Bilans wciąż rośnie

Setki martwych ptaków w Trójmieście. Bilans wciąż rośnie

1 lutego, 2026
Referendum w Krakowie kłopotem Donalda Tuska. Co czeka Miszalskiego?

Referendum w Krakowie kłopotem Donalda Tuska. Co czeka Miszalskiego?

1 lutego, 2026
Nie doceniamy go, a to skarbnica zdrowia. Smakuje jak pomidorowe mango

Nie doceniamy go, a to skarbnica zdrowia. Smakuje jak pomidorowe mango

1 lutego, 2026
Kraków. Protesty na zakopiance, mieszkańcy nie zgadzają się na budowę nowej S7

Kraków. Protesty na zakopiance, mieszkańcy nie zgadzają się na budowę nowej S7

1 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Czechy. Kryzys w relacjach rząd-prezydent. Minister wzywa do ignorowania Petra Pavla
  • Setki martwych ptaków w Trójmieście. Bilans wciąż rośnie
  • Referendum w Krakowie kłopotem Donalda Tuska. Co czeka Miszalskiego?
  • Nie doceniamy go, a to skarbnica zdrowia. Smakuje jak pomidorowe mango
  • Kraków. Protesty na zakopiance, mieszkańcy nie zgadzają się na budowę nowej S7
  • Ukraina. Atak drona w rejonie pawłohradzkim. Rośnie liczba ofiar
  • Zmiany w szkołach. MEN przygotowało specjalną ankietę
  • Park narodowy apeluje o rozwagę. Jedna osoba przez to zmarła
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Szanowany lekarz stworzył „gabinet pułapkę”. Patrzył na agonię swoich ofiar
Szanowany lekarz stworzył „gabinet pułapkę”. Patrzył na agonię swoich ofiar
Aktualności

Szanowany lekarz stworzył „gabinet pułapkę”. Patrzył na agonię swoich ofiar

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości29 stycznia, 2026
Szanowany lekarz stworzył „gabinet pułapkę”. Patrzył na agonię swoich ofiar

„W domu podejrzanego znaleziono dziesięć obojczyków, dziewięć kości mostka, sześć ramienia i jedną kość miednicy (…). W piwnicy natrafiono na 11 par damskich butów, 22 szczoteczki do zębów i 22 grzebienie. Znaleziono też 16 szminek, 15 puderniczek, siedem par okularów i damski kostium kąpielowy” — z raportu paryskiej policji kryminalnej.

Więcej kryminalnych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Wóz strażacki na sygnale skręca z paryskiego Bulwaru Wielkiej Armii w wąską uliczkę Le Sueur i z piskiem opon zatrzymuje się przed numerem 21. Dwaj policjanci na rowerach wskazują okno na pierwszym piętrze. „Sprawdźcie, chyba zapalił się piec”. Ulica jest pełna dymu. Strażacy przystawiają drabinę, tłuką szybę i wchodzą do środka. Wąskie światło latarki błądzi po opuszczonym wnętrzu salonu. Zadymione schody prowadzą w dół, do piwnicy. Mrok rozświetlają dwa duże, rozgrzane do czerwoności piece centralnego ogrzewania. Z uchylonych drzwiczek jednego z nich wystaje nadpalona ludzka ręka.

Dziesięć minut później jeden z policjantów biegnie do kawiarni na rogu, by zadzwonić do prefektury na Quai des Orfèvres: „Przyjeżdżajcie jak najszybciej. Mamy piwnicę pełną trupów!”. Jest sobota, 11 marca 1944 r., godzina 20.30. Policję wezwał sąsiad z przeciwka, zaalarmowany gęstym, śmierdzącym dymem, zapoczątkowując tym samym jedną z największych spraw kryminalnych współczesnej Francji. Dozorca budynku chętnie podaje policji dane właściciela, jego adres w 9. Dzielnicy oraz numer telefonu. „To szanowany lekarz, doktor Petiot. Nie tylko leczy, ale i pomaga ludziom…”. Funkcjonariusze ponownie idą do telefonu. Odbiera żona doktora, a zaraz potem on sam przejmuje słuchawkę. „Czy weszliście do środka? Czekajcie na mnie. Będę najpóźniej za kwadrans”.

Po półgodzinie przed budynkiem pojawia się na rowerze mężczyzna około czterdziestki. Przedstawia się jako brat doktora. Bierze na bok jednego z policjantów i rozglądając się czujnie, pyta: „Czy jest pan dobrym Francuzem?”. „Oczywiście” — odpowiada funkcjonariusz. Nowo przybyły zdradza mu tajemnicę: ciała należą do zlikwidowanych Niemców i kolaborantów, a on sam kieruje komórką ruchu oporu. Policjant, który czeka na posiłki, radzi mu, aby dyskretnie się oddalił, zanim na miejscu pojawią się przedstawiciele władz okupacyjnych. Późniejsze śledztwo wykaże, że domniemanym bratem właściciela posesji był sam doktor Petiot, sprawca odkrytych właśnie zbrodni.

Zatrzymać szaleńca!

W czasach niemieckiej okupacji francuska policja podlegała Gestapo, której główna siedziba znajdowała się zaledwie kilka przecznic od domu przy ulicy Le Sueur. W Paryżu było kilka utajnionych lokali, w których więziono, torturowano i mordowano ujętych członków ruchu oporu. Ustalenie, że makabryczne znalezisko w piwnicy budynku numer 21 nie jest takim lokalem, zajęło kolejnych kilka godzin. Do siedziby niemieckiej tajnej policji przy Avenue Foch skierowano opis apartamentu pełnego zwłok i pytanie o Marcela Petiot. Odpowiedź nadeszła natychmiast: „Zatrzymać szaleńca”. Gdy policja przybyła do domu Petiotów, w którym jeszcze poprzedniego dnia odbierali telefon, było już za późno. Lekarz i jego żona zniknęli. Wydano nakaz aresztowania, na miejscu pojawili się dziennikarze. Po pierwszych pełnych osłupienia relacjach prasa zaczęła żartować z policji: „Morderca mieszka pod dwudziestym pierwszym” — głosi tytuł artykułu nawiązujący do popularnego filmu Henriego-Georges’a Clouzota, który wszedł do francuskich kin w 1942 r. Śledztwo powierzono komisarzowi Georges’owi Massu z policji kryminalnej. Rezydencja przy ul. Le Sueur 21 została przeszukana od góry do dołu: piętro wyglądało na od dawna opuszczone. W piwnicy funkcjonariusze odkrywają komorę gazową, wyposażoną w specjalny wizjer, pozwalający obserwować agonię ofiar, studnię wypełnioną palonym wapnem, służącą do rozkładania ciał, oraz masywne drzwi, mające tłumić krzyki mordowanych. W komórce, przylegającej do kostnicy, znajdują 72 walizki, ubrania, włosy… Jedynymi pomieszczeniami, z których korzystano, były pokoje w części gospodarczej budynku: znajdowały się tam gabinet lekarski i mała biblioteka. Z gabinetu korytarz prowadził do niewielkiego, nieumeblowanego pomieszczenia, w którym w ścianę wmurowano osiem metalowych pierścieni. To na nie skierowany był wizjer. Naprzeciw wejścia do „gabinetu konsultacyjnego” znajdowały się kolejne drzwi — bez wyjścia. Obok nich dzwonek elektryczny, który nigdy nie dzwonił, bo jego przewód nie był do niczego podłączony. W garażu policjanci odkryli metr sześcienny gaszonego wapna, z którego wystawały ludzkie szczątki.

Dla komisarza Massu sprawa nie budziła wątpliwości: morderca zwabiał ofiary pod pozorem konsultacji lekarskiej, a następnie podawał im truciznę i obserwował przez wizjer, jak umierają, przywiązane do pierścieni. Zwłoki rozpuszczał w wapnie, a gdy ta metoda okazała się zbyt czasochłonna, zaczął je ćwiartować i palić w piecach. W pomieszczeniu obok znaleziono maskę przeciwgazową i części bielizny, a także 11 par damskich butów, 90 sukienek, 120 spódnic, 26 torebek damskich, 21 wełnianych płaszczy, 28 garniturów. Piętro niżej, w wielkiej szafie, odkryto 22 grzebienie, 22 szczoteczki do zębów, 16 szminek, 15 puderniczek i siedem par okularów. Sterta węgla obok pieca grzewczego była przemieszana z ludzkimi kośćmi. Według biegłego sądowego, doktora Alberta Paula, w piwnicy znaleziono „dwa kompletne szkielety i dwa ludzkie korpusy, pozbawione głów i kończyn. Prócz tego mnóstwo kości, wśród nich 10 obojczyków, dziewięć kości mostka, sześć ramienia i jedną kość miednicy.” „To nie była autopsja. To makabryczna układanka” — powie biegły przedstawicielom prasy. Policja wydaje list gończy, a dziennikarze zaczynają grzebać w przeszłości poszukiwanego. W gazetach pojawiają się kolejne fakty, składające się na portret Petiota.

Żołnierz, lekarz, mer

Urodził się 17 stycznia 1897 r. w Auxerre, w departamencie Yonne, 170 km na południe od Paryża. Ojciec był pracownikiem poczty, matka zajmowała się domem. Miała słabe zdrowie, parokrotnie trafiała do szpitali dla nerwowo chorych. Zmarła w 1911 r. Marcel i jego brat przeprowadzili się wraz z ojcem. W szkole chłopak miał kłopoty. Był niespokojny, niezdyscyplinowany i wykazywał zaburzenia równowagi psychicznej. Choć bardzo inteligentny, nie korzystał ze swoich zdolności. W wieku ośmiu lat był leczony środkami uspokajającymi. Znęcał się nad zwierzętami, dokuczał rówieśnikom. „Jego osobowość była już wtedy zaburzona i dwubiegunowa — wyjaśnia Jean-Luc Dauphin, historyk, który przez lata gromadził dokumenty związane ze sprawą Petiota. — Dla niego pojęcia dobra i zła nie istniały”.

Młody Marcel bierze udział w I wojnie światowej. Ranny trafia do szpitala. Rekonwalescencja przebiegła sprawnie, ale lekarze diagnozują u niego rozchwianie emocjonalne. Po powrocie do służby kradnie wojskowe koce. Osadzony w areszcie, po serii badań zostaje ostatecznie zwolniony. Diagnoza: nerwica, depresja, paranoja, tendencje samobójcze, a także liczne obsesje i fobie. Ma 21 lat. Jako kombatant ma prawo skorzystać ze specjalnego programu wsparcia, przewidującego między innymi przyspieszone studia. Wybiera medycynę. Staż odbywa w szpitalu psychiatrycznym i już po ośmiu miesiącach, w grudniu 1921 r., dostaje dyplom lekarza. Po powrocie do rodzinnego departamentu otwiera gabinet w Villeneuve-sur-Yonne. 25-letni lekarz reklamuje się jako „specjalista od skutecznych, nowoczesnych metod terapii”, które różnią się bardzo od leczenia stosowanego przez starszych kolegów. Serdeczny w kontaktach z pacjentami, najuboższych leczy za darmo. Przedstawia się jako „lekarz robotników”. Ludzie chętnie podchwytują ten przydomek. Prawdopodobnie pierwszą jego ofiarą pada córka jednego z pacjentów, Louise Delaveau, z którą Petiot ma romans. W maju 1926 r. dziewczyna zachodzi w ciążę i znika. Marcel zwierza się znajomym, że „mieli małą sprzeczkę, po której go porzuciła”. Poszukiwania zaginionej nie dają rezultatu. Policja nie jest w stanie zweryfikować zeznań sąsiadów, którzy widzieli, jak Petiot pakuje do swojego samochodu „podejrzanie duży pakunek”. Mimo plotek popularny lekarz postanawia zająć się polityką. Po zażartej kampanii doprowadza do rezygnacji dotychczasowego burmistrza i zajmuje jego miejsce. Jednak pokrętna natura Petiota uniemożliwia mu uczciwe sprawowanie urzędu. Kleptomania, defraudacje, kradzieże, fałszywe deklaracje ubezpieczenia zdrowotnego — lista jest długa. Gdy przekręty mera wyszły na jaw, został nazwany przez prasę „szaleńcem” i w 1934 r. odwołany ze wszystkich pełnionych funkcji.

Paryż staje otworem

By zniknąć z pola widzenia, doktor Petiot przeniósł się do Paryża wraz z żoną Georgette, młodszą od niego o 10 lat, którą poślubił w 1927 r., oraz synem Gerhardtem, urodzonym w kwietniu następnego roku. We wrześniu 1933 r. rodzina zamieszkała przy ulicy Caumartin 66 w 9. Dzielnicy, a Marcel przejął klientów lekarza, który przeszedł na emeryturę. Zaczął również wystawiać recepty narkomanom. Jakiś czas później, na wniosek prokuratury, wszczęto przeciwko niemu dochodzenie. Wybrnął z tej sytuacji, twierdząc, że tego typu recepty są integralną częścią jego „techniki odzwyczajania narkomanów od nałogu”. Nadal uznawano go za „lekarza ludu”, dzięki czemu nikt nie dziwił się, że zamożny i znany doktor prowadzi gabinet w sąsiedztwie dzielnicy czerwonych latarni. Myślano, że chce pomagać pracującym tam kobietom. Tymczasem dzięki takiej lokalizacji miał nieskrępowany dostęp do półświatka, w którym był doskonale znany za sprawą prowadzonych tam ciemnych interesów.

Powodzenie opuszcza go na chwilę 4 kwietnia 1936 r. Podczas spaceru po bulwarze Saint-Michel Petiot kradnie książkę. Pracownik księgarni idzie za nim i zatrzymuje przecznicę dalej. Złodziej trafia na komisariat. W swojej obronie twierdzi, że jest roztargniony. Zgłasza, że pod koniec Wielkiej Wojny był leczony z powodu zaburzeń psychicznych. Raport medyczno-prawny sporządzony w lipcu 1937 r. stwierdza, że „doktor działał w stanie niepoczytalności i nie można go pociągnąć do odpowiedzialności”. Zostaje jednak przymusowo umieszczony w szpitalu psychiatrycznym, gdzie spędza siedem miesięcy. Wychodzi 20 lutego 1937 r. bez żadnej kary. Co więcej — wznawia działalność zawodową, jakby nic się nie stało!

Przez następne trzy lata kontynuuje praktykę. Zarabia dobrze, choć styl życia rodziny pozostaje skromny. Lekarz, który nadal dostarczał narkomanom nielegalne substancje, czerpiąc z tego krociowe zyski, spędzał wolny czas na aukcjach. Po zapełnieniu cennymi nabytkami mieszkania przy ul. Caumartin kupuje budynek przy rue de Reuilly, w 12. Dzielnicy. Kiedy wybucha II wojna światowa, Petiot, na stałe zwolniony ze służby wojskowej, korzysta z wyjazdu kolegów po fachu, by poszerzyć grono klientów. Zamieszanie związane z okupacją ułatwia łamanie prawa. Gdy armia niemiecka wkracza do Paryża, lekarz opowiada swemu fryzjerowi, że kieruje tajną komórką ucieczkową, której celem jest pomoc osobom zagrożonym aresztowaniem przez Gestapo. Za odpowiednią opłatą pomaga im opuścić Francję. 11 sierpnia 1941 r. Petiot nabywa kamienicę w 16. Dzielnicy, przy ul. Le Sueur 21. Przekonuje żonę, że chce przekształcić budynek w klinikę. Zaczyna od urządzenia w pomieszczeniach gospodarczych „gabinetu lekarskiego”. Tak oto w samym centrum Paryża powstaje gabinet pułapka, drobiazgowo przygotowany do mordowania klientów i pozbywania się zwłok.

Gabinet pułapka

Pierwszą paryską ofiarą Petiota jest jego sąsiad i pacjent, Joachim Guschinow. Żyd polskiego pochodzenia, kuśnierz z zawodu, skarżył się doktorowi na prześladowania ze strony okupanta. Petiot obiecał, że za 25 tys. franków przerzuci go do Ameryki Południowej. 2 lutego 1942 r. przyszły uciekinier, odprowadzany przez żonę, wysiada z metra na Placu Gwiazdy. „Tu musimy się rozstać — mówi. — Czekaj na wieści ode mnie. Najdalej za dwa miesiące pojedziesz tą samą drogą”. Jest 18.30. Pani Gushinow nigdy więcej nie zobaczy męża, choć „szef komórki ucieczkowej” donosił jej po kolei, że Joachim dotarł do Lizbony, Dakaru, w końcu do Buenos Aires, gdzie miał się zatrzymać w hotelu Alvear. Drugą ofiarą był również pacjent, Jean-Marc Bever, na którego nazwisko złowrogi doktor wystawiał dziesiątki fałszywych recept. Gdy sprawą zainteresowała się policja, zaalarmowana przez farmaceutów, Petiot zwabił Bevera do swego „gabinetu”. Pacjenta nikt więcej nie ujrzał, tylko jego kochanka dostała kilka dni później list. Niewyraźnym, rozchwianym pismem partner informował ją, że „opuścił Paryż, by uniknąć kłopotów”. Analiza śladów znalezionych w domu przy ul. Le Sueur wykazała, że podobny schemat działania doktor stosował najchętniej. W pułapkę wpadali kolejni Żydzi, drobni przestępcy, prostytutki, narkomani.

Osobom uciekającym przed Gestapo oferował pomoc w potajemnym opuszczeniu Francji za ogromne sumy pieniędzy. Rzeczy osobiste ofiar policja znajdowała później na terenie całej posesji. Doktor Petiot początkowo wybierał osoby samotne, głównie Żydów, ale potem zabijał całe rodziny. Żadna z osób, które powierzyły mu swój los, nie opuściła makabrycznego domu w centrum Paryża. Gdy zamknęły się za nimi drzwi, zapraszał do „gabinetu” na szybkie badanie przed daleką podróżą, a potem, pod pozorem szczepienia przeciw tropikalnym chorobom, wstrzykiwał uciekinierom cyjanek. Interes funkcjonuje bez zarzutu do roku 1943, gdy plotki o „tajnej siatce ucieczkowej” dotrą do niemieckich władz. Gestapo zaczyna poszukiwać tajemniczego „doktora Eugène’a”, aby położyć kres jego „aktom oporu”. Marcel Petiot został aresztowany w maju i przesiedział w więzieniu siedem miesięcy, regularnie poddawany torturom. Jego pogarda i sprzeciw wobec wszelkiej władzy pozwalają mu przetrwać. Petiot milczy, a okupanci nie trafiają na jego gabinet. Został zwolniony w styczniu 1944 r. z braku dowodów. Epizod z Gestapo zwiększa szeptaną popularność doktora. Któż z „dobrych Francuzów” mógłby podejrzewać szefa tajnej placówki ruchu oporu, prześladowanego przez hitlerowców? Nigdy się nie dowiemy, ile osób naprawdę pozbawił życia, zanim 11 marca śmierdzący dym z pieca przepełnionego ludzkimi szczątkami sprawi, że sąsiedzi zaalarmują policję. Począwszy od tego wieczora sprawa staje się głośna, a nazwisko Petiot trafia do prasy. Wychodzą na jaw tajemnicze zniknięcie dawnej kochanki, oszustwa, kradzieże, a także fakt, że część jego pacjentów przepadła bez wieści. Policjanci, zaintrygowani adresem podanym na drzwiach domu Petiotów przy rue Caumartin, jadą pod wskazane miejsce, do Auxerre. To adres brata podejrzanego, Maurice’a, który twierdzi, że nic nie wie o działalności doktora. Funkcjonariusze otaczają jego dom dyskretną opieką. Następnego dnia Maurice udaje się na dworzec w towarzystwie kobiety, która okazuje się żoną poszukiwanego. Zostają zatrzymani, gdy wsiadają do pociągu. Zaskoczona Georgette Petiot plącze się w wyjaśnieniach tak niezręcznie, że na ich podstawie policja dokonuje aresztowania obojga. Wkrótce okazuje się, że to właśnie Maurice dostarczył bratu setki kilogramów palonego wapna. Adres? 21 rue Le Sueur… Siłom porządkowym udaje się również odnaleźć zbiorową mogiłę, a w niej … ślady 39 walizek, zawierających setki rzeczy osobistych. Były ukryte u przyjaciół Petiotów w departamencie Yonne. Ten sukces nie posuwa jednak naprzód głównego wątku sprawy. Śledztwo komisarza Massu utknęło w martwym punkcie.

Volta

Trudno się dziwić. Mimo nakazu aresztowania Petiota i niemieckich zapewnień, że to groźny szaleniec, Francuzi coraz mniej chętnie współpracują z okupantem. Jest wiosna 1944 r. A jeśli poszukiwany przez Gestapo to rzeczywiście bohater, szef tajnej komórki Résistance? Tymczasem Petiot ukrywa się w samym Paryżu. Przechowują go dawni znajomi, pacjenci, osoby z półświatka. Zmienia nazwisko, miejsca zamieszkania, zapuszcza ciemną brodę. Pod pseudonimem Henri Valeri wstępuje do zjednoczonych sił francuskiego ruchu oporu, gdzie mianują go kapitanem. Pojawia się nawet na kilku zdjęciach, przedstawiających barykady paryskiego powstania między 19 i 25 sierpnia. Po wyzwoleniu dochodzi do paradoksalnej sytuacji: gdy rząd de Gaulle’a ponownie wydaje nakaz aresztowania Petiota, „kapitan Valery” i jego podwładni przystępują do tropienia tego groźnego przestępcy… Gubią go pycha i poczucie bezkarności. Kiedy w gazecie dla działaczy ruchu oporu ukazuje się artykuł przedstawiający Petiota jako żołnierza Rzeszy, mordującego francuskich patriotów, ten wysyła do swego dawnego pełnomocnika list. Przekonuje w nim, że prasowe doniesienia to kłamstwa. Stempel na kopercie ma numer urzędu pocztowego w Paryżu. Licząc, że poszukiwany wciąż jest w mieście, policja stawia na nogi wszystkich funkcjonariuszy. 31 października 1944 r. Petiot zostaje zatrzymany na jednej ze stacji metra. Ma przy sobie sześć kompletów fałszywych dokumentów i mnóstwo pieniędzy.

Rozprawa

Przygotowania do procesu o zabójstwo 27 osób (tyle udało się udowodnić na podstawie odnalezionych kości) i zagrabienie ok. 200 mln franków, potrwają prawie półtora roku. Proces, który rozpoczął się 18 marca 1946 r., zgromadził rekordową liczbę dziennikarzy i obserwatorów. Akt oskarżenia liczył 42 strony, a akta sprawy ważyły 30 kg. Dowody rzeczowe liczono w setkach. Upiorny doktor wiedział, że jest popularny i dawał temu wyraz podczas rozprawy. Drwił z wymiaru sprawiedliwości, krzyczał, żartował lub spał, w zależności od nastroju. Twierdził, że „nie zabił ani jednej niewinnej osoby, tylko 63 kolaborantów i niemieckich okupantów”. Obrony doktora Petiota podjął się wybitny adwokat René Floriot. Ekspertyzy lekarskie uniemożliwiły mu powoływanie się na obłęd, chorobę psychiczną czy choćby częściową niepoczytalność podsądnego. W długim wystąpieniu kładł nacisk na pseudopatriotyzm lekarza i konsekwentnie podtrzymywał hipotezę o zabójstwie Niemców i „kolaborantów”. Być może sam nie znał całej przeszłości klienta…

W świetle przedstawionych dowodów i ekspertyz lekarskich odrzucono wszelkie podejrzenia o szaleństwo. Prokuratura uznała Petiota za w pełni odpowiedzialnego za swoje czyny. Jako główną motywację do popełnienia morderstw wskazano chciwość. Na początku kwietnia 1946 r. ławnicy Sądu Apelacyjnego w Paryżu skazali go na śmierć. Po powrocie do celi Petiot złożył odwołanie, które sąd odrzucił 16 maja. Kolejna próba uniknięcia odpowiedzialności, wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, również zakończyła się niepowodzeniem.

Śmierć nie od razu chciała zgłosić się po doktora mordercę. Pierwsza egzekucja nie doszła do skutku. Zaciął się mechanizm zwalniający ostrze gilotyny. Ostatecznie Marcel Petiot został stracony w sobotę 25 maja 1946 r. o świcie.

Po procesie i egzekucji straszliwy lekarz pozostawił po sobie emocje i aurę tajemnicy. Co stało się z bogactwem, które zgromadził, okradając ofiary? Nabywcy rezydencji przy ulicy Le Sueur 21, pomimo intensywnych poszukiwań, nigdy nie zdołali go odnaleźć…

Prawie 80 lat po śmierci doktora Petiot tajemnica pozostaje nierozwiązana. Gdzie podział się ogromny łup zgromadzony w wyniku popełnionych przez niego morderstw? Eksperci szacują jego wartość na 50 mln euro. Pieniądze, sztabki złota, dzieła sztuki, diamenty, biżuteria… Wszak ofiary przychodziły do niego z najcenniejszymi rzeczami, jakie miały. Wszystkie domy, w których mieszkał, przeszukano od góry do dołu. Bezskutecznie.

Policja bacznie obserwowała Georgette, a także Gerhardta, który uciekł do Ameryki Południowej. W 1947 r. prasa odnalazła ślad wdowy po przerażającym Marcelu w piekarni przy rue Notre-Dame de Nazareth w 3. Dzielnicy Paryża. Schroniła się tam u przyjaciół. Później jednak ślad się urywa. Świadkowie twierdzą, że dołączyła do syna — gdzieś w południowoamerykańskiej pampie.

Pod koniec lat 90., na polecenie administracji, zwłoki Marcela Petiot wydobyto z grobu na cmentarzu w Ivry-sur-Seine. Nie wiadomo jednak, ani dlaczego, ani gdzie zostały przeniesione. Być może kości strasznego doktora uleciały z dymem któregoś z paryskich krematoriów, dzieląc losy jego spalonych ofiar.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
1

28.01.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Miłosz surowo do Szymborskiej: „Wisława, czy ty w ogóle coś czytasz?”

Miłosz surowo do Szymborskiej: „Wisława, czy ty w ogóle coś czytasz?”

Spośród morza książek kryminalnych wybraliśmy najlepsze. Co warto czytać w zimowe wieczory?

Spośród morza książek kryminalnych wybraliśmy najlepsze. Co warto czytać w zimowe wieczory?

Przed wojną miał wizerunek pieszczocha III Rzeszy. 60 lat potem pomniki stawiały mu zjednoczone Niemcy

Przed wojną miał wizerunek pieszczocha III Rzeszy. 60 lat potem pomniki stawiały mu zjednoczone Niemcy

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Braun chciał pokazać inną twarz Korony. Nie wszystko dało się ukryć [OPINIA]

Braun chciał pokazać inną twarz Korony. Nie wszystko dało się ukryć [OPINIA]

„Widzenie dziecka jest trudne, kiedy patrzymy na nie z góry”

„Widzenie dziecka jest trudne, kiedy patrzymy na nie z góry”

„Jarkowi podobają się moje rysunki”. Nazywa się „bratem” Kaczyńskiego, to u niego zamieszkał prezes

„Jarkowi podobają się moje rysunki”. Nazywa się „bratem” Kaczyńskiego, to u niego zamieszkał prezes

„Gdyby nie KGB, ZSRR nie przegrałby z Amerykanami”. Jak zimna wojna przeniosła się na lód

„Gdyby nie KGB, ZSRR nie przegrałby z Amerykanami”. Jak zimna wojna przeniosła się na lód

Handel dyplomami, korupcja i pranie pieniędzy. Tak działa akademicka ośmiornica

Handel dyplomami, korupcja i pranie pieniędzy. Tak działa akademicka ośmiornica

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Setki martwych ptaków w Trójmieście. Bilans wciąż rośnie

Setki martwych ptaków w Trójmieście. Bilans wciąż rośnie

1 lutego, 2026
Referendum w Krakowie kłopotem Donalda Tuska. Co czeka Miszalskiego?

Referendum w Krakowie kłopotem Donalda Tuska. Co czeka Miszalskiego?

1 lutego, 2026
Nie doceniamy go, a to skarbnica zdrowia. Smakuje jak pomidorowe mango

Nie doceniamy go, a to skarbnica zdrowia. Smakuje jak pomidorowe mango

1 lutego, 2026
Kraków. Protesty na zakopiance, mieszkańcy nie zgadzają się na budowę nowej S7

Kraków. Protesty na zakopiance, mieszkańcy nie zgadzają się na budowę nowej S7

1 lutego, 2026

Najnowsze Wiadomości

Ukraina. Atak drona w rejonie pawłohradzkim. Rośnie liczba ofiar

Ukraina. Atak drona w rejonie pawłohradzkim. Rośnie liczba ofiar

1 lutego, 2026
Zmiany w szkołach. MEN przygotowało specjalną ankietę

Zmiany w szkołach. MEN przygotowało specjalną ankietę

1 lutego, 2026
Park narodowy apeluje o rozwagę. Jedna osoba przez to zmarła

Park narodowy apeluje o rozwagę. Jedna osoba przez to zmarła

1 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.