A podobno nie ma cwaniaka nad Warszawiaka. Ten z opaską kapitana, z maską na twarzy i dźwiganiem od prawie dwóch dekad kibicowskich oczekiwań, skończył jednak ze łzami w oczach. Już dawno nie widziałem – zarówno na obrazkach z murawy – jak i przed telewizyjną kamerą, tak poruszonego Roberta Lewandowskiego. Oczy zaszkliły się „Lewemu” zarówno na PGE Narodowym, w rodzinnej Warszawie właśnie, jak i na Strawberry Arenie. Tym razem jednak, wbrew temu, co opowiadał przed laty Tomasz Hajto – nie było truskawki na torcie po awansie. A był smutek i duży niedosyt.
Jan Urban nie naprawił błędów Michała Probierza. Choć winnych jest więcej
Lewandowski wie dobrze, że na „truskawkowej” arenie w Solnie uciekł mu ostatni mundial w karierze. Mecz ze Szwecją zakończył się za to dokładnie takim samym wynikiem, jak pięć lat wcześniej, podczas mistrzostw Europy. Wtedy jednak „Lewy” ciągnął za uszy reprezentację, kończąc spotkanie z dubletem. Tym razem pracował dla zespołu, ale do siatki trafiali inni. Zwłaszcza ten pierwszy to symboliczny znak czasów i zmian dla reprezentacji. Jeśli budować na przyszłość, to już nie na panu Robercie, a właśnie na ludziach takich, jak Nicola Zalewski (to ten strzelec), Jakub Kamiński, czy Oskar Pietuszewski. Choć ten ostatni zbawcą narodu nie został, notując przeciętne wejście przeciwko Szwecji, a w oczach wielu miał przecież być liderem kadry tu i teraz. Do tego „tu i teraz” zapewne wielu kibiców się po fakcie nie przyzna, ale tak to już jest. Polska dusza i oczekiwania takie trochę hokejowe, czyli od bandy do bandy. Próżno w takich warunkach szukać stabilizacji, bez której nie można myśleć o poważnej drużynie.
Tak też jest z reprezentacją Polski. Z jednej strony błysk i przyjemność z oglądania, kiedy Polacy kreują akcje w ofensywie. A za moment pożar, kiedy na polską połowę wkraczają rywale, niezależnie od ich klasy. Pamiętajmy jednak, że nie tylko przez obrońców czy szerzej rzecz ujmując, defensywę, Polska nie zagra na MŚ 2026. Cały zespół wygrywa i przegrywa, a we współczesnym futbolu praca każdego piłkarza „jedenastki” ma znaczenie. Zwłaszcza w starciach o dużą stawkę, kiedy różnice są niewielkie.
Czy żal przegranego meczu ze Szwecją? Oczywiście. Mundial bez reprezentacji Polski będzie ciałem obcym na mapie ostatnich lat w wykonaniu piłkarzy. Od Euro 2016 nie zdarzyło się, żeby Polaków zabrakło na jakimkolwiek, dużym turnieju. Sygnały ostrzegawcze – czyt. nadchodzącej katastrofy – pojawiały się już jednak od wielu lat. Właściwie historia zatoczyła koło, bo tak właściwie odkąd zwolniony został Jerzy Brzęczek, aż… rzeczony Brzęczek do PZPN wrócił, ale jako trener kadry U-21. Czyli bezpośredniego, zresztą niepokonanego w eliminacjach, zaplecza seniorskiej drużyny.
Paulo Sousa, Czesław Michniewicz, Fernando Santos, Michał Probierz i Jan Urban. Pięciu selekcjonerów pracowało w reprezentacji Polski od stycznia 2021 roku. Układ był dosyć przejrzysty, najczęściej kolejny sprzątał po swoim poprzedniku. O perspektywie planu dalszego niż „tu i teraz” nie było raczej mowy, bo przecież wynik musi się zgadzać. A jak zgadza się wynik, zgadzają się też pieniądze. A jak pieniądze, to wszyscy są zadowoleni.
No niekoniecznie. Bo to droga donikąd.
Życie reprezentacji bez Roberta Lewandowskiego. To coś naturalnego
Tytułowe zdanie to cytat z wypowiedzi nieodżałowanego Kazimierza Górskiego. Trenera tysiąclecia w polskim futbolu, architekta doprowadzenia Polski do złota i srebra olimpijskiego oraz trzeciego miejsca na mundialu. Pani Kazimierz zareagował tak po wysłuchaniu w studio telewizyjnym wystąpienia ówczesnego trenera Jerzego Engela. Polska pojechała wówczas na MŚ po 16 latach przerwy, ale na imprezie w 2002 roku odegrała raczej rolę statysty – czyli jak to najczęściej bywało i w późniejszych latach.
„Skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle?” – zapytał Górski. I ja pozwalam sobie to pytania zadać, choć obecna sytuacja wygląda, pozornie, inaczej.
Pozory jednak mają to do siebie, że mylą. Fakty są bowiem takie, że na tegorocznym mundialu zagra 48 reprezentacji, najwięcej w historii. Czyli kawał świata, ale bez Polski. W grupie eliminacyjnej Polacy mieli jednego rywala z wyższej od swojej półki, Holandię, z którą jednak nie przegrali meczu. Więc szansa na pierwsze miejsce, całkiem realna, była. A jednak, za sprawą koszmarnego meczu z Finlandią na wyjeździe, pokpiono sprawę.
Pocieszające jest to, że PZPN poszedł po rozum do głowy i nie ma zamiaru rezygnować z trenera Urbana. Nadal jednak polscy piłkarze mają nad czym pracować. Może ten selekcjoner będzie miał więc czas nie tylko na wspomniane sprzątanie po poprzedniku, co skutecznie zrobił w ostatnich miesiącach, a również postawienie konstrukcji na lata. Ta ostatnia, za kadencji trenera Nawałki, trzymała się całkiem nieźle, nawet jeśli na przestrzeni czasu pojawiła się rdza. Warto więc próbować dać działać ludziom, którzy znają się na swojej robocie. A Urban każdym z ośmiu meczów swojej kadencji – zdaje się dawać argumenty „za” słusznością jego nominacji. Pamiętajmy też, że dobrą drużynę buduje się od tyłu, a właśnie z rzeczonymi „tyłami” Polska ma najwięcej problemów. Zupełnie inaczej niż w przypadku dawnego Nawałki i jego teamu.
Co jednak było i nie jest…
Lekcja pokory w postaci braku awansu na dużą imprezę, powinna dobrze zrobić piłkarzom. Taka lekcja, że nie zawsze da się uratować ileś miesięcy (lat?) zaniedbań, że niektóre kuchenne drzwi mogą być zamknięte na klucz, wreszcie – że inni też mogą wygrać, nawet będąc słabsi na boisku – może zaprocentować. Oby tak właśnie było, bo choć Lewandowski z reprezentacją raczej już nic nie wygra i żadna w tym jego wina, to futbol nie znosi próżni. I po kolejnych 45 tysiącach programów o koszmarze ze Szwecją i mundialowym bezsensie (bo bez Polski przecież), pojawią się nadzieje na przyszłość.
W końcu wiadomo, że Polak potrafi. Nawet celnie kopnąć piłką do bramki.





![Szwecja – Polska. Skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle? [KOMENTARZ] – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost Szwecja – Polska. Skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle? [KOMENTARZ] – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost](https://img.wprost.pl/img/skoro-bylo-tak-dobrze-to-dlaczego-bylo-tak-zle-lekcja-pokory-dla-pilkarzy/d6/e2/4a99296551c056eb5fd30f2d6a30.webp)








