— To Rosja, a nie Chiny, jest nadal największym zagrożeniem dla państw NATO — uważa szwedzki minister obrony Pål Jonson. Mówi o tym tuż po paradzie wojskowej w Pekinie, podczas której Chiny zaprezentowały nową broń.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Chiny zaprezentowały nieznane dotąd lub mało znane rodzaje broni podczas wielkiej parady wojskowej zorganizowanej z okazji 80. rocznicy zwycięstwa Chin nad Japonią w II wojnie światowej. To pociski zdolne dolecieć do dowolnego miejsca na świecie, „roboty-wilki” oraz broń laserowa.

W wydarzeniu uczestniczyli przywódcy innych państw, w tym prezydent Rosji Władimir Putin i przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un. Jedynymi przedstawicielami Zachodu podczas uroczystości byli prezydent Serbii i premier Słowacji.

Chińskie media państwowe wykorzystały 70-minutowe widowisko, w którym wzięło udział ponad 10 tys. żołnierzy, by pokazać „nowoczesną armię” Chin. Państwowa agencja informacyjna Xinhua przekazała, że Pekin „po raz pierwszy” zaprezentował lądowe międzykontynentalne pociski balistyczne, a także ich warianty wystrzeliwane z powietrza i morza, tworząc „triadę nuklearną”.

Eksperci nuklearni ze Stanów Zjednoczonych stwierdzili w marcu, że w ciągu ostatnich pięciu lat Pekin „znacznie rozszerzył swój trwający program modernizacji nuklearnej” i posiada obecnie ok. 600 głowic nuklearnych. Według zeszłorocznych szacunków Pentagonu Chiny są na dobrej drodze, aby do 2030 r. być w posiadaniu ponad 1 tys. operacyjnych głowic nuklearnych. Jednocześnie zachodni analitycy twierdzą, że zapasy Pekinu będą zależeć od ilości plutonu, wysoko wzbogaconego uranu i trytu, do których Chiny będą miały dostęp.

W tym tygodniu Putin powiedział, że stosunki Rosji z Chinami weszły na „bezprecedensowy” poziom. Tuż przed inwazją Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. obaj przywódcy podpisali umowę o partnerstwie strategicznym „bez ograniczeń”.

Kraje europejskie zobowiązały się ogólnie do zwiększenia wydatków na cele wojskowe, chociaż położone w pobliżu Rosji państwa tworzące wschodnią flankę NATO bardziej odczuwają obecność Moskwy i tradycyjnie przeznaczają większy procent swojego PKB na obronność.

W czerwcu, podczas największego szczytu sojuszu w tym roku, państwa NATO uzgodniły podwyższenie docelowych wydatków na obronność do 5 proc. PKB w ciągu następnej dekady. Obejmuje to zarówno bezpośrednie wydatki wojskowe, jak i związane z nimi inwestycje.

Szwecja, najnowszy członek NATO, zdecydowała się przystąpić do sojuszu wraz z sąsiednią Finlandią po rozpoczęciu przez Rosję pełnej inwazji na Ukrainę. Ukraińscy urzędnicy wielokrotnie powtarzali, że jeśli Kreml uzna, że w Ukrainie wygrał, Rosja zaatakuje dalej na zachód Europy.

W rozmowie z „Newsweekiem” szwedzki minister obrony Pål Jonson mówi, że Moskwa jest „bez cienia wątpliwości głównym zagrożeniem dla Europy i NATO”.

— Widzimy skłonność Rosji do podejmowania dużego ryzyka politycznego i militarnego oraz obserwujemy, jak przygotowuje swoją gospodarkę i przemysł obronny do wojny – mówi Pål Jonson. — Rosja będzie długoterminowym wyzwaniem dla Europy.

— Rosja stanowi długoterminowe zagrożenie dla całego sojuszu – powiedział z kolei we wtorek podczas konferencji prasowej w Luksemburgu szef NATO Mark Rutte. — Niezwykle ważne jest, aby nasze środki odstraszające były na tyle skuteczne, by Rosja nigdy nie podjęła próby ataku na choćby jeden kilometr kwadratowy terytorium NATO.

Zgodnie z art. 5 traktatu założycielskiego sojuszu wszyscy członkowie NATO są zobowiązani traktować atak na jedno państwo jako atak na wszystkie i odpowiednio na niego reagować.

Oceny wywiadowcze członków NATO sugerują, że w ciągu najbliższych pięciu lat Rosja może przeprowadzić zakrojone na szeroką skalę ataki na kraj sojuszu. Urzędnicy coraz częściej biją na alarm w związku z tak zwanymi „atakami hybrydowymi”, czyli taktykami, które nie są działaniami wojskowymi, ale mają na celu destabilizację — jak operacje cybernetyczne, kampanie dezinformacyjne i niszczenie infrastruktury krytycznej.

Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version