-
Aktywiści protestowali przeciw przewozom konnym do Morskiego Oka, wskazując na przeciążenie i wyczerpanie zwierząt oraz postulując zastąpienie koni innymi środkami transportu.
-
Przewoźnicy podkreślali, że konie są regularnie badane, pracują zgodnie z regulaminem Tatrzańskiego Parku Narodowego i nie stwierdzono naruszeń dotyczących dobrostanu zwierząt w postępowaniach prokuratorskich.
-
Podczas jednej z wcześniejszych pikiet na początku trasy nie było przewoźników ani koni, pozostawiono tylko pusty fasiąg z komunikatem o przerwie w kursowaniu ze względów bezpieczeństwa.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W sobotę na Palenicy Białczańskiej odbyła się pikieta przeciw transportowi konnemu do Morskiego Oka.
Organizatorzy pikiety, ruch społeczny Dla Zwierząt oraz Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ), domagają się całkowitego zakończenia transportu konnego do Morskiego Oka. Argumentują, że w XXI wieku transport turystyczny nie powinien opierać się na pracy zwierząt i domagają się zastąpienia koni innymi rozwiązaniami.
Protestujący trzymali w dłoniach plakaty z napisami takimi jak „to nie tradycja” czy „w Brukseli jeżdżą bryczki elektryczne produkowane w Polsce”.
Tatry. Pikieta obrońców zwierząt
Krystyna Pietruszka z DIOZ, która uczestniczyła w pikiecie, oceniła, że konie na trasie do Morskiego Oka są męczone. – Przyjechałam tutaj po to, żeby zapobiec znęcaniu się i dręczeniu ze szczególnym okrucieństwem koni i żeby zapobiec temu procederowi finansowemu. Nas nie interesują w ogóle badania koni i żadnych lekarzy – mówiła.
Pikietujący twierdzili, że konie na trasie pracują nawet po kilkanaście godzin dziennie, a wozy są przeciążone, przez co średni czas pracy konia na tej trasie wynosi około trzech lat.
Aktywiści podczas pikiety namawiali turystów oczekujących w kolejce do Morskiego Oka, aby nie korzystali z przewozu konnego. Apel ten nie spowodował jednak wyraźnego spadku zainteresowania przejazdami. Do fasiągów, (czterokołowy pojazd konny używany do przewożenia turystów – red.) oczekujących na wyjazd do Morskiego Oka, ustawiła się kilkudziesięciometrowa kolejka turystów.
Około godz. 11 na swoje miejsce na wozie konnym czekało 150-200 osób – relacjonuje Wirtualna Polska.
Protestujący krzyczeli do turystów jadących wozami konnymi, że ci są „potworami” i „męczą zwierzęta” – czytamy na portalu.
W trakcie sobotniej pikiety interweniowała policja. Funkcjonariusz pouczył protestujących, że w zgłoszeniu zgromadzenia nie było informacji o zajmowaniu pasa drogowego, podczas gdy część uczestników protestu znalazła się na drodze, blokując przejazd koni.
Tatry. Woźnicy odpierają zarzuty aktywistów
Szef Stowarzyszenia Wozaków Andrzej Mąka odpierał zarzuty obrońców zwierząt. Jak wyjaśnił, wszystkie zwierzęta dopuszczane do pracy przechodzą co roku szczegółowe badania weterynaryjno-hipologiczne, w tym badania ortopedyczne.
W tym roku badań nie przeszły dwa konie spośród 282. Ponadto pracę koni na szlaku określa regulamin Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN). Przewiduje on m.in. maksymalnie dwa kursy jednego konia dziennie. Konie mają również obowiązkowe przerwy po dotarciu na Włosienicę i po powrocie na Palenicę. Regulamin określa także limit 10 pasażerów na jednym wozie.
Zarzuty, dotyczące przeciążania koni nie znalazły potwierdzenia w prowadzonych wcześniej postępowaniach prokuratorskich. Zgodnie ze stanowiskiem Głównego Lekarza Weterynarii przewozy zaprzęgami mogą być prowadzone legalnie, pod warunkiem przestrzegania przepisów dotyczących ochrony i dobrostanu zwierząt.
Przyjechali na pikietę. Nie zastali nikogo
Podobną pikietę zorganizowano już w połowie lipca. Działacze DIOZ oraz Biura Ochrony Zwierząt chcieli zaprotestować w Palenicy Białczańskiej przeciwko przejazdom konnym na trasie do Morskiego Oka. Uczestnicy protestu mieli zamiar doprowadzić do zatrzymania pracy koni. Na miejscu nie zastali jednak ani jednego fiakra czy konia.
Na początku trasy postawiono tylko jeden pusty fasiąg, na którym wisi komunikat: „Dziś nie kursujemy. Nie z obawy przed protestem. Ale dla bezpieczeństwa turystów, spokoju naszych koni i uniknięcia niepotrzebnej, wyreżyserowanej eskalacji emocji”.
-
TPN ostrzega turystów. Ważna trasa będzie czasowo zamknięta
-
Kolejna fala protestów na Półwyspie Iberyjskim. „Turyści do domu”


