Przez kilka ostatnich miesięcy Jarosław Kaczyński badał, na ile realny jest pomysł, który zaszczepił mu europoseł Patryk Jaki. I po długich konsultacjach zdecydował się wreszcie odpalić ideę nowej formy obecności Polski w Unii Europejskiej.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

— To nie jest bicie piany, ale realny plan — zapewnia polityk PiS.

Zanim prezes PiS Jarosław Kaczyński wszedł na mównicę w legendarnej dla tej partii hali PTG „Sokół” w Krakowie — a to miejsce do ogłaszania najważniejszych decyzji jak namaszczenie Andrzeja Dudy czy Karola Nawrockiego w walce o prezydenturę — o pomyśle Patryka Jakiego od miesięcy rozmawiał wewnątrz partii.

Co ciekawe, bo zdarza się to bardzo rzadko, Kaczyński kilka razy podkreślał, że pomysł na nową, inną formę obecności Polski w UE przyniósł mu europoseł Patryk Jaki — dziś wiceprezes partii.

Jeden z bywalców Nowogrodzkiej: — Faktycznie to Patryk Jaki faktycznie pilotuje ten pomysł.

A chodzi o to, aby Polska była objęta klauzulą opt-out, a więc aby nie dotyczyły jej niektóre przepisy czy zobowiązania unijne — mimo że inne państwa muszą się do nich stosować. Kaczyński powoływał się na Danię, której klauzula dała swobodę w polityce walutowej — Dania nie przyjęła euro, zachowując swoją koronę. Kaczyński wyliczał też inne sfery, w których Kopenhaga nie musi, choć może, jeśli chce, trzymać się polityki unijnej, np. obronność.

Prezes Mówił, że przypadek Danii, na który zwrócił mu uwagę Jaki, jest wart „rozwinięcia”. — Trzeba i warto iść w tym kierunku — oceniał podczas wystąpienia w „Sokole”. Wedle Kaczyńskiego, przyszłe traktaty UE będą de facto kasować suwerenność państw. Mówił o tym zresztą ostatnio wiele razy, narzekając przy tym, że ludzie tego nie rozumieją i nie biją mu wtedy braw, bo to nie jest temat seksi i efektowny.

O tym, jak zabrać się za ten temat na serio, trwały na Nowogrodzkiej dyskusje.

Człowiek z PiS: — Przekonywanie Jarosława Kaczyńskiego do tego pomysłu trwało miesiącami. Najpierw Patryk Jaki chodził do niego, żeby z nim o tym rozmawiać, a potem prezes zderzał ten pomysł z opiniami innych ludzi w PiS, którzy też zajmują się polityką międzynarodową.

Ideę, którą można streścić w haśle „Polska w UE, ale inaczej”, będzie najpewniej jednym z gwoździ przyszłego programu PiS, a ten właśnie jest opracowywany. Docelowo, jeśli PiS wróci do władzy, będzie chciał zorganizować referendum w tej sprawie.

Jednak za tym pomysłem stoją nie tylko rozważania nad przyszłymi traktatami UE, ale także diagnoza krajowej sceny politycznej. Wedle kalkulacji PiS Polacy przesuwają się na prawo i nawet za cenę pewnych sankcji nie chcą oddawać w gestię Komisji Europejskiej kolejnych sfer. Badaniami ukazującymi takie nastroje Polaków PiS dysponował już w kampanii wyborczej. Nastroje te pokazuje też świeży sondaż IBRiS dla PAP — z badania wynika, że zaufanie do Unii spadło o 4 pkt proc. — do 50,3 proc. Z kolei nieufność wzrosła o 11 pkt proc. — do 43,8 proc.

— Konfederacja bardzo mocno atakuje nas od tej strony, że jesteśmy ulegli wobec Unii, że pakt migracyjny jest zły, Unia wtrąca się ciągle w wewnętrzne sprawy Polski, a rząd PiS nie był w stanie tego zablokować — mówi jeden z parlamentarzystów PiS bywający na Nowogrodzkiej. Z kolei rząd premiera Donalda Tuska jest prounijny i utrzymuje się w głównym nurcie polityki UE, nawet jeśli krytykuje niektóre działania UE.

Nowogrodzka kalkuluje więc tak: rząd Tuska ufa Unii i mówi, że trzeba wpływać na procesy decyzyjne w niej, a Konfederacja kojarzona jest z polexitem (nawet jeśli jej politycy nie mówią tego wprost), więc PiS musi się w tym odnaleźć. Jak? Właśnie tak — być w UE, ale na swoich warunkach. — Nie wychodzić z Unii, ale być na innych warunkach niż dotychczas. Trzeba będzie zrobić referendum w sprawie opt-outów. Tak jak Duńczycy — mówi jeden z polityków PiS.

Inny rozmówca z otoczenia Kaczyńskiego: — To jest wizja już na czas naszych przyszłych rządów. Jak PiS wróci do władzy, to zrobimy referendum nad formą obecności w UE.

Czas na rozwijanie tego rzuconego w Krakowie przez Kaczyńskiego pomysłu, dopiero ma nadejść. Prezes PiS w „Sokole” dopiero wypuścił jego jaskółki. Na razie rozwojowa jest sprawa wtargnięcia w polską przestrzeń powietrzną rosyjskich dronów, za wcześnie więc, by pomysł głośno wybrzmiał, ale przy okazji konwencji programowej PiS w Katowicach pod koniec października — już tak. A potem w programie partii.

Człowiek z PiS: — Zajęliśmy już jednak strategiczne miejsce. Wyprzedziliśmy Konfederację w sprawie dla niej fundamentalnej. Chcieli się odróżniać od PiS, a to my narzucamy sposób na odróżnienie się od nich.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version