-
Atak rosyjskiego drona na pociąg pasażerski na Ukrainie blisko polskiej granicy został określony przez NATO jako wyraz desperacji Rosji i prezydenta Putina.
-
Rosyjski dron uderzył w rejonie Jagodzina niedaleko Dorohuska, w pociągu znajdowało się ponad 200 pasażerów, ale nikt nie odniósł obrażeń.
-
Rosja potwierdziła dalsze operacje na całym terytorium Ukrainy, a Unia Europejska i Polska ostrzegły o możliwości dalszej eskalacji działań przy granicy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow został w poniedziałek zapytany przez AFP o rosyjski atak przeprowadzony w pobliżu granicy Ukrainy z Polską.
Odpowiadając, Pieskow podkreślił, że uderzenie miało miejsce na terytorium Ukrainy i zapowiedział, że rosyjska armia nie zamierza ograniczać swoich działań.
– Jeśli dobrze rozumiem, mówimy o terytorium Ukrainy – powiedział Pieskow. – Nasi wojskowi realizują swoje zadania na całym terytorium Ukrainy. Będą to robić nadal – dodał.
Rosyjski atak na pociąg w Ukrainie. Rutte: Putin jest zdesperowany
– Rosja ma coraz większe problemy na Ukrainie i nadal atakuje, przeprowadzając lekkomyślne i niebezpieczne uderzenia, w tym na infrastrukturę cywilną w pobliżu terytorium NATO – stwierdził z kolei Mark Rutte podczas spotkania z premierem Słowenii Janezem Janszą w kwaterze głównej Sojuszu w Brukseli.
Sekretarz generalny NATO odniósł się w ten sposób do niedzielnego rosyjskiego ataku dronowego na pociąg pasażerski na zachodzie Ukrainy, w pobliżu granicy z Polską.
– Atak na pociąg pasażerski na Ukrainie pokazuje, jak zdesperowany stał się Putin – podkreślił Rutte. Jak dodał, rosyjski prezydent liczy na osłabienie jedności państw wspierających Ukrainę.
– Myśli, że może powstrzymać nas przed wspieraniem Ukrainy i że może podważyć naszą jedność. Myli się. Naszą odpowiedzią jest zwiększenie wsparcia dla Ukrainy, aby miała wszystko, czego potrzebuje do obrony – zapowiedział szef NATO.
Rutte zapewnił również, że zobowiązanie Sojuszu do wspólnej obrony pozostaje „niewzruszone”. – Zawsze zrobimy wszystko, co konieczne, aby chronić każdy centymetr terytorium Sojuszu – zaznaczył.
Wojna w Ukrainie. Ataki w pobliżu polskiej granicy miały „wystraszyć państwa Zachodu”
Tusk informował wcześniej, że polskie władze dysponowały informacjami wskazującymi, iż Rosja może próbować dezorganizować, paraliżować, a nawet niszczyć ukraińskie przejścia graniczne.
Premier ostrzegł również, że w najbliższych tygodniach i miesiącach można spodziewać się nasilenia rosyjskich działań i nie można wykluczyć, że eskalacja dotknie także terytorium Polski.
Na wydarzenia zareagowała również Unia Europejska. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas oceniła, że rosyjskie ataki w pobliżu polskiej granicy miały „wystraszyć państwa Zachodu” i skłonić je do ograniczenia pomocy dla Kijowa.
– Powinniśmy pokazać, że jesteśmy przy Ukrainie i nie damy się zastraszyć – podkreśliła.
Rosyjski dron uderzył w pociąg. Atak tuż przy granicy z Polską
Do ataku doszło w niedzielę w rejonie Jagodzina na Wołyniu, niedaleko polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.
Rosyjski dron uderzył w lokomotywę pociągu jadącego w kierunku Warszawy. Miejsce ataku znajdowało się około dwóch kilometrów od granicy Polski.
Według polskich i ukraińskich władz nikt nie został ranny. W pociągu znajdowało się ponad 200 pasażerów. Niedługo wcześniej przez tę samą okolicę przejeżdżał specjalny pociąg z zachodnimi politykami i ekspertami ds. bezpieczeństwa, wśród których byli m.in. były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson i były premier Szwecji Carl Bildt.
Ukraińskie koleje przekazały, że skład dyplomatyczny został wysłany ze stacji przed planowanym czasem.
Rosyjskie uderzenia w zachodnią Ukrainę zdarzały się już wcześniej, jednak ataki w tak niewielkiej odległości od granic państw NATO należą do rzadkości.
Polskie władze określiły niedzielne wydarzenia jako eskalację ze strony Rosji. Premier Donald Tusk zwołał w związku z sytuacją specjalną naradę dotyczącą bezpieczeństwa.
Źródło: AFP, Reuters


