Do tragicznego zdarzenia doszło w niedzielę w szpitalu w Kijowie. 10-letnia dziewczynka zmarła po tym, jak podano jej znieczulenie przed operacją ręki.
„Mała pacjentka źle się poczuła podczas zdejmowania gipsu, w wyniku czego lekarze podali szereg leków stabilizujących jej stan. Mimo to sytuacja się pogorszyła, a prowadzone przez prawie trzy godziny działania reanimacyjne nie pomogły, dziewczynka zmarła” – poinformowała kijowska policja.
Policja wszczęła śledztwo w związku ze śmiercią 10-latki. Przyczynę zgonu ma ustalić sekcja zwłok dziewczynki. Wtedy też wiadomo będzie, czy do tragedii doszło w wyniku błędu lekarzy. W takim wypadku będzie im grozić kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Ukraina. Nie żyje 10-latka. Do szpitala trafiła ze złamaniem ręki
Zmarła dziewczynka trafiła do kijowskiego szpitala ze złamaniem kości przedramienia. Podobnego urazu doznała ona po raz drugi w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, dlatego lekarze podjęli decyzję o przeprowadzeniu operacji złamanej ręki.
Przed zabiegiem dziewczynce podano środki znieczulające. Jej matka stwierdziła, że po otrzymaniu leków 10-latka stała się nagle bardzo pobudzona, jej skóra zsiniała, a ciśnienie krwi gwałtownie spadło. Lekarze natychmiast rozpoczęli jej reanimację, która jednak nie przyniosła skutku.
To kolejny podobny przypadek w ostatnich tygodniach w ukraińskiej stolicy. W lipcu w jednym z prywatnych szpitali zmarł 36-latek, któremu lekarz podał leki na uspokojenie. Śledztwo ujawniło, że przed zastosowaniem leczenia, lekarz nie przeprowadził wymaganych badań, które pozwoliłyby przewidzieć, że środek, który miał zostać mężczyźnie podany, może doprowadzić do jego śmierci.


