W Polsce spada poparcie dla przekazywania bezinteresownej pomocy militarnej Ukrainie. Kijów z kolei przestał traktować Warszawę jako głównego sojusznika. Dlaczego tak się stało? Czy ukraińscy politycy pogrywali sobie z Polską?

  1. Polska odegrała kluczową rolę w pierwszej, najtrudniejszej fazie wojny, przekazując sprzęt o wartości blisko 15 mld zł już w latach 2022-2023, co pozwoliło Ukrainie szybko uzupełnić straty i formować kolejne jednostki. Dziś skala tej pomocy jest znacznie mniejsza, ponieważ większość dostępnych zapasów została już przekazana.
  2. Zmienił się charakter relacji polsko-ukraińskich. Gdy Polska przestała być jednym z największych dostawców ciężkiego sprzętu, jej znaczenie w oczach Kijowa zmalało, a w miejsce bezwarunkowego wsparcia coraz częściej pojawia się oczekiwanie wzajemnych korzyści.
  3. Debata o dalszej pomocy nie dotyczy już wyłącznie Ukrainy, lecz także bezpieczeństwa Polski. Na ocenę kolejnych donacji wpływają pytania o stan własnych arsenałów, tempo modernizacji armii, koszty wojny, społeczne zmęczenie konfliktem oraz nierozwiązane spory polityczne i historyczne między Warszawą a Kijowem.

Przez pierwsze miesiące wojny Polska jako pierwsza ruszyła Ukrainie z pomocą, dostarczając sprzęt, który pozwolił Ukraińcom uzupełnić straty. Warszawa przekazała sprzęt, który pozwolił utworzyć osiem brygad.

Opublikowane przez Ministerstwo Obrony Narodowej dane po raz pierwszy pozwalają spojrzeć na ten problem z odpowiedniej perspektywy. Pokazują bowiem nie tylko skalę polskiej pomocy, ale także to, jak bardzo zmieniły się realia wojny i relacje polsko-ukraińskie.

Jeszcze kilka dni temu dyskusja o polskich donacjach dla Ukrainy koncentrowała się wokół jednej informacji — przekazania pocisków PAC-3 do systemu Patriot. Dla jednych była to kolejna naturalna decyzja o wsparciu walczącego sąsiada. Dla innych sygnał, że Polska zaczyna uszczuplać własne zapasy najbardziej zaawansowanego uzbrojenia. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy relacje polsko-ukraińskie stały się nienajlepsze.

W oderwaniu od aktualnej sytuacji politycznej, warto zadać pytanie, dlaczego podobne decyzje jeszcze trzy lub cztery lata temu nie wywoływały porównywalnych emocji?

Odpowiedź przyniosły odtajnione przez Ministerstwo Obrony Narodowej dane.

Całkowita kwota pomocy wojskowej: Z danych MON wynika, że łączna wartość polskich donacji wojskowych dla Ukrainy wyniosła ok. 16,45 mld zł.

14,9 mld zł, czyli ponad 90 proc. całej pomocy, przekazano jednak w latach 2022–2023. W latach 2024-2026 wartość kolejnych donacji wyniosła około 1,55 mld zł. Sam rozkład tych liczb pokazuje, że największy wysiłek Polska poniosła na samym początku wojny.

Dlaczego Polska przekazała tak dużo na początku wojny? To nie był przypadek. Polska otworzyła magazyny jako jedna z pierwszych. Kiedy 24 lutego 2022 r. Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję, sytuacja militarna Ukrainy była niezwykle trudna. Rosyjskie wojska nacierały jednocześnie na Kijów, Charków, Sumy i południe kraju. W zachodnich stolicach dominowało przekonanie, że ukraińska armia może nie wytrzymać pierwszego uderzenia.

Tylko pierwszego roku wojny do Ukrainy trafiło 350 czołgów T-72M1/M1R, PT-91 i Leopardów 2A4. Wedle ukraińskiego etatu każda brygada pancerna powinna posiadać 133 pojazdy tego typu. Dla brygad zmechanizowanych jest to 79 czołgów.

Ukraińcy otrzymali także około 350–400 BWP-1, co pozwoliło na wyposażenie trzech kompletnych brygad zmechanizowanych, które mają etatowo 127 bojowych wozów piechoty.

Dodajmy do tego ponad 200 samobieżnych haubic 2S1 i Krab, ok. 100 wyrzutni rakietowych BM- 21 i RM-70, ok. 60 zestawów przeciwlotniczych systemów średniego i dalekiego zasięgu Kub, Newa i Osa. Z kolei ok. 100 KTO Rosomak i 24 Raków pozwala Ukraińcom utworzyć kompletną brygadę Jegrów.

  1. Ten sprzęt Ukraińcy mogli szybko użyć, ponieważ znali go i używali od lat.
  2. Pozwoliło to szybko uzupełnić straty bojowe. Doszło do tego, że cała 3. Brygada Pancerna ze składu Korpusu Rezerwowego, walcząca na prawym brzegu Dniepru zimą 2022 r., wyposażona była w zmodernizowane polskie czołgi T-72M1, a jej grupa artylerii w polskie systemy rakietowe i lufowe.
  3. W relacji do wielkości własnych sił zbrojnych była to jedna z największych donacji wojskowych dokonanych przez państwo członkowskie NATO.

Po 2023 r. sytuacja wyglądała już inaczej. Największe partie ciężkiego uzbrojenia zostały już przekazane i bardziej już nie można było naruszać zapasów magazynowych, aby nie osłabiać własnych zapasów. W dodatku Siły Zbrojne rozpoczęły intensywne przezbrajanie własnych jednostek.

Ukrainy nadal trafiała amunicja, części zamienne, wyposażenie oraz uzbrojenie, którego przekazanie nie wpływało w takim stopniu na potencjał Wojska Polskiego jak wcześniejsze donacje ciężkiego sprzętu.

To zresztą dobrze współgra z opublikowanymi danymi finansowymi.

  1. Około 90,6 proc. wartości wszystkich donacji przypadło na lata 2022-2023.
  2. Tylko 9,4 proc. na lata 2024-2026.

Co to oznacza? W ostatnich latach Polska przekazywała głównie amunicję, pociski, części zamienne i wyposażenie. Dlatego też Polska przestała Ukraińców tak bardzo interesować. W zasadzie Warszawa nie ma już co przekazać.

MON nie poinformował z kolei, ile kosztowały szkolenia ukraińskich żołnierzy, które były prowadzone w Polsce. Ćwiczenia stanowią część europejskiej misji EUMAM Ukraine. Na polskich poligonach przeszkolono 25-30 tys. ukraińskich żołnierzy. Szacuje się, że ok. 10 proc. z nich zdezerterowało.

Patrząc z dzisiejszej perspektywy łatwo zapomnieć, jaka atmosfera panowała wiosną 2022 r. Rosyjskie wojska stały pod Kijowem, trwały walki o Mariupol, a świat obserwował obrazy z Buczy i Irpienia.

Dominowało przekonanie, że zatrzymanie Rosji na Ukrainie jest znacznie korzystniejsze niż ryzyko przesunięcia rosyjskiej strefy wpływów pod granice Polski.

Znaczna część przekazywanego sprzętu należała do konstrukcji opracowanych jeszcze w czasach Związku Radzieckiego lub była rozwinięciem poradzieckich systemów uzbrojenia. Polska już wcześniej podjęła decyzję o głębokiej modernizacji swoich sił zbrojnych.

Zamówiono czołgi Abrams i K2, armatohaubice K9, wyrzutnie Chunmoo, samoloty FA-50 oraz rozpoczęto rozbudowę obrony przeciwlotniczej.

W powszechnym odbiorze przekazywanie T-72 czy PT-91 nie oznaczało więc trwałego osłabienia polskiej armii. Wręcz przeciwnie. Dominowało przekonanie, że starszy sprzęt zostanie zastąpiony nowocześniejszym wyposażeniem, a jednocześnie pomoże Ukrainie zatrzymać rosyjską ofensywę.

Była to kalkulacja, która w warunkach początku wojny wydawała się racjonalna. Zwłaszcza, że BWP-1, BRDM-1, Goździki, czy T-72 w znakomitej części czekały na utylizację.

Dopiero później okazało się, że konflikt nie potrwa kilku miesięcy, lecz stanie się najdłuższą wojną konwencjonalną w Europie od 1945 r. To właśnie ta zmiana czasu trwania wojny miała w kolejnych latach całkowicie zmienić sposób patrzenia na donacje uzbrojenia. Tymczasem Polska przekazała większość swoich zapasów mobilizacyjnych. Po prostu na początku wojny awaryjnie przekazaliśmy niemal wszystko, co mogliśmy.

Odkąd Polska nie jest największym dostawcą sprzętu dla Ukrainy, Kijów przestał Warszawę traktować poważnie. I również z tego powodu pojawiła się niechęć do dalszej pomocy.

Na czym polega zmiana zasad współpracy? Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów zmiany podejścia do pomocy wojskowej jest decyzja o przekazaniu Ukrainie kolejnych myśliwców MiG-29 w zamian za pozyskanie know-how w obsłudze dronów i baz danych. Dotyczy to nie tylko ich użycia na polu walki, ale również całego systemu funkcjonowania – od organizacji jednostek dronowych, przez procedury działania i szkolenia operatorów, po błyskawiczne dostosowywanie konstrukcji do zmieniających się warunków frontowych. To wiedza, której nie da się kupić ani odtworzyć podczas ćwiczeń w czasie pokoju.

Polska jednak nie wykorzystała w pełni okazji do czerpania z ukraińskich doświadczeń. Dobrym przykładem jest wizyta Roberta „Madziara” Browdiego — dowódcy ukraińskich sił bezzałogowych. Został zaproszony, aby przedstawić sposób organizacji ukraińskiego systemu walki z wykorzystaniem dronów i podzielić się doświadczeniami zdobytymi na froncie. Polscy oficerowie stwierdzili, że oni wiedzą lepiej i Browdi w efekcie zapowiedział, że bez wyraźnego rozkazu władz Ukrainy nie zamierza ponownie uczestniczyć w podobnych spotkaniach w Polsce.

Miało to miejsce w momencie prowadzenia negocjacji w sprawie współpracy dronowej. Ostatecznie rozmowy zostały zerwane, a Ukraińcy stwierdzili, że już nie chcą „polskich staroci”. W tym samym czasie jednak nieba nad Kijowem bronią przekazane przez Polskę pociski PAC-3. I to za nie Polska powinna oczekiwać wzajemności. MiG-i-29 nie są już Ukraińcom tak potrzebne. Efektory do systemów przeciwlotniczych — owszem.

Od 2022 roku pogorszył się również klimat polityczny wokół relacji polsko-ukraińskich.

Co wpłynęło na malejący poziom zaufania społecznego względem Kijowa?

  1. Spór o import ukraińskiego zboża
  2. Napięcia związane z konkurencją gospodarczą
  3. Nierozwiązane kwestie historyczne sprawiły

Efekt: Dyskusja o przekazaniu pocisków przeciwlotniczych nie dotyczy wyłącznie wojskowości. Nakładają się na nią pytania o stan polskich zapasów, tempo modernizacji Wojska Polskiego, zmęczenie społeczeństwa przedłużającą się wojną, koszty wsparcia dla Ukrainy oraz nierozwiązane spory w relacjach polsko-ukraińskich. I brak wzajemności ze strony Kijowa.

Dlaczego to budzi takie emocje? Okazało się, że kiedy Polska nie ma zbyt wiele do zaoferowania, to ukraińskie władze przestały się z Polską liczyć. Swoimi decyzjami administracja Zełeńskiego zrobiła więcej dla popsucia polsko-ukraińskich relacji w ciągu kilku tygodni, niż rzesze rosyjskich trolli, opłacanych przez Kreml.

To właśnie splot tych czynników sprawia, że decyzja, która w 2022 r. prawdopodobnie zostałaby przyjęta bez większych emocji, dziś wywołuje znacznie szerszą debatę niż mogłaby sugerować sama wartość przekazanego uzbrojenia.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version