Według Mykoły Małomuża, byłego szefa ukraińskiego wywiadu zagranicznego, przedstawiciele FSB, rosyjskiego MSW oraz części struktur Floty Czarnomorskiej mają opuszczać Krym, szykując się do jego utraty.
Rosyjscy blogerzy militarni – również ci powiązani z Kremlem – zauważają, że rosyjskie postępy są związane wyłącznie z wycofaniem przez Ukraińców 20 brygad z linii frontu. Na tej podstawie formułowane są tezy o przygotowaniach do uderzenia na południu i próbie przecięcia rosyjskiego korytarza lądowego prowadzącego na Krym. Nie ma jednak dowodów na takie działania.
Co prawda Ukraina od kilku miesięcy prowadzi reorganizację swoich sił lądowych. Tworzone są nowe korpusy, zmieniana jest struktura dowodzenia, a część brygad jest wycofywana z pierwszej linii w celu odtworzenia zdolności bojowej i włączenia do nowych grup operacyjnych. O takich zmianach informują zarówno zachodni analitycy, jak i sami ukraińscy dowódcy.
Można również zauważyć zwiększoną aktywność ukraińskich działań zaczepnych na południu. Są to jednak przede wszystkim lokalne kontrataki mające poprawić położenie taktyczne i utrudnić rosyjskie przygotowania do własnych ofensyw. Nie ma dowodów, że stanowią one wstęp do operacji porównywalnej z kontrofensywą z 2023 r. Nie ma również potwierdzenia informacji, że z frontu zniknęło dokładnie 20 brygad. Taka liczba pojawia się wyłącznie w rosyjskim milnecie.
Czy uderzenie na południe jest jednak realne? Owszem. Zwłaszcza, że rosyjskie wojska na południu są niemal odcięte od zaopatrzenia i dość mocno osłabione. Nadal jednak chowają się za głęboko urzutowaną linią umocnień polowych, których przełamanie nie będzie należało do najprostszych. Nie jest jednak wykluczone, że Ukraińcy spróbują wykorzystać osłabienie Rosjan i uderzą w kierunku Krymu. Zwłaszcza, że nie rezygnują z odcinania półwyspu od zaplecza.
Odcinanie Krymu
Według Mykoły Małomuża, byłego szefa ukraińskiego wywiadu zagranicznego przedstawiciele FSB, rosyjskiego MSW oraz części struktur Floty Czarnomorskiej mają opuszczać Krym, szykując się do jego utraty.
Nawet jeśli informacje o wyjeździe części funkcjonariuszy FSB, MSW lub członków ich rodzin okażą się prawdziwe, nie można na tej podstawie wyciągać wniosku, że Rosja zamierza zrezygnować z utrzymania Krymu. W warunkach wojennych ewakuacja personelu administracyjnego i części służb bezpieczeństwa jest typowym działaniem prewencyjnym. Dotyczy to przede wszystkim osób, które nie uczestniczą bezpośrednio w działaniach na froncie, lecz odpowiadają za funkcjonowanie administracji okupacyjnej, prowadzenie pracy operacyjnej oraz obsługę zaplecza organizacyjnego.
Możliwe jest również, że rosyjskie władze przygotowują zapasowe miejsca kierowania administracją okupacyjną poza Krymem. Wraz ze wzrostem zagrożenia, część dokumentacji, infrastruktury teleinformatycznej oraz personelu może zostać przeniesiona na terytorium Federacji Rosyjskiej, aby zapewnić nieprzerwane funkcjonowanie struktur administracyjnych. Tego rodzaju rozwiązania są standardową procedurą stosowaną przez państwa prowadzące działania wojenne i nie stanowią same w sobie dowodu na przygotowania do opuszczenia półwyspu przez rosyjskie wojska, choć sytuacja na półwyspie jest coraz trudniejsza.
W ostatnim tygodniu Ukraina przeprowadziła jedną z największych od wielu miesięcy serii uderzeń na okupowany Krym. Największa fala ataków miała miejsce w nocy z 24 na 25 czerwca. Pociski spadły w rejonie Kerczu, Sewastopola, Dżankoja, Symferopola i Teodozji.
Według ukraińskich służb bezpieczeństwa jednym z najważniejszych celów były porty oraz stanowiska radiolokacyjne w rejonie Kerczu. Kijów twierdzi, że drony uderzyły również w jednostki pomocnicze rosyjskiej marynarki wojennej i wywołały pożary na terenie portu wojennego. Rosja potwierdziła sam atak, jednak nie skalę strat. Wciąż nie ma więc potwierdzenia skuteczności uderzeń.
Za to zdjęcia satelitarne pokazały, że Rosjanie ponownie rozstawili systemy wytwarzania zasłon dymnych wokół Mostu Krymskiego, mające utrudnić wykrycie przeprawy przez ukraińskie drony i środki rozpoznania. Jednocześnie wzmocniono osłonę przeciwlotniczą oraz zwiększono środki ochrony przeprawy od strony morza. Most pozostaje w tym momencie jedyną sprawną drogą zaopatrzenia półwyspu.
Skuteczność ukraińskich ataków jest na tyle duża, że rosyjskie władze okupacyjne ogłosiły na Krymie stan nadzwyczajny związany z zakłóceniami po jednym z największych nalotów dronów od początku wojny. Donoszono o lokalnych przerwach w dostawach energii elektrycznej i utrudnieniach w funkcjonowaniu części infrastruktury. Paliwa zaczęło brakować nawet dla służb komunalnych.
Spóźniony odwet Kremla
Dwa tygodnie temu Rosjanie i ich trolle zapowiadali po ukraińskich atakach na Moskwę, że odwet będzie przerażający i nastąpi tuż-tuż. Jak można było się spodziewać, nic takiego się nie stało, ponieważ tuż przed ukraińskim uderzeniem, Rosjanie przeprowadzili duży atak, w którym uszkodzona została m.in. Ławra Peczerska. Zgodnie z dotychczasową praktyką na następny duży nalot przy użyciu pocisków balistycznych i manewrujących trzeba czekać dwa tygodnie. I faktycznie tak się stało. Kreml dokonał odwetu w nocy z 1 na 2 lipca.
Rosjanie znów przeprowadzili terrorystyczny nalot, uderzając w dzielnice mieszkalne Kijowa. Korespondent TVP, Piotr Kaszuwara poinformował, że „w ciągu pół godziny w Kijów uderzyło 25 balistycznych rakiet w tym co najmniej 4 bardzo szybkie Cyrkony”. W dzielnicy hołosijiwskiej trafiony został wierzowiec. Podobnie w desniańskiej, gdzie trafiony został dziewięciopiętrowy blok mieszkalny. W centrum miasta, w dzielnicy szewczenkowskiej płonie hotel CityHotel Residence.
Mer Witalij Kliczko poinformował, że łącznie zaatakowanych zostało 28 celów we wszystkich dzielnicach miasta po obu stronach Dniepru. Tuż po zakończeniu ataku wiadomym było, że zginęło co najmniej 10 osób, a rannych zostało minimum 56 osób. Pociski spadły także między innymi Mikołajów, Krzywy Róg, Połtawę, Charków, czy Czerkasy. W znakomitej większości atakowane były obiekty cywilne, głównie bloki mieszkalne. Jest to niezgodne z prawem międzynarodowym, jednak ONZ nie jest w stanie temu zaradzić. Prawo pozostaje martwe, ponieważ wszelkie inicjatywy blokuje Kreml, który jest sędzią we własnej sprawie.
Ofensywa propagandowa
Rosjanie kontynuują ofensywę lądową i mocno wspierają ją ofensywą propagandową. Ta twierdzi, że postępy są ogromne, a tempo natarcia niespotykane od dawna. Nawet wielu rosyjskich ekspertów nie do końca w to wierzy.
Rosyjskie wojska kontynuują uderzenie w kierunku Konstantynówki, osiągając przy tym nieznaczne sukcesy. Rozpoczęły także ataki na południu Donbasu. W rosyjskich mediach zapanowała euforia, która skutecznie przykrywa sytuację na froncie wewnętrznym, gdzie nastroje są coraz gorsze.
30 czerwca 2026 r. rosyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało komunikat, że jego wojska zajęły Malinowkę w obwodzie donieckim oraz Równe Rownoje i Lesnoje w obwodzie zaporoskim. Kreml twierdzi, że posuwają się w tempie ponad jednego kilometra dziennie. Informację tę powieliły rosyjskie media, a także rosyjskie profile na mediach społecznościowych. Również polskich.
Na odcinku obejmującym pogranicze obwodów zaporoskiego i donieckiego rzeczywiście trwa rosyjskie uderzenie, jednak jego przebieg jest znacznie bardziej ograniczony, niż sugeruje oficjalny komunikat Kremla. Niezależne analizy Instytutu Studiów nad Wojną wskazują, że Rosja czyni lokalne postępy, lecz nie osiągnęła przełamania ukraińskiej obrony, ani nie stworzyła warunków do szybkiego marszu w kierunku Zaporoża czy Słowiańska. Zwłaszcza, że nie może liczyć na pomoc jednostki usadowionej bardziej na zachód.
W rejonie Hulajpola walki koncentrują się wokół miejscowości i pasów leśnych. Nawet jeśli część wsi została zajęta lub znalazła się w szarej strefie, nie oznacza to automatycznie pełnej kontroli nad całym obszarem, ani możliwości szybkiego rozwinięcia ofensywy, choć rosyjska propaganda już ogłasza zdobycze. Każdy kolejny kilometr wymaga długotrwałych walk, a postępy ograniczają się do niewielkich sukcesów taktycznych.
Znaczenie miejscowości takich jak Równe czy Lesnoje wynika głównie z ich położenia. Są one elementem pasa osłaniającego kierunek Hulajpole-Zaporoże oraz sieci lokalnych dróg. Ich ewentualne opanowanie poprawia rosyjskie położenie wyjściowe, ale samo w sobie nie otwiera drogi do głębokiej ofensywy. Przeszkody terenowe, przygotowane pozycje obronne oraz bardzo duże nasycenie pola walki dronami powodują, że nawet niewielkie natarcia wymagają znacznych sił i czasu. A tego na froncie południowym Rosjanie nie mają. Co innego w Donbasie.
Walki w Donbasie
Odkąd Rosjanie przenieśli ciężar walk spod Pokrowska, większość sił skoncentrowali na kierunku prowadzącym do Kramatorska i Słowiańska. Tam atak koncentruje się obecnie na kilku osiach natarcia, jednak żadna z nich nie doprowadziła do przełamania ukraińskiej obrony, wbrew temu, co twierdzi rosyjska propaganda.
Największa aktywność utrzymuje się na odcinku pomiędzy rejonem Borowej, Łymanu i Siewierska a pasem umocnień osłaniającym aglomerację słowiańsko-kramatorską. Rosyjskie oddziały próbują stopniowo przesuwać linię frontu poprzez zdobywanie kolejnych pasów leśnych, wzgórz i niewielkich miejscowości, zamiast prowadzić szerokie natarcie z udziałem dużych zgrupowań pancernych.
Postępy mają najczęściej od kilkuset metrów do kilku kilometrów i są osiągane po wielodniowych walkach, podczas których obie strony ponoszą znaczne straty. Nie ma natomiast oznak załamania ukraińskiej obrony, które mogłyby otworzyć drogę do szybkiego marszu na Kramatorsk lub Słowiańsk.
Najbardziej aktywnym odcinkiem pozostaje rejon na wschód i południowy wschód od Słowiańska, gdzie rosyjskie wojska prowadzą działania w kierunku linii Rajhorodok-Mykołajiwka oraz próbują poprawić swoje położenie w rejonie Czasiw Jaru, Stupoczek i Biłej Hory. Tam ma miejsce ponad połowa wszystkich kontaktów bojowych.
Celem tych działań jest stopniowe zbliżanie się do zewnętrznego pasa obrony aglomeracji, tzw. linii twierdz, a nie bezpośredni szturm na miasta. Równocześnie Rosjanie próbują swoich sił na kierunku Siewierska, gdzie walki obejmują okolice Serebrianki, Werchnokamiańskiego i Hryhoriwki. Rosyjskie dowództwo dąży do związania ukraińskich odwodów na całym froncie donbaskim, aby utrudnić ich przerzucanie na najbardziej zagrożone odcinki.
Pas twierdz
Znaczącą przeszkodą dla rosyjskich działań pozostaje system umocnień przygotowywany przez Ukrainę od 2014 r. Składa się on z kilku pasów obrony, rozbudowanych punktów oporu, stanowisk artyleryjskich oraz zapór inżynieryjnych rozmieszczonych na kierunkach prowadzących do Kramatorska i Słowiańska. Nawet zdobycie pojedynczej miejscowości nie powoduje automatycznie załamania całej linii obronnej, ponieważ ukraińskie jednostki wycofują się na wcześniej przygotowane stanowiska położone kilka kilometrów dalej.
Dlatego walki koncentrują się wokół niewielkich osad i terenów leśnych, a celem rosyjskich działań jest poprawa położenia taktycznego oraz wyrównanie linii frontu. Niezależne źródła nie potwierdzają jednak przełamania ukraińskiej obrony, ani powstania wyłomu umożliwiającego szybkie wejście w głąb obwodu dniepropietrowskiego.
W dodatku, mimo pojawienia się na froncie nowych sił, rosyjskie natarcia prowadzone są niewielkimi grupami szturmowymi wspieranymi przez artylerię, lotnictwo oraz drony. Zamiast szybkich rajdów pancernych dominują działania polegające na opanowywaniu kolejnych pasów drzew, pojedynczych zabudowań i skrzyżowań dróg. Po zdobyciu jednej pozycji oddziały często zatrzymują się na wiele godzin lub dni, oczekując na rozpoznanie i uzupełnienie zaopatrzenia, zanim podejmą próbę dalszego natarcia. Taki sposób prowadzenia walk powoduje, że zmiany linii frontu są niewielkie i nie przekładają się na osiągnięcie głębokich efektów operacyjnych.
Najważniejszym czynnikiem wpływającym obecnie na przebieg walk pozostaje dominacja bezzałogowych statków powietrznych. Obie strony prowadzą niemal nieprzerwane rozpoznanie z wykorzystaniem dronów obserwacyjnych, a następnie kierują na wykryte cele drony FPV, artylerię lub lotnictwo. W rezultacie każda próba koncentracji większych sił jest szybko wykrywana i narażona na ostrzał jeszcze przed rozpoczęciem natarcia.
Z tego powodu zarówno Rosja, jak i Ukraina coraz częściej wykorzystują niewielkie kilkuosobowe grupy szturmowe przemieszczające się pomiędzy pasami drzew i ruinami zabudowań. Nawet zdobycie niewielkiej miejscowości nie daje więc automatycznie możliwości dalszego rozwinięcia ofensywy, ponieważ kolejne pozycje przeciwnika znajdują się pod stałą obserwacją i są osłaniane przez rozbudowany system rozpoznania oraz uderzeń z wykorzystaniem dronów.

