-
Podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa amerykańska delegacja (w tym demokraci i republikanie) wyraziła negatywne opinie na temat Donalda Trumpa.
-
Hillary Clinton oraz inni amerykańscy demokraci krytykowali politykę Białego Domu, odnosząc się m.in. do sprawy Grenlandii i relacji z Europą.
-
Poruszono temat wsparcia dla Ukrainy oraz szkód wynikających z ceł nałożonych przez Trumpa.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
„The Guardian” zwraca uwagę, iż najbardziej zagorzałymi krytykami Donalda Trumpa podczas tegorocznej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa nie byli Europejczycy, lecz Amerykanie.
Brytyjski dziennik dodaje bowiem, że kilku demokratów i republikanów zdobyło się na odwagę i sprzeciwiło się „opartej na cłach i nieprzewidywalności” polityce amerykańskiego prezydenta.
Zdaniem dziennikarzy gazety, krytyka ta zrywa z tradycją, zgodnie z którą delegacja amerykańska ograniczała w trakcie konferencji swoje negatywne komentarze na temat działań Trumpa.
Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa. Demokracie starali się odciąć od Trumpa
Negatywni wobec polityki Białego Domu byli przede wszystkim amerykańscy demokraci, którzy starali się odciąć od Donalda Trumpa. Była sekretarz stanu USA Hillary Clinton próbowała m.in. przekonać Europę, że nieprzewidywalność amerykańskiego przywódcy można neutralizować za pomocą „konsekwentnego oporu”.
W tym kontekście Clinton przywołała niedawną sprawę Grenlandii. Jak stwierdziła, opór zadziałał, ponieważ część europejskich przywódców powiedziało „stanowcze nie”.
Głos w sprawie Trumpa zabrał także demokratyczny gubernator Kalifornii Gavin Newsom, który oskarżył prezydenta USA o „podwojenie stawki w głupocie”. – Nigdy w historii Stanów Zjednoczonych nie było bardziej destrukcyjnego prezydenta niż obecny – mówił Newsom.
Kalifornijski gubernator dodał, że „jedyną rzeczą, którą Donald Trump zrobił, a którą głęboko doceniam, i dokonał tego niemal w pojedynkę, jest zjednoczenie Europy w głęboki i znaczący sposób„.
– Chylę czoła przed Donaldem Trumpem za to, że to się stało – podkreślał gubernator.
Amerykańscy politycy uderzyli w Trumpa. „Stany Zjednoczone przeżywają kryzys”
Senator demokratów Michigan Elissa Slotkin, stwierdziła natomiast, że „Stany Zjednoczone przeżywają obecnie jakiś kryzys„. Polityczka dodała ponadto, że jej kraj „musi sięgnąć dna zanim powróci” do tego, co było przed ponownym objęciem prezydentury przez Trumpa w zeszłym roku.
W trakcie konferencji w Monachium nie zabrakło także tematu trwającej wojny w Ukrainie. Czołowa demokratka Jeanne Shaheen, podkreśliła, że silne poparcie dla Ukrainy jest kwestią ponadpartyjną. Ponadto zwróciła uwagę, że amerykański Senat ma już gotową ustawę o nałożeniu surowych sankcji na kraje prowadzące interesy z Rosją.
Gubernator stanu Michigan Gretchen Whitmer odniosła się z kolei do kwestii ceł nakładanych przez prezydenta USA. Jak zaznaczyła, „zaufanie buduje się przez pokolenia i można je szybko stracić. W ciągu ostatnich 14 miesięcy wyrządziliśmy wiele szkód. Jeśli powiesz 'nie’ Kanadzie, powiesz 'tak’ Chinom”.
Obecny na spotkaniu republikanin Thom Tillis powtórzył słowa Whitmer, ostrzegając, że cła – zgodnie z prawami ekonomii – powodują szkody. Ponadto nawiązał do sprawy Grenlandii i podkreślił, że należy „okazać szacunek” rdzennym mieszkańcom wyspy i uszanować ich decyzje.
Źródło: „The Guardian”


