Politycy PiS i Suwerennej Polski są gotowi obarczyć „uśmiechniętą Polskę” winą za wszystko, a szczególnie za to, za co sami odpowiadają. I robią to z bezczelnym uśmieszkiem.

Były premier Mateusz Morawiecki wrzucił np. krążącą od pewnego czasu mapkę zwolnień grupowych w Polsce. Większość z nich planują filie zagranicznych firm, które przymierzają się do przeniesienia produkcji gdzie indziej. Morawiecki straszy falą bezrobocia, z którą tak bohatersko walczył jego rząd. A dla Michała Wójcika z Suwerennej Polski „to skutek radosnej działalności rządu Tuska”. Pojawiają się sprostowania, że gros tych zwolnień ogłoszono w zeszłym roku – czyli za rządu PiS – i że powodem są rosnące od lat koszty płacy minimalnej i energii, ale w lud idzie fałszywy przekaz głoszony z bezczelnym uśmieszkiem.

Morawiecki roni też krokodyle łzy nad wzrostem cen po powrocie VAT na żywność do poziomu 5 proc. od 1 kwietnia. Nie wiadomo, skąd ma informacje o skali podwyżek, bo nie podaje ich źródła, ale przede wszystkim nie mówi, że to jego rząd zostawił budżet na 2024 r., w którym w ogóle nie przewidziano przedłużenia zerowego VAT na produkty spożywcze. Rząd Morawieckiego zakładał w budżecie, że VAT wzrośnie od stycznia. Rząd Tuska przesunął ten termin o kwartał.

Prokurator generalny Adam Bodnar podał oficjalnie, że Pegasusem inwigilowano 578 osób.

Osobną kategorię bezczelności stanowią wystąpienia Mariusza Błaszczaka. Były minister obrony potrafi pytać, czemu nie zrealizowano jeszcze inwestycji, którą zapowiedział w kampanii wyborczej w październiku, czyli dywizjonu przeciwlotniczego w Sobieszynie. Ale rakiety to nie jest specjalność Błaszczaka. W październiku 2022 r. chwalił się „wielowarstwowym systemem obrony przeciwlotniczej”. Miesiąc później zabłąkana rakieta zabiła dwie osoby w przygranicznym Przewodowie. Z kolei w grudniu rosyjska rakieta zdołała dotrzeć aż pod Bydgoszcz, a Błaszczak próbował sprawę zamieść pod dywan. Niemcy zaoferowali nam wtedy wypożyczenie baterii Patriotów, ale Błaszczak, na polecenie prezesa swej partii, uniósł się honorem. Po kilku dniach jak niepyszny przyjął niemiecką pomoc. A dziś krytykuje przystąpienie Polski do europejskiego systemu obrony przeciwlotniczej, „bo to projekt niemiecki”. Choć przecież nie oznacza to likwidacji polskiej obrony, tylko ewentualne uzupełnienie jej o dodatkową warstwę.

Mniej chętnie politycy PiS wypowiadają się o systemie inwigilacji Pegasus. Skończyły się już żarty o „konsoli do gier” czy „koniu ze skrzydłami”. Prokurator generalny Adam Bodnar podał oficjalnie, że tą cyberbronią inwigilowano 578 osób. Fason trzymają już tylko PiS-owscy propagandyści: „I po »‚aferze«. Miała być bomba, a wyszedł kapiszon. Ile osób kontrolowano Pegasusem? Zaledwie 578. I to w ciągu pięciu lat” – to prawdziwy tytuł z wpolityce.pl. Tego samego dnia Onet podał, że Pegasusem inwigilowano m.in. dwie żołnierki z Żandarmerii Wojskowej, które zgłosiły, że były molestowane w swojej jednostce. Ciekawe, czy ten, kto zdecydował, by te kobiety ponownie odrzeć z godności, dobierając się do sekretów w ich telefonach, robił to z cwaniackim uśmieszkiem?

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version