— Zdrowi mężczyźni zaczynają szukać sposobów leczenia, mimo że ich poziom testosteronu mieści się w normie i nie wykazują żadnych niepokojących objawów. Coraz więcej czasu poświęcam na uspokajanie niepotrzebnie zaniepokojonych i prostowanie mitów. Zamiast leczyć rzeczywiste niedobory — mówi „Newsweekowi” dr Alexander W. Pastuszak, urolog z Uniwersytetu Utah.

Chodzi o t-maxxing, czyli testosterone-maxxing — nowy trend, szczególnie popularny wśród korzystających z serwisów społecznościowych mężczyzn. Polega na podnoszeniu poziomu testosteronu w sposób nie tylko naturalny.

W ciągu ostatniej dekady poziom testosteronu u mężczyzn spadł — film, w którym użytkownik TikToka pod pseudonimem @learningwliam przywołuje badania potwierdzające tę tezę, ma ponad 177 tys. wyświetleń.

Wyniki badań wskazują na znaczący spadek testosteronu u osób otyłych, ale naukowcy zwracają uwagę, że zdrowe nawyki — takie jak regularna aktywność fizyczna, dobry sen, odpowiednia dieta i ograniczenie alkoholu — mogą pomóc podnieść poziom tego hormonu w sposób naturalny.

Lekarze ostrzegają jednak, że coraz więcej mężczyzn pod wpływem algorytmów mediów społecznościowych próbuje sztucznie podnieść poziom testosteronu, co może prowadzić do problemów zdrowotnych, zwłaszcza gdy nie ma ku temu wskazań medycznych.

„Newsweek” porozmawiał z dr Alexandrem W. Pastuszakiem, urologiem, profesorem nadzwyczajnym i szefem sekcji innowacji chirurgicznych na wydziale medycyny Uniwersytetu Utah, by sprawdzić, czy ten trend powiązany jest z ryzykiem dla zdrowia. Pastuszaka ostrzega, że stosowanie zewnętrznego testosteronu, czyli takiego, który pochodzi spoza organizmu, może wywołać szereg problemów, jeśli jest on przyjmowany bez rzeczywistego niedoboru.

Dobrze mieć tego świadomość. Inny użytkownik TikToka Liam (@learningwliam) wskazuje na trening cardio w tzw. strefie 2. oraz dbanie o higienę snu jako dwa sposoby, które pomogły mu poprawić poziom testosteronu. Obie te metody są akceptowane przez lekarzy. Internauta ograniczył też bezmyślne scrollowanie, co pośrednio może obniżać poziom tego hormonu poprzez zwiększenie stresu i pogorszenie jakości snu. To, że jak twierdzi, zimny prysznic po treningu lub zaraz po przebudzeniu podnosi poziom testosteronu, nie zostało jednak potwierdzona naukowo. Ale ogólnie zimny prysznic może mieć pozytywny wpływ na zdrowie, niezależnie od jego związku z tym hormonem.

Pastuszak w rozmowie z „Newsweekiem” podkreśla, że obsesja na punkcie testosteronu budzi „poważny niepokój” w kontekście zdrowia mężczyzn.

— Terapia testosteronem bez wskazań lekarzy może prowadzić do uzależnienia od leczenia, którego dana osoba wcale nie potrzebowała — zauważa. — Wielu mężczyzn faktycznie próbuje leczyć objawy takie jak zmęczenie, spadek libido czy zły nastrój, które mogą wynikać z problemów ze snem, nadwagą, stresem lub innych schorzeń, a niekoniecznie z niskiego poziomu testosteronu.

Według Pastuszaka leczenie testosteronem bez rzeczywistej potrzeby może maskować prawdziwe rozwiązania problemu.

— Jeśli chodzi o hormony, więcej nie znaczy lepiej — podkreśla. — Celem jest osiągnięcie poziomu fizjologicznego, a nie ponadfizjologicznego.

Dawki ponadfizjologiczne to ilości testosteronu wyższe niż te, które organizm wytworzyłby sam, a właśnie takie stężenia często oferują dostępne bez recepty suplementy.

Według Pastuszaka przekaz, na który trafiają użytkownicy serwisów społecznościowych, sprawił, że testosteron stał się „zastępnikiem męskości i witalności”. Nie dotyczy to już tylko wyników na siłowni. Przykładem może być tu Bryan Johnson, inwestor z Doliny Krzemowej, który nazywa siebie „najzdrowszym człowiekiem świata” i „biohakerem”.

We wpisie na platformie X Johnson stwierdził, że testosteron „nie powoduje powszechnego buntu ani ślepego podporządkowania. Motywuje mózg do skupienia się na zachowaniach, które dają jednostce kapitał społeczny i status ceniony w lokalnej kulturze”.

Pastuszak rzeczywiście zauważa śród mężczyzn wzrost obaw przed niskim poziomem testosteronu, za który odpowiadają podcasterzy i influencerzy.

— Media społecznościowe sprawiły, że testosteron stał się wyznacznikiem męskości i witalności, a wokół tego narosła cała sieć klinik i marek suplementacyjnych, które na tej niepewności zarabiają — mówi. — W efekcie zdrowi mężczyźni zaczynają szukać sposobów leczenia, mimo że ich poziom testosteronu mieści się w normie i nie wykazują żadnych niepokojących objawów. Coraz więcej czasu poświęcam na uspokajanie niepotrzebnie zaniepokojonych i prostowanie mitów, zamiast leczyć rzeczywiste niedobory.

Istnieją dwa główne zagrożenia związane ze stosowaniem suplementów z testosteronem bez recepty i nadzoru lekarza.

Po pierwsze, produkty sprzedawane bez recepty są nieuregulowane i — jak podkreśla Pastuszak — ich obietnice są często nie do zrealizowania. Użytkownicy nie mają gwarancji, że przyjmują odpowiednią dawkę ani nawet właściwy składnik.

Po drugie, w przypadku testosteronu konieczna jest kontrola lekarska.

— Testosteron może zagęszczać krew, podnosić poziom estrogenu, pogarszać bezdech senny i obniżać płodność. Bez udziału specjalisty nic z tych nie jest monitorowane — ostrzega Pastuszak. — Ponieważ osoby stosujące suplementy bez nadzoru często przyjmują dawki przekraczające naturalny poziom, ryzyko powikłań rośnie. Jeśli stosowanie testosteronu jest uzasadnione, musi być to zdiagnozowane, przepisane i monitorowane przez wykwalifikowanego specjalistę.

Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version