-
Tygodnik „HVG”, powołując się na analizę ośrodka Median, podał, że opozycyjna partia TISZA może zdobyć od 138 do 143 mandatów w 199-osobowym parlamencie Węgier.
-
Wiceprezydent USA J.D. Vance, podczas wizyty na Węgrzech, wyraził poparcie dla Viktora Orbana i odniósł się do kwestii zagranicznych wpływów na wybory.
-
Unijni rzecznicy podkreślili, że wybory pozostają wyłączną sprawą obywateli, a unijne przepisy, takie jak Digital Services Act, mają ograniczyć ingerencję platform internetowych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Szacunkowy skład przyszłego parlamentu opracowany przez Median na podstawie pięciu badań opinii przewiduje od 138 do 143 mandatów dla Tiszy Petera Magyara i od 49 do 55 dla rządzącego Fideszu premiera Viktora Orbana.
Według pracowni Median skrajnie prawicowa partia Mi Hazank może liczyć na pięć lub sześć mandatów, dostając się do parlamentu jako jedyne ugrupowanie poza ugrupowaniami Magyara i Orbana.
Komentując te szacunki, agencja Reutera zauważyła, że tak wysoka wygrana w niedzielnych wyborach parlamentarnych Tiszy pozwoliłaby tej partii zmienić konstytucję i przyjąć ustawy niezbędne do odblokowania funduszy UE.
Większość kwalifikowaną do zmiany konstytucji dają 133 miejsca w Zgromadzeniu Narodowym.
J.D. Vance na Węgrzech. Mówił o zagranicznych wpływach
W środę na Węgrzech przebywa wiceprezydent USA J.D. Vance, który wyraził poparcie dla urzędującego premier Viktora Orbana.
Vance, mówiąc o niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech, stwierdził że „niektórzy uważają za zagraniczne wpływy to, że wiceprezydent Stanów Zjednoczonych odwiedza Węgry i mówi, że Viktor Orban dobrze wykonuje swoją pracę i służy sprawie pokoju„.
Z kolei – jak dodał – niektóre osoby nie uważają za zagraniczne wpływy tego, że Unia Europejska grozi wstrzymaniem miliardów euro dla Węgier z powodu ochrony granic, ani zamykania rurociągów przez Ukrainę, co – według Vance’a – również stwarza trudności dla narodu węgierskiego i służy wpływaniu na wynik wyborów.
Rzeczniczka KE Arianna Podesta, pytana o słowa Vance’a, odparła w środę w Brukseli, że Komisja nie będzie ich komentować. – Potwierdzamy jedynie, że działamy w sposób, który zapewnia, że wybory są zawsze wyłączną sprawą naszych obywateli i nikogo innego – dodała.
Rzecznik KE odpowiada Vance’owi. „Wybory pozostają w rękach obywateli”
Inny rzecznik KE, Thomas Regnier, nawiązał do działania platform internetowych.
– To właśnie robią europejscy biurokraci – tworzą solidne ramy, które zapewniają, że wybory pozostają w rękach naszych obywateli. Bo jeśli się nad tym zastanowić i spojrzeć na nasze obawy, są one uzasadnione. Kto ucisza głosy polityczne? To platformy internetowe. Kto manipuluje algorytmami? Ponownie, platformy internetowe. Kto zwiększa widoczność preferowanego wyboru? Platformy internetowe – powiedział.
Regnier dodał, że przeciwdziałają temu unijne przepisy – DSA. Chodzi o Digital Services Act (Akt o usługach cyfrowych), jedno z najważniejszych unijnych rozporządzeń regulujących działanie internetu i platform online.
DSA ma sprawić, że internet w UE będzie bezpieczniejszy, bardziej przejrzysty i lepiej chroniący użytkowników. Obowiązuje m.in. takie firmy jak Google, Meta (Facebook, Instagram) czy TikTok.
– Dzięki temu ingerencja w wybory przez platformy internetowe w Europie jest praktycznie niemożliwa, ponieważ mamy już takie ramy. Dodam jeszcze, z europejskiego punktu widzenia (…), że nie tylko egzekwujemy takie przepisy. Zostały one poparte przez nasze państwa członkowskie i uzyskały zdecydowaną większość głosów również w Parlamencie (Europejskim – red.). Mamy więc prawny obowiązek i powinność egzekwowania prawa. Będziemy to robić, ponieważ (…) w Europie wybory nie będą sprawą wielkich firm technologicznych i ich algorytmów – podsumował.
Wybory na Węgrzech. Opozycyjna partia TISZA faworytem do zwycięstwa
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się w niedzielę. W ostatnich tygodniach większość niezależnych sondaży wykazywała poparcie dla Tiszy na poziomie od 49 do 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, przy poparciu dla Fideszu wahającym się między 35 a 38 proc. Badania wykazały również rosnące poparcie dla opozycji przy spadku popularności ugrupowania rządzącego.
Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wykazują z kolei przewagę Fideszu, wynoszącą kilka punktów procentowych.
Węgrzy wybiorą w niedzielę 199 deputowanych do jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego (Orszaggyules), w tym 106 w okręgach jednomandatowych, a pozostałych 93 – z ogólnokrajowych list partyjnych. Kadencja parlamentarzystów trwa cztery lata.
-
Ostatnia prosta do wyborów na Węgrzech. Sondaże: Rośnie poparcie dla Tiszy
-
Tusk zwraca się do Nawrockiego i Kaczyńskiego. W tle rozmowa Orbana z Putinem













