-
Nowy rząd Węgier zapowiada weryfikację największych inwestycji chińskich i poszukiwanie równowagi między korzyściami gospodarczymi a bezpieczeństwem narodowym.
-
Ekspert CEIAS stwierdza, że wraz ze zmianą rządu Węgry przestaną być przeszkodą dla wspólnego stanowiska UE wobec Chin, a nowy rząd raczej nie będzie blokować decyzji Unii.
-
Według dr. Turcsányiego Pekin szuka nowego głównego sojusznika w Europie, jednak żaden z potencjalnych kandydatów nie dorównuje pozycji Viktora Orbana.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W ostatnich latach relacje Chiny-Węgry można byłoby uznać za bardziej niż przyjazne. Pod rządami Viktora Orbana Chiny otwierały nad Dunajem centrum logistyczne Huawei, fabrykę aut BYD czy zakład produkujący akumulatory CATL.
Choć w niedawnej kampanii przed wyborami parlamentarnymi Peter Magyar, niedługo nowy węgierski premier, nie traktował tematu Chin jako jednego z najważniejszych, zapowiada się, że lider TISZY dążyć będzie do schłodzenia relacji między państwami.
Stanowisko UE wobec Chin. „Przeszkoda zniknęła”
Za rządów Orbana Węgry „chroniły” Chiny przed Unią Europejską, wetując jej stanowiska, takie jak krytyka sytuacji praw człowieka w Chinach czy polityka Pekinu wobec spornych terytoriów.
– W efekcie Węgry stały się przeszkodą dla UE w zjednoczeniu się wokół określonych stanowisk wobec Chin, co wywołało wiele frustracji w całej Unii – zauważa dr Richard Turcsányi z Central European Institute of Asian Studies (CEIAS). – Teraz ta przeszkoda zniknęła, więc UE może stać się nieco bardziej zjednoczona i asertywna wobec Chin – dodaje.
Wsparcie Węgier dla Chin
Ekspert w dziedzinie stosunków międzynarodowych przypomina także o symbolicznym wsparciu, jakie Budapeszt dawał Pekinowi poprzez wypowiedzi węgierskich przedstawicieli, oficjalne wizyty lub przyjmowanie chińskich gości. – W efekcie Węgry dały Chinom do zrozumienia, że w UE istnieją głosy przychylne Chinom, ich stanowiskom i interesom – podkreśla.
Według niego do tej pory Węgry wykazywały „bezkrytyczną otwartość na współpracę gospodarczą z Chinami„, w przeciwieństwie do większości krajów UE, które „zaczęły wyrażać obawy dotyczące niektórych rodzajów relacji gospodarczych”.
Chodzi między innymi o weryfikację chińskich inwestycji, udział Chin w przetargach publicznych i projektach infrastrukturalnych oraz przeciwdziałania chińskiemu importowi tanich towarów. – Węgry wykazują bezkrytyczną otwartość na współpracę gospodarczą z Chinami – uważa Turcsányi.
Jeszcze przed wyborami otoczenie Petera Magyara zapowiadało „bardziej pragmatyczną” politykę wobec tego kraju i rewizję największych, nietransparentnych projektów infrastrukturalnych.
– Nie sądzę, aby nowy rząd nadal blokował stanowiska UE wobec Chin, tak jak robił to Orban – podkreśla Turcsányi. Ocenia, że priorytetem nowego rządu jest odblokowanie funduszy unijnych i obiecane nawiązanie bardziej konstruktywnych stosunków z UE.
– Poza tym społeczeństwo węgierskie i tak nigdy nie popierało w pełni polityki Orbana wobec Chin, więc nowy rząd ma szansę zyskać na popularności, przyjmując bardziej ostrożne stanowisko w stosunku do tego kraju – dodaje ekspert.
Chiny szukają sojuszników
Zdaje się, że pierwsze kroki Pekinu w kierunku rekrutacji nowego głównego sojusznika w Europie zostały już wykonane. W kwietniu chiński przywódca Xi Jinping spotkał się z premierem Hiszpanii Pedro Sánchezem. Uznał go wówczas za kluczowego partnera w rozmowach Pekinu z Brukselą.
– Stwórzmy silniejszą więź między Chinami a Unią Europejską – powiedział przywódca w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie, cytowany przez Politico. – Jeśli te mocarstwa zrozumieją się i będą współpracować, przyniesie to korzyści ich społeczeństwom, a także przyczyni się do stabilności, pokoju i dobrobytu świata w tym delikatnym klimacie międzynarodowym.
Dr Turcsányi uważa, że Chiny zawsze dążą do nawiązania bliskich stosunków z każdym, zarówno w Europie, jak i poza nią. – Chodzi raczej o to, kto jest gotów nawiązać z Chinami tak bliskie relacje i co taka osoba ma do zaoferowania – podkreśla.
Ekspert zwraca uwagę na to, co wyróżniało Viktora Orbana spośród innych europejskich przywódców: – Utrzymał się przy władzy dłużej niż ktokolwiek inny, a także udało mu się kontrolować system polityczny w sposób, jakiego nie osiągnął nikt inny.
Do budowania bliskich relacji z Chinami dążył np. były prezydent Czech Milos Zeman. – Pozostał jednak na stanowisku przez osiem lat, a potem zniknął. Co więcej, stanowisko prezydenta Czech jest stosunkowo słabe politycznie, więc Zeman mógł osiągnąć tylko tyle – ocenia Turcsányi.
Premier Słowacji Robert Fico według eksperta może być obecnie najbliższy Orbanowi, ale jest „znacznie słabszy, zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej”. Turcsányi nie wyobraża sobie także, że niedawno wybrany przyszły premier Bułgarii Rumen Radew, mógłby zbliżyć do pozycji Orbana, czy to w kraju, czy na arenie międzynarodowej.
– Chociaż Bułgaria, Słowacja, być może nawet Czechy, ale także inne kraje, mogą i prawdopodobnie będą stanowić pewne przeszkody dla stanowiska UE, ich rola nie będzie tak silna jak Orbana, przynajmniej w najbliższej przyszłości – podsumowuje.
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: anna.nicz@firma.interia.pl


