-
Mangrowiec brunatny, jadowity gatunek węża pochodzący z Australii i południowo-zachodniego Pacyfiku, został przypadkowo wprowadzony na wyspę Guam, gdzie jego populacja gwałtownie wzrosła.
-
Badania wykazały, że sukces węża na wyspie wynika nie tylko z braku naturalnych wrogów i obfitości pokarmu, ale także z ukrytej różnorodności genetycznej, szczególnie w genach odpowiadających za odporność i zmysł węchu.
-
Amerykańskie służby od lat prowadzą działania mające na celu ograniczenie liczebności mangrowców brunatnych, zastosowano pułapki, odłowy, monitoring transportów, szkolenia wolontariuszy oraz podawanie śmiertelnych dawek leków.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Przyrodnicy mówią wprost – na wyspie Guam doszło do katastrofy przyrodniczej. Gady, które zostały zawleczone na wyspę kilkadziesiąt lat temu, doprowadziły do wyginięcia rodzimych gatunków ptaków – wymarł w naturze wodnik guamski czy łowczyk cynamonowy, miejscowy zimorodek.
Węże dodatkowo regularnie powodują awarie sieci energetycznej, wspinając się słupy. Przez lata naukowcy zastanawiali się, jak stosunkowo niewielka grupa mogła tak skutecznie opanować całą wyspę. Teraz już wiadomo.
Przez długi czas naukowcy uważali, że sukces mangrowca brunatnego wynikał głównie z braku naturalnych wrogów i dużej dostępności pokarmu. Najnowsze badania sugerują jednak, że równie ważną rolę odegrała ukryta różnorodność genetyczna tego gatunku węży.
Inwazyjne mangrowce brunatne zmieniły wyspę Guam
Najnowsze badania opublikowane w czasopiśmie „Science Advances” i opracowane przez naukowców Uniwersytetu w Buffalo oraz Amerykańskiej Służby Geologicznej (USGS) potwierdzają, że węże przystosowały się do nowych warunków dzięki różnorodności genetycznej.
Zespół wykorzystał nowoczesne metody sekwencjonowania długich fragmentów DNA i odkrył ponad 19 tys. wariantów strukturalnych w genomie węży. Szczególnie dużo takich zmian występowało w genach odpowiedzialnych za odporność organizmu oraz zmysł węchu.
Rozwinięty zmysł węchu pomaga gadom skuteczniej odnajdywać zdobycz, orientować się w środowisku oraz ograniczać zjawisko kanibalizmu, które w ich naturalnym środowisku występuje częściej niż na Guam.
Odkrycie to może mieć znaczenie dla ochrony zagrożonych gatunków, ponieważ pokazuje, że nawet populacje o pozornie niewielkiej różnorodności genetycznej mogą zachować zdolność do adaptacji.
Badacze zaznaczają jednak, że nadal nie wiadomo, czy odkryte warianty genetyczne pojawiły się już po zasiedleniu wyspy, czy były obecne u pierwszych osobników, które dotarły na Guam. Rozstrzygnięcie tej kwestii wymaga dalszych porównań genomów populacji z Guam i z ich naturalnego zasięgu.
Zatrzymać inwazję
Historia inwazji mangrowca brunatnego na Guam jest doskonale udokumentowanym przykładem ekspansji gatunków inwazyjnych.
Uważa się, że gatunek został przypadkowo zawleczony na wyspę pod koniec lat 40. XX w., krótko po zakończeniu II wojny światowej. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest transport w ładowniach wojskowych samolotów lub statków przewożących sprzęt i zaopatrzenie z Papui-Nowej Gwinei na Guam.
Pierwsze obserwacje tego gatunku odnotowano na początku lat 50., jednak początkowo nie wzbudziły większego zainteresowania.

Guam okazał się idealnym miejscem dla mangrowca brunatnego. Wąż nie miał tam praktycznie żadnych naturalnych wrogów, a wyspa obfitowała w łatwo dostępny pokarm. Rodzime ptaki, jaszczurki i nietoperze przez tysiące lat ewoluowały bez kontaktu z podobnym nadrzewnym drapieżnikiem, dlatego nie wykształciły skutecznych mechanizmów obronnych.
Populacja zaczęła rosnąć w błyskawicznym tempie. W niektórych rejonach odnotowywano zagęszczenie przekraczające 30 tys. osobników na milę kwadratową, co należy do najwyższych wartości obserwowanych u węży na świecie.
Zmiany, jakie zaszły na wyspie, objęły cały ekosystem. Brak ptaków ograniczył rozsiewanie nasion wielu roślin, co wpłynęło na proces odnowy lasów. Spadła także liczebność jaszczurek i innych niewielkich kręgowców stanowiących pokarm dla węży.
Walka z inwazyjnymi mangrowcami
Od lat 80. amerykańskie służby prowadzą intensywne działania mające ograniczyć liczebność węży i zapobiec ich rozprzestrzenianiu się na inne wyspy Pacyfiku. Stosowane metody obejmują pułapki i ręczne odłowy, wykorzystuje się też psy i prowadzi ciągły monitoring transportów opuszczających Guam. Stosuje się nawet dawki leków, które są dla węży śmiertelne.
Niedawno przeszkolono też wolontariuszy, których nauczono, jak radzić sobie z wężami i gdzie szukać mangrowców. Pierwsza próbna akcja chwytania ich odbyła się już na plaży Tarague w bazie sił powietrznych Andersen należącej do armii amerykańskiej. Wolontariusze wyłapują po 20 gadów dziennie.


