-
Analiza składu chemicznego zębów tyranozaura dostarczyła twardych dowodów na stałocieplność tego dinozaura.
-
Pomiar temperatury ciała tyranozaura wskazał na wartość około 36,3 stopni, co jest porównywalne do zwierząt stałocieplnych.
-
Metoda analizy szkliwa zębów była możliwa dzięki najnowszym osiągnięciom technologicznym i została zastosowana przez badaczy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Stałocieplność dinozaurów to rodzaj świętego Graala w paleontologii. Od wielu lat naukowcy uważali, że zapewne były w stanie utrzymać stałą temperaturę ciała, tak jak robią to ssaki i ptaki. I jak prawdopodobnie robiły to już ponad 200 mln lat temu gady ssakokształtne.
Dowodów jednak nie było. Pamiętajmy, że dinozaury od XIX w. łączono z gadami, czyli dzisiaj zwierzętami zmiennocieplnymi. Stąd zresztą człon „-zaur” w nazwach. Dopiero od pewnego czasu wiemy, że niektóre dinozaury były bliższe stałocieplnym ptakom. Ich ciała pokrywały pióra, że czasami wysiadywały jaja.
Poszlaki na stałocieplność dinozaurów były. Dowody – nie
Poszlak co do stałocieplności nie brakowało. Poza piórami i gniazdami z jajami były nimi chociażby odciski narządów wewnętrznych niektórych dinozaurów, takich jak Scipionyx – nieduży teropod, którego świetnie zachowane szczątki znaleziono we Włoszech. Wyraźnie odciśnięta wątroba mocno sugerowała stałocieplność.
Podobnie zresztą jak fakt, że szczątki dinozaurów znajdowano na wysokich szerokościach geograficznych – na Antarktydzie, w Australii (była bardziej polarna), w Arktyce, gdzie żył polarny tyranozaur Nanuqsaurus. Te zwierzęta nie dałyby rady tam przetrwać, gdyby były zmiennocieplne jak jaszczurki.
Dopiero teraz jednak mamy dowody, a dostarczyła ich analiza składu chemicznego zębów tyranozaurów.
Naukowcy na łamach „Science Advances” opublikowali wyniki badań, które podsumowują krótko: „to rozstrzyga debatę”. „Pomimo bogatej historii badań, ograniczenia dotyczące termofizjologii Tyrannosaurus rex pozostają” – dodają badacze.
Inaczej mówiąc, mamy całkiem sporo skamieniałości tyranozaura, nawet zachowały się odciski białek i tkanek miękkich, ale nadal brakowało dowodów na stałocieplność mięsożercy.
Szkliwo zębów tyranozaura przechowało informacje
Udało się to ustalić na podstawie izotopów w szkliwie zębów. Pomiary trzech zębów tyranozaura z późnokredowej formacji Hell Creek, słynnego miejsca obfitującego w znaleziska paleontologiczne na pograniczu stanów Montana, Wyoming, Dakota Północna i Dakota Południowa w Stanach Zjednoczonych, wskazują na temperaturę 36,3 stopnia Celsjusza. Plus minus dwa i pół stopnia – zastrzegają naukowcy. A to oznacza, że jest to temperatura porównywalna z temperaturą ciał współczesnych zwierząt stałocieplnych.

Dla porównania – podobna analiza zębów krokodyli żyjących w tym samym czasie na tym samym terenie wskazywała na temperatury znacznie niższe niż u tyranozaura. Krokodyle epoki kredy były tak samo zmiennocieplne jak współczesne i tak samo jak obecne krokodyle, aligatory czy kajmany były zależne od słońca i nagrzania swych ciał. Tyranozaur zaś – nie.
To jest absolutnie kluczowa sprawa, która decyduje o przyszłości i rozwoju gatunku. Stałocieplność pozwala całkowicie uniezależnić się od temperatury otoczenia, a zatem pozwala na aktywność w nocy, w zimnie i chłodzie, zatem także w obszarach podbiegunowych i zimą.
Daje bardzo duże możliwości, ale nie jest doskonalsza od zmiennocieplności z definicji. Ma bowiem wady, których nie mają zwierzęta zmiennocieplne. Np. wymaga dostarczania organizmowi pokarmu w zasadzie bezustannie, w dużych dawkach. Organizm stałocieplny wymaga o wiele więcej paliwa niż zmiennocieplny, jest mniej odporny na głód i pragnienie. Zwierzęta zmiennocieplne polują i jedzą raz na długi czas, mogą wytrzymać bez posiłku tygodniami.
Już wiemy, że u tyranozaura było to niemożliwe. Mógł polować nocą, zimą, w deszczu i chłodzie, ale nie był w stanie nie jeść zbyt długo.
Dopiero teraz ustalenie temperatury dinozaura było możliwe
Odkrycie stałocieplności tyranozaura jest sensacją samą w sobie, a dodatkowym zaskoczeniem jest poziom tej temperatury. Odpowiada ona ciepłu ciała człowieka, ale jest niższa niż u ptaków, z którymi teropody się łączą. U ptaków to temperatury bliskie 40 stopniom Celsjusza. Mamy zatem kolejną różnicę między teropodami i innymi dinozaurami a ptakami.
Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles informuje, że w badaniu użyta została podobna metoda, która pozwoliła ustalić, że w ciele wielkiego rekina megalodona także płynęła ciepła krew. Opiera się ona na tym, że twarde szkliwo zębów stanowi najlepsze podłoże dla próbek, ponieważ jego rozległa struktura krystaliczna pozostaje niezwykle odporna na degradację przez miliony lat. Przechowuje ono dane, które można wydobyć.
Paleontologowie wydobyli skamieniałe szkliwo t-rexa, które następnie rozpuścili w kwasie fosforowym. Uwolniło to dwutlenek węgla wypełniony wiązaniami izotopowymi. Następnie, po sprężeniu dwutlenku węgla, badacze określili temperaturę za pomocą spektrometru. Takie badanie było możliwe dopiero teraz, jak to określają paleontologowie, po skoku technologicznym.
Skoro t-rex był stałocieplny, to prawdopodobnie i inne teropody były, ale to wymaga jeszcze sprawdzenia. Zapewne podobną metodą.


