-
Bociany białe z Polski są w drodze powrotnej, przelatując przez tereny objęte działaniami wojennymi na Bliskim Wschodzie.
-
Monitoring nadajnikami i miniaturowymi kamerami pozwala śledzić trasę migracji bocianów, mimo okresowo braku kontaktu na terenie Sudanu.
-
Bocianom podczas migracji zagrażają linie energetyczne, polowania oraz niepokój i utrudnienia związane z trwającymi konfliktami zbrojnymi.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Bociany białe nie mają szczęścia, gdyż ich stała trasa migracyjna do i z Afryki prowadzi przez Bliski Wschód, a on jest niemal stale objęty jakimiś niepokojami i działaniami wojennymi. Tak jest od wielu lat.
Nieco łatwiej mają bociany migrujące z zachodniej Europy, gdyż one lecą przez Gibraltar i Maroko. Tych zwierząt jest jednak relatywnie mało. Poza Hiszpanią, która ma najwięcej par tych ptaków na swoim terytorium (zapewne więcej niż Polska) czy Portugalią, w pozostałych państwach zachodniej Europy bociany dopiero wracają na dawne tereny.
Przez całe lata ich tam nie było, ani we Francji, ani w Beneluksie, ani w Szwajcarii, nie mówiąc o Wlk. Brytanii. Teraz znowu są, chociaż mniej liczne niż hiszpańskie czy też ptaki ze środkowej Europy.
To ona stanowi centrum występowania tych ptaków na kontynencie europejskim. Bocian biały ma dość nietypowy zasięg, który kończy się na Ukrainie i europejskiej części Rosji. Paradoksalnie i Ukraina, i Rosja mają mniej bocianów niż Polska. A zatem główna fala migracyjna tych zwierząt przelatuje przez środkową Europę, Bałkany i Turcję, by wlecieć nad Bliski Wschód.
Bocian unika lotu nad otwartym morzem
Przypomnijmy bowiem, że bocian biały jest ptakiem uzależnionym od termali, czyli słupów ciepłego powietrza unoszących się wyłącznie nad lądami. To one pozwalają zwierzętom lecieć ekonomicznie, oszczędzając energię. Bez nich bocian mógłby stracić życie z wysiłku.
Dlatego ptak ten woli nadłożyć drogi i nie leci nad Morzem Śródziemnym prostą trasą z Grecji do Egiptu, ale skręca lądem przez Izrael, Liban, Syrię do Turcji. Oszczędza energię, ale naraża się na inne zagrożenia, których źródłem są ludzie.
Bociany białe odlatują z Polski w drugiej połowie sierpnia. Prawie jak w zegarku spotykają się na sejmikach 15 sierpnia, ale sam odlot zależy od tego, o którym miejscu Polski mówimy – inaczej to wygląda pod Szczecinem czy na Suwalszczyźnie, a inaczej na Śląsku czy pod Krakowem.
Lot do Afryki jest dłuższy, ale w drodze powrotnej bociany potrafią zatrzymać się na jakiś czas w Turcji czy Grecji, jeżeli napotkają niekorzystne warunki. Ludowe porzekadło mówi, że bociany wracają na św. Józefa, czyli 19 marca.
Najczęściej jednak to koniec marca, niekiedy nawet początek kwietnia. To oznacza, że start z Afryki następuje w ostatnich dniach lutego, aczkolwiek i to zależy od miejsca zimowania zwierzęcia. Większość naszych polskich bocianów zimę spędza w Sahelu (Czad, Republika Środkowoafrykańska, Sudan Południowy, Etiopia, Erytrea), a nie we wschodniej czy południowej Afryce, jak kiedyś uważano. Zdradziły to specjalne nadajniki z kamerami umieszczone na ciałach ptaków.
Jak już pisaliśmy w Zielonej Interii, na Opolszczyźnie rozpoczęto eksperyment z użyciem pierwszych na świecie miniaturowych kamer zakładanych na młode bociany białe. Rewolucyjne urządzenia nie tylko rejestrują trasę przelotu, lecz także pokazują świat oczami, czy może raczej plecami, ptaka.
Program koordynują Joachim Siekiera, ornitolog z Grupy Badawczej Bociana Białego oraz Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu. Naukowcy nazwali te urządzenia „technicznymi arcydziełami”. Ważą po niespełna 50 gramów, a to stanowi mniej niż 1 proc. masy ciała bociana. Cięższe sprzęty sprawiałyby zwierzętom dyskomfort. Rejestrowanie obrazu z ich zmagań z przyrodą rozpoczęło się od razu po wyruszeniu w przestworza.
Nasza wiedza o bocianach znacznie się poszerza
Nowe informacje pozwalają poszerzyć naszą wiedzę na temat tego, co dzieje się z ptakami podczas migracji. Wiemy np. że zanim ruszą do Polski, przemieszczają się wewnątrz Afryki na spore odległości (kilkaset kilometrów dziennie), by się solidnie najeść. Może to wyglądać na szykowanie się do odlotu już w początkach lutego, ale to błędny wniosek. Odlot do Europy oznacza wejście bocianów na sztywny, prosty kurs.

Tak jak teraz. Bociany skierowały się do Egiptu, aczkolwiek przez pewien czas nie było z nimi żadnego kontaktu. To kwestia ich przelotu nad ogromnym (kilkukrotnie większym od Polski) terytorium Sudanu, gdzie trwa wojna domowa i nie ma zasięgu GPS. To czas, który trzeba przeczekać. Gdy zwierzęta docierają do Egiptu, Izraela czy Libanu, sygnał powraca.
Tak było i w tym roku, aczkolwiek dopiero pierwsze ptaki zameldowały się u bram Bliskiego Wschodu. – Pierwszy bociek (stary ptak, złapany na gnieździe w 2021 roku), pokazał się nad Morzem Czerwonym w Egipcie – informuje Joachim Siekiera. – Pozostałe dorosłe nadal milczą.
Zatem ich pobyt w strefie bez GPS i objętej wojną domową przedłuża się, a to nie ostatni problem tych zwierząt. Kiedy przelecą Egipt i znajdą się nad Izraelem oraz Libanem, wejdą przecież w bezpośredni obszar działań wojennych. Tak się składa, że kolejna wojna w regionie wybuchła znów akurat w czasie migracji ptaków i pytanie, jak się ona na nich odbije.
– Tego chyba nikt nie wie. Przekonamy się o tym, jak bociany będę przez ten teren przelatywać. Z drugiej strony, druga wojna światowa trwała kilka lat, a bociany ten okres jakoś przetrzymały. Więc i teraz winno być dobrze – uważa Joachim Siekiera.
Bociany radziły sobie z wojnami
Przetrzymały też pierwszą wojnę światową, która objęła Bliski Wschód. Przetrwały kolejne wojny np. Jom Kipur z jesieni 1973 r., przetrwały też atak Hamasu w 2023 r. i inne. Na ich korzyść działa to, że przy dobrych prądach powietrznych (a na Bliskim Wschodzie bywają naprawdę niezłe) bociany potrafią wzbić się nawet na 2 tys. metrów.
Wiele rakiet i dronów lata niżej, by być niewykrywalnymi dla systemów wykrywania. Ostrzał z ziemi także rzadko dosięga bocianów, ale może im sporo grozić podczas lądowania. Wojna może wywołać wśród ptaków niepokój, sprawić że nie będą miały gdzie się zatrzymać, by napoić i wypocząć. To może mieć konsekwencje.

Warto też pamiętać, że np. w Libanie bociany wciąż padają ofiarami polowań. W Polsce zabicie bociana chociażby po to, aby go zjeść albo dla rozrywki nie mieści się w głowie, ale tam się często zdarza. Zwłaszcza, gdy brakuje żywności.
Największym zagrożeniem dla bocianów były jednak i wciąż są linie energetyczne. Oblicza się, że co roku ginie nawet ponad połowa najmłodszych i najmniej doświadczonych ptaków. Najtrudniejsza jest szczególnie pierwsza migracja, gdyż w kolejnych procent strat u bocianów spada.
Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem i bociany poradzą sobie z wojną, polowaniami i liniami energetycznymi, pojawią się w Polsce za dwa, trzy tygodnie.















