W sobotę 28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran, rozpętując najpoważniejszy od dawna konflikt na Bliskim Wschodzie. Teheran, w odpowiedzi na ostrzelanie strategicznych celów i zabicie przywódcy duchowego Ali Chameneiego, uderzył w amerykańskie bazy wojskowe w sąsiednich krajach. Pociski spadły też na lotniska w Dubaju i Abu Zabi, port Dżabal Ali czy luksusowe kurorty.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Odwołano turniej koszykarski
W rejonie Zatoki Perskiej doszło do paraliżu lotniczego. Ruch samolotów wstrzymały m.in. Iran, Izrael, Irak, Jordania, Katar, Bahrajn, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Tysiące podróżnych utknęło na międzynarodowym lotnisku w Dubaju, które jest jednym z najważniejszych punktów przesiadkowych na świecie.
Niepewna sytuacja wpłynęła też na świat sportu. Już 28 lutego informowano o zawieszeniu turnieju kwalifikacyjnego NextGen
ze względów ostrożności. W pierwszym komunikacie koszykarskiej Euroligi podkreślano, że trwa ocena sytuacji i kazano czekać na kolejne komunikaty.
Następna wiadomość w sprawie turnieju młodzieżowego pojawiła się jeszcze tego samego dnia. Euroliga poinformowała o odwołaniu zawodów. „W związku z obecną sytuacją w regionie podjęto decyzję, mającą zagwarantować bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom. Po wnikliwej analizie i trwających konsultacjach z odpowiednimi władzami oraz zainteresowanymi stronami uznano, że odwołanie wydarzenia jest najbardziej odpowiedzialnym działaniem w tym momencie” – czytamy.
MSZ o sytuacji Polaków na Bliskim Wschodzie
Podczas konferencji prasowej rzecznik MSZ omówił pokrótce sytuację w regionie w kontekście przebywających na Bliskim Wschodzie Polaków. – Nie ma informacji, aby jakikolwiek obywatel Polski ucierpiał na Bliskim Wschodzie w związku z działaniami wojskowymi – zaznaczył. Maciej Wewiór dodał, że „wszystkie zorganizowane grupy turystyczne z Izraela, około 200 osób, opuściły ten kraj drogą lądową i zostały odebrane przez pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Egipcie”. Polacy opuszczają również Jordanią drogą lotniczą oraz promami.
– Trochę inaczej wygląda sytuacja po drugiej stronie Półwyspu Arabskiego w okolicach Zatoki Perskiej. Tam najbezpieczniej jest pozostać na miejscu, w miejscach schronienia. Tam w dalszym ciągu latają pociski, drony, a ich zestrzeliwane szczątki spadają na ziemię, są atakowane bazy wojskowe, przy których prowadzą czasami główne arterie, dlatego tam prosimy szczególnie o słuchanie zaleceń lokalnych służb bezpieczeństwa – mówił Wewiór.


