-
Wiceminister spraw zagranicznych Węgier Levente Magyar ocenił, że pokój bywa bolesny. Odniósł się do utraty terytoriów przez Węgry po I wojnie światowej, przypominając o obecnej sytuacji Ukrainy.
-
Magyar skrytykował ukraińską ustawę językową ograniczającą prawa mniejszości. Uważa, że pogorszenie relacji węgiersko-ukraińskich to efekt działań Kijowa.
-
Węgry sprzeciwiają się akcesji Ukrainy do UE i blokują negocjacje.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Przedstawiciel węgierskiego MSZ wygłosił wykład w Instytucie Nauk Politycznych w Paryżu.
W przemówieniu odniósł się do historii Węgier w kontekście bieżącej sytuacji międzynarodowej, zauważając, że po zakończeniu I wojny światowej Węgry mogły albo podjąć walkę, albo zgodzić się na pokój, nawet jeśli oznaczał ogromne straty terytorialne – opisał portal Telex.
Węgierski wiceszef MSZ o oddaniu części terenów Ukrainy Rosji
– Czy to było bolesne? Oczywiście, że było bolesne. Teraz Ukraina musiałaby oddać jedną piątą swojego terytorium. Nie chcę mówić Kijowowi, co ma robić, mówię tylko, że z naszego doświadczenia wynika, że pokój bywa bolesny. Pytanie brzmi, co jest ważniejsze: utrzymanie bytu kraju czy utrzymanie kilku tysięcy kilometrów kwadratowych? – mówił dyplomata.
Magyar powołał się na bolesny w pamięci zbiorowej Węgrów traktat w Trianon, na mocy którego Węgry po przegranej I wojnie światowej utraciły znaczną część swojego królestwa na rzecz sąsiednich państw.
Przedstawiciel węgierskiego MSZ o Ukrainie: Nacjonalistyczny zamach stanu
Wiceszef węgierskiej dyplomacji skomentował też pogorszenie relacji Węgier z Ukrainą, stwierdzając, że podstawą sporu jest obowiązująca od ponad 10 lat ukraińska ustawa językowa, która ogranicza prawo do używania języków mniejszości, w tym przez Węgrów z Zakarpacia.
W 2023 roku parlament w Kijowie przyjął nową ustawę o mniejszościach narodowych, która uwzględniła wymogi Rady Europy. Ówczesny wiceminister spraw zagranicznych Węgier Tamas Menczer uznał jednak wtedy, że wprowadzone zmiany nie są wystarczające.
Wiceminister Magyar ocenił też w Paryżu, że wojna, która wybuchła pomiędzy Rosją i Ukrainą w 2014 roku, była wynikiem decyzji Kijowa o „zerwaniu ze swoją tradycją, swoim dziedzictwem historycznym, czyli zbliżaniem się do Wschodu, a nie Zachodu” – cytował Telex. Portal dodał, że polityk nazwał ukraińską rewolucję z 2014 roku „nacjonalistycznym zamachem stanu o orientacji zachodniej”.
Napięcie w relacjach ukraińsko-węgierskich. W tle atak na rurociąg naftowy Przyjaźń
Napięcie w relacjach ukraińsko-węgierskich utrzymuje się od dłuższego czasu. Ostatnio minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha ogłosił, że Kijów wydał zakaz wjazdu dla trzech wysokich rangą oficerów węgierskich, będący odpowiedzią na wcześniejszy zakaz wjazdu, który Budapeszt wydał dla ukraińskiego dowódcy pochodzenia węgierskiego.
Pod koniec sierpnia szef MSZ Węgier poinformował, że w odpowiedzi na ostatni ukraiński atak na rurociąg naftowy Przyjaźń rząd węgierski podjął decyzję o zakazie wjazdu na Węgry i do całej strefy Schengen dowódcy jednostki wojskowej odpowiedzialnej za ostrzał.
Jest to ukraiński major Robert „Madiar” Browdi (węg. Brovdy), urodzony w 1975 roku w zakarpackim Użhorodzie, który jest etnicznym Węgrem i dowódcą Sił Systemów Bezzałogowych Ukrainy (SBS).
Ponadto rząd Węgier sprzeciwia się przystąpieniu Ukrainy do UE. Rzecznik węgierskiego rządu Zoltan Kovacs ogłosił w czerwcu, że 95 proc. głosujących w referendum „Voks 2025” sprzeciwiło się przyspieszonej ścieżce akcesji Ukrainy do Wspólnoty. Głosowaniu towarzyszyła antyukraińska kampania, prowadzona przez węgierskie władze. Węgry od lutego blokują też rozpoczęcie negocjacji Ukrainy z UE.


