-
Rodziny rosyjskich żołnierzy mają otrzymywać odszkodowania sięgające do 150 tysięcy euro za śmierć bliskiego na wojnie.
-
Według doniesień „Bild” Moskwa zaczęła szukać wymówek, by nie wypłacać obiecanych środków, m.in. poprzez wpisywanie żołnierzy jako zaginionych lub dezerterów.
-
Kobiety na forach internetowych oraz w oficjalnych skargach informują, że nie otrzymują odszkodowań i napotykają trudności w sądowym dochodzeniu swoich praw.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Kwestię kłopotów finansowych w Rosji w kontekście odszkodowań dla rodzin zabitych żołnierzy wziął pod lupę „Bild”.
Żołd dla wojskowych jest wysoki, a w przypadku śmierci bliscy bojownika mogą dostać odszkodowanie o wartości do 150 tysięcy euro.
„Wielu rosyjskich żołnierzy walczy w Ukrainie przede wszystkim dla pieniędzy” – podkreślają autorzy. Wskazują też na niepisaną obietnicę Władimira Putina – jeśli wojskowy umiera, jego rodzina zostanie finansowo zabiezpieczona.
Okazuje się jednak, że Moskwa zaczęła ciąć koszty i szukać wymówek, by obiecanych odszkodowań nie wypłacać. Skala ma być na tyle duża, że matki i żony zabitych zaczęły dzielić się swoją frustracją w sieci.
Wojna w Ukrainie. Rosjanie giną, żony i matki bez pieniędzy
Kobiety na różnych forach skarżą się, że nie otrzymują obiecanych środków. „Powód? Żołnierze wpisywani są jako zaginieni bądź dezerterzy, mimo że prawdopodobnie polegli na wojnie. Nie ma na to jednak żadnego dowodu” – analizuje „Bild”.
Tabloid wziął pod lupę dziesiątki tysięcy wiadomości od rodzin żołnierzy. Przenalizowano wpisy z ostatniego półrocza. Pochodzą one z grup wsparcia, np. prowadzonych przez partię Jedna Rosja Władimira Putina na komunikatorach takich jak Telegram. Jak czytamy, w skargach przebijają się: gniew, rozczarowanie własnym państwem czy obawy o poważne problemy finansowe.
„Są poważne problemy. Prokuratura nie wykazuje zaangażowania. Dzwoniliśmy wszędzie, kluczowe dokumenty docierają po roku” – brzmi jedna z wiadomości z połowy marca 2026 roku.
Z kolei 29 grudnia 2025 roku kobieta z regionu Samary pisała: „Lokalne władze chcą wysłać prezenty rodzinom poległych. O mnie zapomnieli. To mogę przeżyć. Ale od trzech lat nie mam odszkodowania za mojego męża”.
Kobiety skarżą się na odmowy, brak odpowiedzi urzędów, nierealizowane wypłaty świadczeń czy wpisy „nieznana przyczyna zgonu”, co stanowić ma uzasadnienie odmownej decyzji.
Jak rosyjskie władze oszukują rodziny zabitych żołnierzy?
Kluczowe jest bowiem to, że rosyjskie władze wypłacają odszkodowanie dopiero po oficjalnym uznaniu żołnierza za zmarłego. Tymczasem bojownicy celowo zostawiani są na polu bitwy i opisywani jako np. zaginieni. Tym sposobem państwo oszczędza – opisuje „Bild”.
Według prawa po sześciu miesiącach od zaginięcia kobieta może wystąpić z wnioskiem o oficjalne uznanie żołnierza za zmarłego, ale sądy są surowe, chcą np. przesłuchiwać innych żołnierzy, którzy mogliby potwierdzić śmierć bądź po prostu żądają okazania ciała.
W przypadku oskarżeń o dezercję wypłata odszkodowań jest automatycznie blokowana. Kobietom pozostaje droga sądowa, ale udowodnić swoje racje jest im bardzo trudno.
„Bild” wskazuje, że Rosjanki skarżą się na forach, ale i oficjalnie zwracają do państwowych władz. Dziennik powołuje się na kilka skarg do rosyjskiego komisarza ds. praw człowieka. „Odmawiają odszkodowania. Twierdzą, że rany, przez które zmarł, nie mają nic wspólnego z wojną” – brzmi fragment jednego z listów.
-
Ukraińcy zaatakowali w nocy. Atak na rafinerię naftową w Rosji
-
Ofensywa Ukraińców pogrążyła Rosję. Analitycy o „druzgocącej porażce”


