W skrócie
-
Mirosław Simonow, były żołnierz rosyjskiej jednostki Rubicon, zdezerterował do Ukrainy po doświadczeniach presji psychicznej i fizycznej w armii.
-
W wywiadzie opisał groźby przeniesienia do najbardziej narażonych oddziałów i przypadkowe zabicie cywilnej osoby przez rosyjski dron.
-
Simonow zwrócił się do ukraińskiej inicjatywy „Chcę żyć”, poddał się Ukraińcom i został wzięty do niewoli.
Przed dezercją Mirosław Simonow działał w elitarnej jednostce operatorów bezzałogowych statków powietrznych Rubicon. Jak utrzymuje – miał trafić tam przymusowo po tym, jak rzekomo zatrzymano go na ulicy.
Policja miała przedstawić mu dwie możliwości: Odbycie służby wojskowej z perspektywą wysłania na front lub podpisanie kontraktu z Ministerstwem Obrony i dołączenie do jednostki wsparcia.
Wkrótce potem Rosjanin trafił do stacjonującej w obwodzie ługańskim jednostki bezzałogowych statków powietrznych
Wojna w Ukrainie. Rosyjski dezerter o kulisach życia w rosyjskiej armii
O swoich doświadczeniach Simonow opowiedział w wywiadzie dla projektu „Chcę żyć”. Utrzymuje, że w jego jednostce panowały trudne warunki. Żołnierze mieli być poddawani presji psychicznej i fizycznej, w tym upokarzaniu.
Simonow twierdzi, że spory z dowódcami groziły przeniesieniem do „mięsnych” oddziałów, co miało prawdopodobnie oznaczać pozycje najbardziej narażone na szybką śmierć.
Do swojej jednostki Rosjanin miał dołączyć wraz z innym żołnierzem uznanym przez armię za „niepotrzebnego”. Taki krok miał pozwolić przełożonym oszczędzić „dobrych specjalistów”. Z kolei sami przywódcy mieli być „przypadkowymi ludźmi”, ceniącymi fanatyzm i lojalność.
Rosja. Uciekł z rosyjskiej armii. Opowiedział, co nim wstrząsnęło
Za punkt zwrotny wojskowy uznał moment, w którym Rosjanie zabili przy użyciu drona przypadkową dziewczynę. Choć miało dojść do tego ze względu na wykorzystanie niewłaściwych współrzędnych, dezerter twierdzi, że finalnie dowództwo miało „pozytywny stosunek” do tego, co się stało.
To wtedy Simonow podjął decyzję o ucieczce. Sfałszował dokumenty podróży służbowej i uciekł do Rosji, skąd planował przedostać się do Kazachstanu. Został jednak zatrzymany i odesłany na front. Dopiero zwrócenie się do ukraińskiej inicjatywy „Chcę żyć” pozwoliło mu bezpiecznie przedostać się na ukraińskie pozycje i poddać tamtejszym żołnierzom.
Rosjanin utrzymuje, że chce walczyć po stronie Ukrainy, poruszony tym, co wyrządził jego kraj.
Agencja Unian potwierdziła, że rosyjski żołnierz poddał się Ukraińcom i został wzięty do niewoli po wcześniejszym poniesieniu ran.


