-
Polacy utknęli w Dubaju po serii ataków na Bliskim Wschodzie i odwołaniu lotów.
-
Według relacji Polaków życie w Dubaju toczy się względnie normalnie, choć ruch na ulicach jest mniejszy.
-
MSZ poinformowało, że nie ma informacji o poszkodowanych obywatelach, a osoby przebywające w Zjednoczonych Emiratach Arabskich mają zapewniony nocleg i wyżywienie przez lokalne władze.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Po sobotnim uderzeniu Izraela oraz Stanów Zjednoczonych na Iran, władze w Teheranie przeprowadziły serię ataków na amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie.
Jednym z państw, które dosięgło irańskie kontruderzenie, są Zjednoczone Emiraty Arabskie. Pociski trafiły między innymi w jeden z pięciogwiazdkowych hoteli w Dubaju.
Bliski Wschód. Polacy utknęli w Dubaju
– Wojna zastała mnie w trakcie podróży służbowej – opowiada Magda. Jej lot z Dubaju do Polski, jak wiele innych, został odwołany.
Osoby przebywające w tamtym regionie relacjonują ostatnie dni w mediach społecznościowych – puste ulice, od czasu do czasu słychać wybuchy.
Według Magdy najtrudniej było w nocy z soboty na niedzielę, kiedy nie było pewności, jak wygląda sytuacja. – Około 1 w nocy dostaliśmy sygnał ostrzegawczy na swoje telefony o konieczności pozostania w budynkach. To chyba była najbardziej przerażająca chwila.
– W Dubaju panuje teraz względny spokój – relacjonuje dziś. – Ruch na ulicach jest może mniejszy, ale jednak życie toczy się dość zwyczajnie.
Magda jest w hotelu z kilkunastoma osobami z całego świata, którzy, podobnie jak ona, nie mogą wylecieć z Dubaju. – Co człowiek to historia: praca, wakacje, chory członek rodziny w Dubaju, lot transferowy – wymienia.
Atak na Iran. Dubaj pod ostrzałem
Wojna na Bliskim Wschodzie zastała w Dubaju także Dorotę i grupę turystów z Gdańska.
– Chcielibyśmy zdementować informacje pojawiające się w mediach społecznościowych, co w ogólnym rozrachunku powoduje niepokój wśród naszych bliskich znajomych przyjaciół – zaznacza kobieta, odnosząc się do pełnych niepokoju relacji.
Gdańszczanie czują się zaopiekowani przez biuro podróży, od którego otrzymują na bieżąco informacje.
– Nasz hotel znajduję się 12 kilometrów od centrum Dubaju. Obecnie panuje spokój na ulicach, ludzie chodzą do pracy, życie toczy się dalej – relacjonuje. – Bomby nie latają, Dubaj nie płonie.
– Oprócz odwołanych wycieczek objazdowych oraz zamkniętego lotniska, co utrudnia ludziom powrót do domu, nic złego się nie dzieje – dodaje.
Polak w Dubaju: Miasto na wpół umarło
Z kolei Jacek ocenia, że miasto „na wpół umarło”. W zatoce, na którą ma widok ze swojego hotelowego okna, nie pływają jachty ani motorówki. Jeszcze w sobotę obserwował tam gęsty ruch.
Mężczyzna wysyła nagranie z poniedziałkowego poranka. Na przejrzystym niebie widać białe kłęby dymu – to prawdopodobnie pozostałości po pociskach przechwyconych przez obronę przeciwlotniczą Dubaju.
Co dalej? – Ze strony ministerstwa dostajemy tylko lakoniczne komentarze, część turystów chce odlecieć z Omanu, a część przez Arabię Saudyjską, ale koszty są bardzo duże – podkreśla Jacek.
– Czekamy na otwarcie przestrzeni powietrznej. I staram się być cierpliwa – dodaje Magda.
Wojna w Iranie. Nowe informacje MSZ
– Nie ma żadnych informacji, by jakikolwiek nasz obywatel ucierpiał na Bliskim Wschodzie – poinformował w poniedziałek rzecznik MSZ Maciej Wewiór. Zapewnił, że w resorcie działa zespół kryzysowy, który nadzoruje sytuację w regionie.
Wiewiór przekazał, że wszystkie polskie grupy turystyczne opuściły Izrael drogą lądową do Egiptu. – Trochę inaczej wygląda sytuacja nad Zatoką Perską. Tam najbezpieczniej jest pozostać na miejscu. Tam nadal latają pociski, drony, a ich zestrzeliwane szczątki spadają na ziemię – powiedział.
– W tych miejscach szczególnie prosimy o słuchanie zaleceń lokalnych służb bezpieczeństwa – dodał. Rzecznik MSZ przekazał, że osoby, które utknęły w Zjednoczonych Emiratach Arabskich będą miały zapewniony nocleg i wyżywienie przez tamtejsze władze.
Atak na Iran i akcja odwetowa
W sobotę rano Izrael i USA przeprowadziły naloty na cele w Iranie. Izrael poinformował o rozpoczęciu „ataku wyprzedzającego”. Eksplozje słychać było m.in. w Teheranie, Isfahanie i Komie. Trump, w nagraniu opublikowanym wkrótce po rozpoczęciu ataków, powiedział, że siły amerykańskie prowadzą „masową i ciągłą operację”, wymierzoną w armię Iranu. Wezwał naród irański do przejęcia władzy w kraju.
W odpowiedzi na amerykańskie i izraelskie ataki Iran uderzył w amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie. Rakiety spadły m.in. na stolicę Bahrajnu Manamę, Dubaj i Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejt czy stolicę Kataru – Dohę.
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: anna.nicz@firma.interia.pl


