-
Skowronki zwyczajne wracają do Polski bardzo wcześnie, często już w lutym lub na początku marca, nawet gdy leży jeszcze śnieg.
-
Obecnie liczba skowronków w Polsce spadła o 25% w porównaniu z poprzednią dekadą, według Monitoringu Ptaków Polski za lata 2021-2024.
-
Zmiany w środowisku i rolnictwie, stosowanie środków chemicznych oraz nieodpowiednie uprawy przyczyniają się do spadku liczebności skowronków.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
A to znaczy, że ten ptak otwiera listę ptaków wracających z zimowisk do Polski i prowadzi sztandar wielkiej migracji powrotnej. Obok czajek, żurawi (tych, które odlatują, a nie wszystkie to robią) czy szpaków to właśnie skowronek zwyczajny wraca najwcześniej, a i tak niewiele ptaków decyduje się to robić już w lutym.
U skowronka to nic dziwnego. Może jeszcze leżeć śnieg, może jeszcze być mroźno (jak w tym roku), a ptak ten już jest z powrotem. Ktoś spyta – to kiedy on wylatuje z tej Afryki? W Wigilię jeszcze?
W tym sęk, że skowronek nie leci z Afryki. Ptaki te nie zimują aż tak daleko, nie lecą do Kenii czy nawet Sudanu. Ich tereny zimowisk rozciągają się w basenie Morza Śródziemnego i zachodniej Europie, czasem lecą także nad Morze Czarne, do Turcji i na Bliski Wschód, gdzie zresztą żyje sporo miejscowych, pustynnych skowronków.
Skowronki wracają szybciej niż bociany czy jaskółki
A zatem skowronek ma krótszą trasę powrotu niż chociażby bociany czy jaskółki, które stały się symbolem nadchodzącej wiosny, podczas gdy powinien nim być właśnie skowronek. Przylatuje wcześnie, dzięki czemu to jego charakterystyczny śpiew towarzyszy pierwszym cieplejszym dniom roku i promieniom wiosennego słońca.
Przylatuje wcześnie i dzięki temu zajmuje dobre terytoria na polach, łąkach, pastwiskach – na obszarach, które najbardziej przypominają stepy i półpustynie zamieszkane przez jego przodków. Już na przełomie lutego i marca rozpoczyna się zażarta rywalizacja samców skowronków o takie najlepsze terytoria.
Mogą to robić, gdyż zahartowane przez przodków w sercu Azji, stały się odporne na chłód. Przymrozki, nawet mróz za bardzo im nie zaszkodzą, więc skowronek może dzięki temu wszystko przyspieszyć – powrót z zimowiska, szukanie miejsca na gniazdo, toki i wreszcie samo wyprowadzanie lęgów. Pierwszy będzie jeszcze w kwietniu, więc przy dobrych wiatrach ptak może wyprowadzić nawet trzy. To ważne, bo ryzyko utraty jaj i piskląt w gnieździe położonym bezpośrednio na ziemi jest spore.
Skowronek nie wybrzydza, konsumuje też nasiona
Wiele ptaków ma problem z tak wczesnymi lęgami, gdyż do wykarmienia piskląt potrzebują owadów. Nawet jeśli same spożywają sporo nasion, to jednak pisklę musi dostać owada. U skowronków – niekoniecznie. Zresztą skowronki doskonale wydobywają owady z ziemi, tam też znajdują pająki czy dżdżownice albo stonogi.

Wygląda to jak przepis na sukces i rzeczywiście, przez lata skowronki ten sukces odnosiły. Były najliczniejszymi ptakami w Polsce i trudno było sobie wyobrazić przedwiośnie bez nich, bez ich treli i charakterystycznych lotów. Jeszcze w 2012 r. liczbę par tego ptaka oceniano w Polsce na 11-13 mln.
Dla porównania: wróbli domowych, które uważa się zwyczajowo za ptaki najpospolitsze (zupełnie niesłusznie) mieliśmy 7 mln par, zięb – niecałe 9 mln par. Żaden inny ptak polski poza skowronkiem zwyczajnym nie przekraczała liczebności 10 mln par.
Coś się jednak zaczęło dziać złego. Z lektury Monitoringu Ptaków Polski w latach 2021-2024 można się dowiedzieć, że skowronek zwyczajny znajduje się wśród najszybciej ginących polskich ptaków. W porównaniu z poprzednią dekada mamy ich o 25 proc. mniej, to ogromna strata.
Zmiany w środowisku i rolnictwie, stosowanie środków chemicznych i nieodpowiednie dla ptaków uprawy zrobiły swoje. Ptaki krajobrazu rolniczego giną w Polsce najszybciej i dotyczy to również skowronków. Z roku na rok z zimowisk wraca ich coraz mniej.













