Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Ludzie pływają w zanieczyszczonej wodzie. To efekt prywatyzacji

Ludzie pływają w zanieczyszczonej wodzie. To efekt prywatyzacji

12 kwietnia, 2026
Ukraina: Rosja łamie rozejm. Sztab Generalny zszokowany liczbą ataków

Ukraina: Rosja łamie rozejm. Sztab Generalny zszokowany liczbą ataków

12 kwietnia, 2026
Polacy wyrzucają, a inni zajadają się ze smakiem. Bomba żelaza i witamin

Polacy wyrzucają, a inni zajadają się ze smakiem. Bomba żelaza i witamin

11 kwietnia, 2026
Oburzenie po spaleniu kukły Netanjahu w Hiszpanii. Izrael podejmuje kroki

Oburzenie po spaleniu kukły Netanjahu w Hiszpanii. Izrael podejmuje kroki

11 kwietnia, 2026
Legia Warszawa z sercem dla Jacka Magiery. Poruszające sceny na trybunach – Ekstraklasa – Sport Wprost

Legia Warszawa z sercem dla Jacka Magiery. Poruszające sceny na trybunach – Ekstraklasa – Sport Wprost

11 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Ludzie pływają w zanieczyszczonej wodzie. To efekt prywatyzacji
  • Ukraina: Rosja łamie rozejm. Sztab Generalny zszokowany liczbą ataków
  • Polacy wyrzucają, a inni zajadają się ze smakiem. Bomba żelaza i witamin
  • Oburzenie po spaleniu kukły Netanjahu w Hiszpanii. Izrael podejmuje kroki
  • Legia Warszawa z sercem dla Jacka Magiery. Poruszające sceny na trybunach – Ekstraklasa – Sport Wprost
  • Toksyny w oceanie, martwe ryby i chorzy ludzie. Kryzys na rajskiej wyspie
  • Ukrainiec wydalony z Polski. Straż Graniczna wydała decyzję
  • Ziobro ostrzega przed opozycją na Węgrzech. „Plany groźne dla Polski”
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Wyjechali z Polski, wrócili wystraszeni. „Bałam się wychodzić z psem”
Wyjechali z Polski, wrócili wystraszeni. „Bałam się wychodzić z psem”
Aktualności

Wyjechali z Polski, wrócili wystraszeni. „Bałam się wychodzić z psem”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości27 listopada, 2025

— W sklepach brakowało podstawowych produktów, a przez zmiany społeczno-ekonomiczne wzrosło napięcie na ulicach. Bałam się wychodzić z psem. Teraz znów czuję się bezpiecznie — mówi Joanna, która dwa lata temu wróciła do Polski po wieloletniej emigracji w Wielkiej Brytanii.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

— Odetchnęłam z ulgą, gdy wróciliśmy do Polski — mówi Joanna. Wyjechała do Wielkiej Brytanii w 2011 roku razem z mężem i dwuletnią córką. W Polsce brakowało wtedy pracy, a perspektywy wyglądały marnie. Początki były trudne — wynajęte jednopokojowe mieszkanie, brak znajomości języka, codzienne kompromisy.

– Szału nie było. Żyliśmy, jak się dało – wspomina.

Z czasem Joanna zaczęła chodzić do college’u i podjęła pracę. Razem z mężem wymieniali się opieką nad córką. Zamieszkali w Luton, a później kupili własne mieszkanie w środkowej Anglii, w okolicach Mansfield. Tam właśnie stworzyli sobie namiastkę domu.

Wszystkiego brakowało

Wszystko zaczęło się sypać, gdy przyszedł Brexit, a potem pandemia. Mąż był mechanikiem, pojawiły się problemy z dostawami części. – Z kolei w sklepach brakowało podstawowych produktów jak jajka czy owoce. My mieliśmy o tyle łatwiej, że nadzorowałam czystość w hipermarkerach Sainsbury, więc dostawałam pierwszeństwo w zakupach, ale i tak często nie dało się pewnych rzeczy dostać – opowiada.

Z czasem w ich okolicy zrobiło się mniej bezpiecznie. Trudna sytuacja społeczno-ekonomiczna wzmogła kradzieże i agresję. – Zaczęłam bać się wychodzić z psem – przyznaje.

Joanna z rodziną

Joanna z rodziną

Foto: Archiwum rodzinne

W końcu mąż Joanny zaczął mówić o powrocie. Splot rodzinnych wydarzeń — możliwość zamieszkania w lokum po dziadkach — przyspieszył decyzję i dwa lata temu zjechali do Polski. Córka dokończyła szkołę podstawową w Anglii, a do liceum poszła już na miejscu.

– Pierwszy rok był ciężki. Inna mentalność, inne życie. Ale mieliśmy ogromne wsparcie rodziny, no i mieszkanie bez kredytu, co dziś jest bezcenne – podkreśla. Dziś rodzina mieszka w Krakowie. Córka chodzi do prywatnego liceum, gdzie wszystkie przedmioty prowadzone są po angielsku. Dzięki temu nie straciła kontaktu z językiem, który przez lata był jej codziennością. – Ona właściwie mówi jak Angielka, ma nawet ich akcent – śmieje się Joanna.

Mogliśmy wrócić wcześniej

Oboje z mężem rozwinęli skrzydła także zawodowo. Joanna zmieniła pracę i jest zadowolona z nowych warunków, a jej mąż otworzył własny warsztat samochodowy. – Żałujemy tylko, że nie wróciliśmy wcześniej – przyznaje.

Dlaczego? Joanna wylicza: lepszy dostęp do opieki zdrowotnej, żywność o lepszej jakości, mniej stresu w codziennym życiu. – Tam w Anglii do ginekologa było się ciężko dostać, wszystko najpierw musiał weryfikować lekarz rodzinny. Tutaj jest łatwiej. A do tego mamy naprawdę świetnych lekarzy. Mam poczucie bezpieczeństwa, jakiego w Anglii nie miałam – tłumaczy.

Cieszy się też, że w końcu może jeść ziemniaki ze świeżymi polskimi ogórkami nie tylko w wakacje, gdy wpada do bliskich. – Mamy genialne warzywa, których się w Anglii nie uświadczy, nawet w polskich sklepach – mówi.

Choć początki emigracji były pełne nadziei i ekscytacji, z czasem przyszło rozczarowanie. Wielka Brytania przestała być dla Joanny i jej męża miejscem, gdzie chcą budować przyszłość. – W Polsce mamy rodzinę, spokój i poczucie, że to nasz dom – mówi Joanna.

Wiatr w żagle

Nie tylko Joanna z rodziną zdecydowali się na powrót. Od kilku lat widać rosnący trend – emigranci zjeżdżają do ojczyzny. Jak podaje GUS między 2017 a 2022 rokiem liczba Polaków zamieszkujących Wielką Brytanię spadła z 629 tys. do 446 tys. osób. Największy spadek nastąpił po przegłosowaniu Brexitu. Wiele osób wróciło w rodzinne strony.

Robert do Wielkiej Brytanii wyjechał w 2010 roku, mając 28 lat i żadnych perspektyw w rodzinnym Olsztynie. Wtedy w Polsce ledwo wiązał koniec z końcem, dorabiając na budowach i dorywczych remontach. W Anglii miał nadzieję na stabilizację, szybkie pieniądze, a może nawet założenie rodziny.

Na początku czuł, że złapał wiatr w żagle. Pracował w magazynach, później w ekipach remontowych, w końcu założył swoją firmę budowlaną w Birmingham. – Pracy nie brakowało, Anglicy potrafili docenić solidnego fachowca. Czułem się potrzebny – wspomina.

Miłość czekała w Polsce

Po 2020 roku wszystko zaczęło się jednak zmieniać. – Materiały podrożały, formalności się zaostrzyły, klienci byli coraz bardziej nieufni wobec obcokrajowców – opowiada. Pandemia pogłębiła kryzys. Ograniczenia w przemieszczaniu się, lockdowny, drogie zakupy, strach o zdrowie – to zaczęło go przerastać. — Siedziałem w tym wynajętym szeregowcu i miałem dość. Brak rodziny, brak normalnych spotkań, wszyscy tylko mówili o chorobach, o zwolnieniach. Zrobiło się duszno – przyznaje.

Aż któregoś dnia zadzwonił do niego kuzyn z Olsztyna. Zaproponował mu wspólny biznes remontowy w Polsce. – Nie wahałem się długo. Pomyślałem, że przecież gorzej być nie może – wspomina Robert. Wrócił wiosną 2022 roku. Dzięki doświadczeniu z Anglii Robert szybko zdobył zaufanie pierwszych klientów.

– Tam nauczyłem się organizacji, jakości i podejścia do klienta. Tutaj to działa, ludzie chcą fachowca, który nie partaczy roboty – tłumaczy. Dziś w swojej firmie zatrudnia trzech pracowników, większość z nich także wróciła z emigracji. – W Anglii było coraz gorzej, a w Polsce życie wcale nie jest takie złe, jak niektórzy mówią – przekonuje. Do tego w końcu znalazł partnerkę, z którą ma nadzieję spędzić życie. – Jeździłem po świecie, a to w rodzinnym mieście czekała na mnie miłość – uśmiecha się.

Tu nic nie ma, uciekaj

Patrycja jeszcze nie wróciła, ale fantazjuje o tej chwili. Mieszka na wyspach od 14 lat, przyjechała tuż po studiach pedagogicznych. W kraju czekała wtedy na nią praca w przedszkolu na pół etatu i mizerna pensja. – Byłam po studiach, bez żadnych oszczędności. Wszyscy mówili: w Polsce nie ma nic, uciekaj – wspomina.

Patrycja nie znała dobrze angielskiego, więc zaczynała od kelnerowania w restauracji na obrzeżach Londynu. – Było ciężko, ale nauczyłam się języka w praktyce, poznałam mnóstwo ludzi, odważyłam się żyć samodzielnie – mówi. Po kilku latach awansowała, objęła stanowisko kierowniczki zmiany. Poziom życia się podniósł: regularne urlopy, wynajem mieszkania, kursy językowe.

Poznała też swojego partnera Jamesa — Anglika, z którym od kilku lat tworzy stabilny związek. – On bardzo mnie wspierał, razem planowaliśmy, że może kiedyś wrócimy do Polski – opowiada. W końcu plany zaczęły nabierać realnych kształtów. – Czuję, że tu będę skazana na pracę w knajpach. A w Polsce może spełniłabym marzenie o pracy z dziećmi? Może otworzyłabym własną placówkę? – zastanawia się.

Ma też wrażenie, że Polska niesamowicie się rozwinęła – zaskakuje ją to za każdym razem, gdy tu przyjeżdża. A Anglia? Tak jak jej kariera, stoi w miejscu. A nawet się cofa, bo z biegiem lat dostęp do usług publicznych czy infrastruktura wypadają coraz gorzej.

Próba zmiany

Przyznaje, że przygniata ją też tęsknota za bliskimi. Szczególnie za rodzicami, którzy się starzeją. Patrycja zaczęła się bać, że przegapi moment, w którym mogłaby się jeszcze nimi nacieszyć. Przegląda ogłoszenia o pracy w Toruniu, rozmawia z rodziną, czy mogłaby zatrzymać się u nich na kilka miesięcy. – Mama mówi, że mam wracać, że zawsze jest dla mnie miejsce. A to daje poczucie bezpieczeństwa – mówi Patrycja.

Martwi się tylko o partnera. – James jest otwarty, ale wiadomo, że Polska to dla niego kompletnie inny świat. Rozmawiamy o tym, że spróbujemy na początek na kilka miesięcy. Jeśli się nie odnajdzie, to może wróci do Anglii – tłumaczy.

Niepewność budzi w niej także polski system administracyjny i obawa, czy łatwo znajdzie tam dobrą pracę. Boi się, że nie da rady, że wróci i będę żałować. Ale jeszcze większy jest strach przed pozostaniem na zawsze w Wielkiej Brytanii bez choćby próby zmiany.

Patrycja chciałaby wrócić jeszcze w tym roku, przed świętami, żeby choć jeden grudzień znów spędzić wśród najbliższych. – Mam przeczucie, że to będzie najlepszy prezent dla mnie i dla rodziny. Wiem, że łatwo nie będzie, ale nie chcę już żyć z poczuciem, że wszystko jest tymczasowe – mówi.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Mają 30 lat, ale nie stać ich na własny kąt. Muszą mieszkać z rodzicami

Mają 30 lat, ale nie stać ich na własny kąt. Muszą mieszkać z rodzicami

Kacper dostawał coraz bardziej pikantne wiadomości. „Spodobała mi się ta gra”

Kacper dostawał coraz bardziej pikantne wiadomości. „Spodobała mi się ta gra”

Polskiego CSAR nie będzie. Zagórski: to przez decyzję Antoniego Macierewicza

Polskiego CSAR nie będzie. Zagórski: to przez decyzję Antoniego Macierewicza

Hasło „nemzeti érdek” stało się wytrychem. A w polityce nie ma sentymentów

Hasło „nemzeti érdek” stało się wytrychem. A w polityce nie ma sentymentów

Słynny brytyjski pisarz: USA, jeśli będą podążać obecną ścieżką, upadną

Słynny brytyjski pisarz: USA, jeśli będą podążać obecną ścieżką, upadną

Amerykańska historyczka: pierwszą osobą, która spojrzała mi w oczy i powiedziała „Trump wygra”, była Agnieszka Holland

Amerykańska historyczka: pierwszą osobą, która spojrzała mi w oczy i powiedziała „Trump wygra”, była Agnieszka Holland

Politolog: Donald Tusk uprawia politykę odpowiadania na „popyt”. A według mnie decyduje odgórna „podaż”

Politolog: Donald Tusk uprawia politykę odpowiadania na „popyt”. A według mnie decyduje odgórna „podaż”

Dyplomata: trzeba sporo umiejętności, żeby być u władzy nieprzerwanie przez 16 lat. Ale Orbán popełnił wielki błąd

Dyplomata: trzeba sporo umiejętności, żeby być u władzy nieprzerwanie przez 16 lat. Ale Orbán popełnił wielki błąd

Stan finansów państwa na rok przed wyborami? „Bądźmy szczerzy, w naszej chatce mamy wielkiego słonia. Jest gorzej niż w Rumunii!”

Stan finansów państwa na rok przed wyborami? „Bądźmy szczerzy, w naszej chatce mamy wielkiego słonia. Jest gorzej niż w Rumunii!”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Ukraina: Rosja łamie rozejm. Sztab Generalny zszokowany liczbą ataków

Ukraina: Rosja łamie rozejm. Sztab Generalny zszokowany liczbą ataków

12 kwietnia, 2026
Polacy wyrzucają, a inni zajadają się ze smakiem. Bomba żelaza i witamin

Polacy wyrzucają, a inni zajadają się ze smakiem. Bomba żelaza i witamin

11 kwietnia, 2026
Oburzenie po spaleniu kukły Netanjahu w Hiszpanii. Izrael podejmuje kroki

Oburzenie po spaleniu kukły Netanjahu w Hiszpanii. Izrael podejmuje kroki

11 kwietnia, 2026
Legia Warszawa z sercem dla Jacka Magiery. Poruszające sceny na trybunach – Ekstraklasa – Sport Wprost

Legia Warszawa z sercem dla Jacka Magiery. Poruszające sceny na trybunach – Ekstraklasa – Sport Wprost

11 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Toksyny w oceanie, martwe ryby i chorzy ludzie. Kryzys na rajskiej wyspie

Toksyny w oceanie, martwe ryby i chorzy ludzie. Kryzys na rajskiej wyspie

11 kwietnia, 2026
Ukrainiec wydalony z Polski. Straż Graniczna wydała decyzję

Ukrainiec wydalony z Polski. Straż Graniczna wydała decyzję

11 kwietnia, 2026
Ziobro ostrzega przed opozycją na Węgrzech. „Plany groźne dla Polski”

Ziobro ostrzega przed opozycją na Węgrzech. „Plany groźne dla Polski”

11 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.