Czy sztuka może zastąpić wiarę? Wiarę może nie, ale świątynie już tak – powiedziała mi Anda Rottenberg podczas 16. Manifesta w Zagłębiu Ruhry. Wystawa Rottenberg „Europa nieznana” stała się 30 lat temu mitem założycielskim Manifesta.

Weszliśmy znowu w czas rozdygotanej historii. W Ukrainie trwa wojna, w Europie umacniają się radykalizmy. Miasta wypełnione są migrantami, którzy chcą zachować kawałki swojego świata i stać się częścią nowego. Nad tym rozczłonkowanym światem pochylają się osoby artystyczne.

W Zagłębiu Ruhry, kiedyś centrum górnictwa, trwają właśnie 16. Manifesta, wędrujące biennale sztuki, równie istotne jak documenta w Kassel czy Biennale w Wenecji. Jedną z kilku ich kuratorek jest Anda Rottenberg. W 1991 r. Rottenberg na wystawie w Krakowie pokazała artystów z miast europejskich z obu stron żelaznej kurtyny. Twórcy m.in. z Wilna, Rygi, Lublany czy Zagrzebia zostali potraktowani na równych prawach z artystami z reszty kontynentu. Miała nosa. Europa musiała się łączyć, mimo podziałów. To myślenie stało się podstawą dla Manifesta.

Od początku założono, że biennale będzie wędrować. 16. edycja odbywa się w czterech miastach Zagłębia Ruhry, regionu słynącego z wielkiej transformacji: od centrum węgla i stali po nowoczesny ośrodek kultury i nowych technologii. Wzór współczesnej rewitalizacji. Pytanie, czy ludzie nadążają za zmianami, które zafundowało im państwo?

Biennale pod hasłem „To nie jest kościół” odbywa się w 12 opuszczonych kościołach w Bochum, Essen, Duisburgu i Gelsenkirchen. Jeździmy od miasta do miasta w ponad 30-stopniowym upale. Rozsianie wystaw po całym regionie jest piękną ideą, ale nie ułatwia odbioru sztuki.

Wybudowane w latach 50. modernistyczne kościoły były miejscem duchowości, ale też integracji środowisk robotniczych. Z biegiem lat do pracy ściągano coraz więcej imigrantów. W latach 80. i 90. XX w. zaczęła się transformacja rejonu górniczego w przestrzeń dedykowaną kulturze. Zamknięto kopalnie i huty. Rozsypał się dotychczasowy sposób życia, hierarchia wartości, lokalne więzy. Dziś Zagłębie Ruhry to obszar największego bezrobocia i dezintegracji społecznej w Niemczech.

– Uderzył mnie brak życia w tych miastach, sprawiają wrażenie wymarłych – opowiada Nicolas Grosspiere, który na zaproszenie Andy Rottenberg i Krzysztofa Kościuczuka (współkuratora) zrobił cykl fotografii pokazujących opustoszałe górnicze tereny. Panująca na zdjęciach czerń hałd węglowych staje się symbolem pustki, ale i transcendencji.

Mirosław Bałka kilkumetrową figurę Madonny ustawił na zewnątrz zdesakralizowanego kościoła w Bochum. Wykonany z węgla posąg przypomina o polskich górnikach, którzy przez lata przybywali za chlebem do miasteczek Zagłębia Ruhry, a także o robotnikach przymusowych. We wnętrzu kościoła Chrystusa Króla, na postumencie stojącym w miejscu ołtarza, Małgorzata Mirga-Tas umieściła szczątki pomnika własnego autorstwa z Borzęcina Dolnego dedykowanego romskim ofiarom zagłady. W 2016 r. nieznani sprawcy zniszczyli drewniany pomnik. Uratowane szczątki artystka oblała żywicą i stworzyła z nich instalację, która teraz stanęła w centralnej nawie kościoła w Bochum.

W kościele można też zobaczyć prace Wilhelma i Anki Sasnalów, Katarzyny Kozyry, ale również Luca Tuymansa, belgijskiego twórcy, który oplótł wnętrze kościoła nadrukiem na zasłonach o wielkości 3,2 m na 36 m. Artysta w wykorzystał kadry z propagandowego filmu „Triumf woli” Leni Riefenstahl. Usunął z nich faszystowskie symbole, zamienił kolor czerwony na błękitny, obnażając sposób, w jaki autorytarna władza wykorzystywała skojarzenia religijne do budowania kultu jednostki.

Swoje prace podczas Manifesta pokazuje 12 artystów z Polski, m.in. Zuza Golińska, Mikołaj Sobczak, wprowadzający queerową perspektywę, ale też Alicja Kwade czy Jarosław Kozłowski, zaproszony do kościoła w Essen przez kuratora Rene Blocka. Kuratorzy (w tej edycji Manifesta pełnią rolę mediatorów między artystami, widzami, przestrzenią) wraz z osobami twórczymi próbują wypełnić opustoszałe świątynie nowymi opowieściami i działaniami. W rejonie tradycyjnie zdominowanym przez mężczyzn oddają głos kobietom i migrantom.

Wspaniale smakowały potrawy ugotowane przez kobiecy kolektyw w kościele Gethsemane w Bochum w ramach performance’u Mehtap Baydu. Śmiechy, śpiew, zapachy potraw ożywiły kościół bez wiernych. Manifesta się skończą, kościoły opustoszeją, ale w świadomości publicznej zostanie ślad pustki, nad którą my Europejczycy musimy się pochylić.

16. Manifesta potrwają do 4 października 2026 r.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version