-
Rodzina ofiar tragicznego wypadku na A1 po raz pierwszy publicznie zwróciła się do Sebastiana M. w sądzie.
-
Matka jednej z ofiar dała wyraz cierpieniu, jakiego przysparza jej oskarżony swoim prowokacyjnym, szyderczym zachowaniem w sądzie.
-
Według ustaleń śledczych BMW prowadzone przez Sebastiana M. poruszało się z prędkością ok. 315 km/h. Po wypadku Sebastian M. opuścił kraj i został później wydany Polsce ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Matka kobiety, która zginęła pod Piotrkowem Trybunalskim, zabrała głos po tym, jak Sebastian M. stwierdził na jednej z niedawnych rozpraw, że rodzina z pięcioletnim dzieckiem straciła życie w „pożarze”. Zdaniem bliskich ofiar chce w ten sposób uniknąć odpowiedzialności za spowodowanie wypadku.
– Cierpimy przede wszystkim dlatego, że pan albo nie rozumie, co się stało, albo co gorsza rozumie doskonale, ale nie potrafi jako dorosły mężczyzna wziąć na swoje barki jakiejkolwiek odpowiedzialności – powiedziała w sądzie pani Małgorzata.
– Nawet teraz mamy wrażenie, że zarówno do oskarżonego, jak i do jego rodziny nie dociera, co się tak naprawdę stało. Czas spędzony tutaj, na rozprawach, kojarzy nam się głównie z ironią i uśmiechem rodziny (Sebastiana M. – red.), co w zaistniałej sytuacji potęguje tylko nasze cierpienie – powiedziała kobieta.
Wypadek na A1. Rodzina zwróciła się do Sebastiana M.
Rodzina zwróciła się do oskarżonego, podkreślając, że jego linia obrony pogłębia cierpienie wywołane stratą. – Rozumiemy istotę prawa do obrony, jednak na ten moment dobór stwierdzeń, oświadczeń i słów, jakie między innymi w naszą stronę kieruje pan Sebastian, łamie nam serca – powiedziała kobieta.
– Cierpimy, panie Sebastianie, nie tylko przez pana ciągłe zmienianie stanowiska, pana ucieczkę do ZEA, gdzie zafundował pan sobie półtoraroczne luksusowe wakacje pod pretekstem rzekomego wyjazdu w celach biznesowych, czy też szydercze wręcz stwierdzenia, że nasze dzieci zginęły w wyniku pożaru, a nie w wyniku wypadku – wyliczała pani Małgorzata.
– Naprawdę głęboko wierzymy, że sąd wymierzy sprawiedliwość względem Sebastiana M. na podstawie faktów, nie wybiórczych teorii, które kreuje oskarżony – stwierdziła kobieta, przywołując przypadki, w którym to rodzina ofiar była szykanowana i atakowana.
– Swoją postawą, zmiennym zachowaniem zadaje nam pan ogrom cierpienia, którego nie w sposób okazać, a przede wszystkim zrozumieć. Dzisiaj wiemy jedno: musimy to wytrzymać dla naszych dzieci i naszego wnuka. Będziemy walczyć o sprawiedliwość tak długo, jak tylko będziemy mogli. Nie poddajemy się, bo jesteśmy to winni naszym dzieciom – dodała.
Oburzające zachowanie Sebastiana M. Matka z płaczem opuściła salę rozpraw
Podczas rozpraw Sebastian M. wielokrotnie kwestionował opinie biegłych i podważał ich kompetencje, unikał odpowiedzialności za spowodowanie wypadku i podważał zgromadzone dowody. Z kolei jego pełnomocniczka podczas jednej z ostatnich rozpraw nazwała tragiczny wypadek „kolizją”.
Kolejne oświadczenia oskarżonego i jego pełnomocniczki wywoływały wzburzenie wśród obecnych na sali krewnych ofiar. Na słowa mecenas o „kolizji”, jakie padły podczas rozprawy w zeszłym tygodniu matka kierowcy Kii z płaczem wyszła z sali.
Sebastian M. po wypadku uciekł do Dubaju. Po A1 miał pędzić ponad 300 km/h
Do tragicznego wypadku na A1 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego doszło w połowie września 2023 r. BMW prowadzone przez Sebastiana M. uderzyło w Kię, która po kontakcie z barierą energochłonną stanęła w ogniu. Zginęła trzyosobowa rodzina – małżeństwo i pięcioletnie dziecko.
Według ustaleń śledczych BMW, które prowadził Sebastian M., poruszało się po A1 z prędkością ok. 315 km/h. Po wypadku mężczyzna uciekł przez Niemcy i Turcję do Dubaju. W maju zeszłego roku Zjednoczone Emiraty Arabskie wydało go Polsce na postawie umowy o ekstradycji. Od tego czasu przebywa w areszcie.
-
Jechał z zawrotną prędkością, zginęła rodzina. Pierwsze decyzje procesowe
-
Nowe informacje ws. wypadku na A1. Do sądu wpłynęło zażalenie














