— Być może to preludium do kolejnej etapu konfliktu — ocenia w rozmowie z „Newsweekiem” Sina Azodi z Uniwersytetu George’a Washingtona. Po wygaśnięciu memorandum o współpracy między USA a Iranem Donald Trump oświadczył, że kraje nie prowadzą obecnie rozmów. Inną informację przekazał jednak zięć amerykańskiego prezydenta.

„Nie prowadzimy ani nie planujemy żadnych rozmów i konsultacji z Islamską Republiką Iranu” — napisał Trump we wtorek na platformie Truth Social. — „Blokada morska pozostaje w pełni egzekwowana. Cieśnina Ormuz jest otwarta i funkcjonuje. Wszystkie miny wodne zostały usunięte lub zdetonowane”.

Ten komentarz jest jednak sprzeczny z wypowiedzią Jareda Kushnera (zięcia prezydenta, ale pełniącego również rolę jego doradcy), który w poniedziałkowej rozmowie z Fox News stwierdził, że USA i Iran „nadal komunikują się ze sobą”. Dodał, że Trump czeka, aby „zawrzeć odpowiednią umowę, gdy nadejdzie właściwy moment”. Jak zapewnił, Amerykanie „prowadzą bardzo pozytywne i aktywne rozmowy” z Iranem.

Tego samego dnia Trump stwierdził, że irańscy urzędnicy „chcą zawrzeć porozumienie”, choć „nie zamierzają przystać na warunki, które uważa za konieczne”. Jak dowiedział się później „Newsweek” od źródła znającego kulisy sprawy, prowadzone rozmowy były określane jako pozytywne, jednak prezydent USA postanowił poczekać i polecił swojemu zespołowi wstrzymanie kontaktów do czasu, aż Iran będzie gotów do zawarcia umowy.

To właśnie takie niejasne sygnały od długiego czasu dominują w kruchej dyplomacji, której celem jest zakończenie konfliktu rozpoczętego przez USA i Izrael 28 lutego. Przy czym Waszyngton często mówi o przełomach, z kolei Teheran regularnie je bagatelizuje lub wręcz zaprzecza temu, by trwały jakiekolwiek negocjacje. Jak mówi „Newsweekowi” Sina Azodi, adiunkt w Elliott School of International Affairs Uniwersytetu George’a Washingtona, ta widoczna niespójność jest dowodem na to, „że USA nie mają obecnie żadnej strategii”.

Stany Zjednoczone i Iran prowadziły w przeszłości rozmowy dotyczące programu nuklearnego Teheranu, lecz wybuch wojny doprowadził do zawieszenia działań dyplomatycznych. Pierwszym potwierdzeniem wznowienia kontaktów było zawieszenie broni w kwietniu, po którym nastąpiła intensyfikacja rozmów, co w rezultacie doprowadziło 17 czerwca do podpisania przez Trumpa i prezydenta Iranu Masouda Pezeshkiana memorandum o współpracy.

Uzgodnione ramy były szerokie, ale ich głównym celem było wstrzymanie walk na 60 dni, aby dać czas na wypracowanie bardziej kompleksowego porozumienia. Jednak zamiast tego obie strony niemal natychmiast zaczęły spierać się o warunki, a po ataku na trzy tankowce, które według irańskich władz płynęły nieautoryzowaną trasą, wybuchły nowe starcia.

Choć żadna ze stron nie powróciła do działań na skalę, z jaką mieliśmy do czynienia w pierwszych tygodniach wojny, Iran wciąż stara się utrzymać dominację nad Cieśniną Ormuz, a USA wznowiły blokadę statków zmierzających do irańskich portów i wypływających z nich, wykorzystując to jako narzędzie nacisku ekonomicznego.

Mimo to powrócono do zabiegów dyplomatycznych, tym razem w formie dwustronnych rozmów między Iranem a Omanem — członkiem Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC), którego eksklawa Musandam graniczy bezpośrednio z terytorium Zjednoczonych Emiratów Arabskich, po drugiej stronie Cieśniny Ormuz i naprzeciwko południowych wybrzeży Iranu.

Oman, który tradycyjnie utrzymuje bliskie relacje zarówno z Waszyngtonem, jak i Teheranem, miał zaproponować porozumienie przewidujące dobrowolny system opłat za tranzyt wzorowany na rozwiązaniach funkcjonujących w Cieśninie Malakka i Cieśninie Singapurskiej.

Trump twierdził, że USA uczestniczą w tych rozmowach, jednak Iran temu zaprzeczał, co wywoływało frustrację amerykańskiego prezydenta. W poniedziałkowej rozmowie z Fox News powiedział, że wyda rozkaz ataku na Oman „jeśli ten stanie na przeszkodzie” amerykańskiej kontroli nad Cieśniną Ormuz, jednocześnie sugerując istnienie bezpośredniego kanału kontaktowego z wpływowym Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) Iranu.

Jednak ostatnie wypowiedzi Trumpa o braku rozmów wydają się zbieżne z oficjalnym przekazem Iranu. Rzecznik IRGC generał brygady Hossein Mohebbi powiedział w poniedziałek irańskiej agencji Tasnim: — Nie toczą się żadne rozmowy pomiędzy urzędnikami IRGC a Amerykanami, a to kłamstwo Trumpa to jedynie wytwór jego wyobraźni wynikający z iluzji i koszmarów spowodowanych klęską i rozpaczą.

Również Sina Azodi uważa, że wypowiedzi Trumpa wydają się „niezgodne z rzeczywistością”.

— Prawdopodobne jest, że Jared Kushner kontaktuje się z Omańczykami, którzy negocjują z Irańczykami otwarcie cieśniny — ocenia pracownik Uniwersytetu George’a Washingtona. — Ale faktem pozostaje to, że żaden z celów wojennych Trumpa nie został osiągnięty, a konflikt tylko pogłębił problemy poprzez zamknięcie kluczowego węzła światowej gospodarki.

Kluczowym źródłem rozbieżności w próbach dyplomatycznego zakończenia konfliktu jest to, że zarówno Waszyngton, jak i Teheran są przekonane o tym, iż mają przewagę.

Irańscy analitycy mówią „Newsweekowi”, że sukcesy w demonstrowaniu odporności i możliwości Islamskiej Republiki tylko ośmieliły władze do narzucania własnych warunków i eskalowania konfliktu, jeśli dyplomacja zawiedzie. Niektórzy ostrzegają jednak, że Teheran może przeliczyć się z siłami, jeśli ta przewaga ulegnie osłabieniu.

Trump również wielokrotnie ogłaszał zwycięstwo w trakcie wojny. Jednak jego zapewnienia zostały wystawione na próbę przez nieustające zakłócenia ruchu w Cieśninie Ormuz, wzrost cen energii i spadające poparcie Amerykanów dla konfliktu, a także doniesienia o tym, że Iran odbudował swoje możliwości militarne w sytuacji, gdy zapasy amerykańskiej amunicji topnieją.

Być może jeszcze poważniejszym utrudnieniem dla powrotu do negocjacji jest fakt, iż obie strony wydają się nie mieć do siebie żadnego zaufania.

— Ostatecznie brak zaufania między Irańczykami a Amerykanami osiągnął jeszcze wyższy poziom, ponieważ Irańczycy nie wierzą, że USA są szczere w sprawie porozumienia. Niektórzy sugerują nawet, że to preludium do kolejnej etapu konfliktu — ocenia w rozmowie z „Newsweekiem” Azodi. — To poważny problem, ponieważ Teheran działa w takim właśnie założeniu.

Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version