Mieszkańcy Ełku i okolic mają śmierdzący problem. Od kilku miesięcy nie mogą cieszyć się czystym, mazurskim powietrzem.
Odór, który zatruwa ich życie, pochodzi z wysypiska w Siedliskach, a dokładniej z terenu Przedsiębiorstwa Gospodarki Odpadami „Eko-Mazury”. – Wysypisko jest tam odkąd pamiętam. Nigdy nie było takiego fetoru – mówi Interii Anna, od urodzenia mieszkająca w Ełku.
– Od paru miesięcy śmierdzi niemiłosiernie, szczególnie nocą. To taki duszący smród, czasami podjeżdżający chemią – opowiada.
Anna kilka dni temu gorzej się poczuła. – Pomyślałam: nie wiem, może się przeziębiłam. Poszłam do lekarza, ten stwierdził oskrzelowe zapalenie płuc. Dostałam leki – relacjonuje kobieta. Po kilku dniach poprawy nie było, wręcz przeciwnie. – Po tych nocnych smrodach było tylko gorzej. Nie mogłam oddychać i dosłownie mnie odcinało. Jakby wtyczkę mi ktoś wyciągał. Do tego zaczęłam gorączkować. Ten smród mnie dobił – ocenia kobieta. Trafiła do szpitala, leży pod tlenem. Wciąż czeka na wyniki badań.
Mazury już nie taki cud natury
Na problemy zdrowotne narzekają też inni mieszkańcy. Kasię drapie w gardle za każdym razem, kiedy pojawi się odór. – Zdarza mi się też mgła mózgowa. Mam problemy z koncentracją, czuję się otępiona – mówi Interii.
Chłopak Kasi pochodzi z Ełku. – Kocha to miasto, więc przeprowadziliśmy się tu w lipcu.
Niestety ta miłość z dnia na dzień słabnie. – Będąc w domu nie da się otworzyć okien czy balkonu, tak śmierdzi. Trzeba siedzieć i spać przy całkowicie zamkniętym mieszkaniu, co przy obecnych temperaturach jest okropne – opowiada dziewczyna.
Para chciała szukać mieszkania do kupienia. – Liczę, że uda się załatwić sprawę i wszystko wróci do normy. Mam jednak z tyłu głowy, że jeśli trwałoby to latami, to to miasto może nie być najlepszym miejscem do życia. Szczególnie, że lubimy je też ze względu na naturę i zdrowe powietrze, z których na chwilę obecną średnio da się korzystać – dodaje Kasia.
Jest zawiedziona, bo bardzo chciałaby mieć perspektywę na mieszkanie w tym regionie.
Ełk. Skąd ten odór?
Właścicielem firmy „Eko-Mazury” jest Związek Międzygminny „Gospodarka Komunalna”, do którego należy 12 okolicznych gmin. To z nich – i jak słyszymy tylko z nich – do zakładu zwożone miały być odpady. Jakiś czas temu, jak donoszą mieszkańcy, na wysypisko wjeżdżać zaczęły też tony śmieci z innych województw.
Śmieci do „unieszkodliwienia” ma być zatem dużo więcej.
– My od pół roku nie możemy normalnie funkcjonować. Od momentu, w którym została wydana zgoda na ten „strumień zewnętrzny” – mówi Marta, mieszkanka Siedlisk, w których znajduje się wysypisko śmieci.
Jak dodaje, nawet mimo zakładania maseczki z filtrem smród powoduje silne bóle głowy.
– Na początku nikt nie chciał się nami zainteresować. Sprawa jakoś ruszyła dopiero, kiedy zapowiedzieliśmy, że będziemy protestować – wskazuje.
Protest mieszkańców. „Ełk, tu śmierdzi”
Mieszkańcy domagają się działań od władz miasta. Zorganizowali protest. Założyli maseczki i przemaszerowali przed ratusz, skandując: „Ełk, tu śmierdzi!”. Spotkał się z nimi prezydent miasta Tomasz Andrukiewicz.
– W Ełku musi przestać śmierdzieć. Jesteśmy tu dzisiaj razem, bo dotyka nas wspólny problem. Smrodu, fetoru, który nie pozwala nam spokojnie żyć. Będziemy z pełnym zaangażowaniem realizować działania i postulaty, żeby wszyscy mieli przekonanie, że w Ełku da się normalnie żyć. Działalność przedsiębiorstwa nie może zagrażać komfortowi naszego życia. Zdrowie, życie mieszkańców jest najważniejsze. Mieszkańców Ełku, mieszkańców Siedlisk i okolic – powiedział prezydent Andrukiewicz.
Zapowiedział też, że przeprowadzony zostanie audyt przez firmę zewnętrzną w zakresie prowadzenia przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Odpadami „Eko-Mazury” prawidłowej gospodarki odpadami.
Informacje te można przeczytać na stronie urzędu miasta w specjalnej zakładce „walka z odorem”.
Kontrole WIOŚ. „Wykazano emisję zanieczyszczeń”
Prezydent miasta odpowiedział też na zadane przez nas pytania. Przyznał, że problem ze smrodem jest i doskwiera mieszkańcom Ełku jak i Siedlisk. Już w czerwcu ubiegłego roku miasto zgłosiło sprawę Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska, która przeprowadziła kontrole i nie wykryła wówczas żadnych nieprawidłowości.
Wiosną bieżącego roku ponownie wystąpiono do WIOŚ. „Kontrola w naszej opinii była pobieżna i nie wyczerpała całego wachlarza uprawnień, jakie posiada ten organ” – pisze Tomasz Andrukiewicz.
Kolejna, trzecia kontrola PGO „Eko-Mazury” przyniosła następujący skutek: w dwóch z pięciu punktów pomiarowych wykazano emisję substancji wchodzących w skład gazu składowiskowego, tj. octanu izobutylu oraz izopropanolu. W związku z tym prezydent wystąpił do prezesa zarządu spółki „Eko-Mazury” o natychmiastowe podjęcie działań.
„Podjęte przez nas działania nie są końcem pracy, jaką wkładamy w kierunku wyeliminowania przedstawionego problemu i zobowiązujemy się do wyczerpania wszystkich możliwych ścieżek administracyjnych, aby doprowadzić do likwidacji lub znacznego ograniczenia uciążliwości – podsumowuje prezydent Ełku.
Spółka „Eko-Mazury” bierze odpowiedzialność
Spółka „Eko-Mazury” ocenia w mailu wysłanym Interii, że „uciążliwości zapachowe” pochodzą z kilku źródeł. „Jednym z nich jest składowisko odpadów komunalnych znajdujące się na terenie Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów komunalnych w Siedliskach należące do spółki, dlatego chcielibyśmy wziąć odpowiedzialność za procesy, nad którymi możemy mieć kontrolę w naszym zakładzie” – czytamy.
Jeśli chodzi o przyczyny, zdaniem spółki należy ich upatrywać „w wieku i fazie dojrzałości składowiska”. Na pytanie, czy ma to związek z ilością odpadów przyjmowanych przez wysypisko, nie otrzymaliśmy odpowiedzi „tak”, lub „nie”, a jedynie informację, że składowisko działa zgodnie z pozwoleniami. Dalej czytamy jednak, że faktycznie, „w 2019 roku Zgromadzenie Wspólników wydało zgodę na tzw. przyjmowanie strumienia zewnętrznego„. W latach 2020-2023 odpady pochodziły dodatkowo m.in. z powiatów: Warszawskiego, Białostockiego, Siedleckiego czy Siemiatyckiego.
„Eko-Mazury” zapewniają, że podejmują „liczne działania” – nawiązano współpracę z ekspertem w dziedzinie gospodarki odpadami, zamontowana zostanie kurtyna antyodorowa i realizowana jest „bierna instalacja odgazowująca na sześciu studniach”.
Spółka wystąpiła też z propozycją powołania „Grupy Doradczej ds. ograniczania uciążliwości odorowych i dialogu społecznego”. Pierwsze spotkanie wstępnie zaplanowano na 19 sierpnia.
Na specjalnie utworzonej stronie internetowej mieszkańcy zaznaczają, gdzie jest smród. Z tych danych powstają mapy i wykresy. Tak monitorują sytuację i zapowiadają: – Nasza walka dopiero się zaczyna. Będzie trzeba, to zorganizujemy blokady. My się nie poddamy – podsumowuje Marta.


