-
Ostatnie badanie wykazało wzrost stężeń PFAS w ciałach delfinów i waleni, szczególnie w Oceanie Spokojnym.
-
Międzynarodowy zespół przeanalizował 713 próbek wątroby od 33 gatunków waleni z 13 krajów, uzyskując pierwszy globalny obraz skażenia PFAS u tych zwierząt.
-
Najwyższe poziomy PFAS odnotowano u delfinów i morświnów żyjących blisko zurbanizowanych wybrzeży, a także zauważono różnice stężeń między płciami i wiekiem.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Delfiny i wieloryby zamieszkują jedne z największych i pozornie najbardziej dziewiczych środowisk na Ziemi. Spotkać je można zarówno przy tropikalnych wybrzeżach, jak i w wodach otaczających Antarktydę. Okazuje się jednak, że nawet tam nie są wolne od wpływu człowieka.
Międzynarodowy zespół badaczy przeanalizował dane dotyczące obecności PFAS, czyli grupy ponad 1400 syntetycznych związków chemicznych znanych jako „wieczne chemikalia”. Wyniki pokazują, że ich stężenia u waleni rosły na całym świecie od początku XXI wieku, a najwyższe wartości odnotowano w Oceanie Spokojnym.
PFAS zawdzięczają swoją popularność niezwykłej odporności na wodę, tłuszcze i wysoką temperaturę. Wykorzystuje się je między innymi w patelniach z nieprzywierającą powłoką, odzieży wodoodpornej, impregnowanych tkaninach, pianach gaśniczych i wielu procesach przemysłowych. Problem polega na tym, że po przedostaniu się do środowiska rozkładają się bardzo powoli, przez co mogą krążyć w przyrodzie przez dziesięciolecia.
PFAS gromadzą się na szczycie łańcucha pokarmowego
Chemikalia trafiają do rzek i mórz wraz ze ściekami, odpadami przemysłowymi czy spływami z terenów rolniczych. Następnie są pobierane przez drobne organizmy wodne, które zjadają ryby. Ryby stają się pokarmem większych drapieżników, a na każdym kolejnym poziomie łańcucha pokarmowego stężenie zanieczyszczeń rośnie.
Właśnie dlatego delfiny i wieloryby należą do organizmów szczególnie narażonych. Jako długowieczni drapieżnicy znajdujący się wysoko w sieci troficznej kumulują zanieczyszczenia przez wiele lat. Naukowcy traktują je wręcz jako biologiczne wskaźniki stanu oceanów. Gdy w ich organizmach pojawiają się wysokie poziomy toksycznych substancji, oznacza to problem dotyczący całego ekosystemu morskiego.
Autorzy badania przeanalizowali 713 próbek wątroby pobranych od 33 gatunków waleni z 13 krajów. Była to pierwsza próba stworzenia globalnego obrazu skażenia PFAS w tej grupie zwierząt. Dane obejmowały lata 2000-2023.
Najbardziej skażone były delfiny przybrzeżne
Badacze stwierdzili duże różnice między gatunkami i regionami świata. Najwyższe stężenia PFAS odnotowano u gatunków żyjących blisko wybrzeży i ujść rzek.
Szczególnie wysokie poziomy wykryto u garbogrzbietów z rodzaju Sousa, delfinów butlonosych z rodzaju Tursiops oraz morświnki z rodzaju Neophocaena. Zwierzęta te żyją w pobliżu obszarów silnie zurbanizowanych i przemysłowych, gdzie są bardziej narażone na kontakt z zanieczyszczeniami spływającymi z lądu.

Najbardziej skażonym regionem okazał się Ocean Spokojny. Autorzy wiążą ten wynik między innymi z wieloletnią produkcją PFAS w krajach Azji oraz wysokim poziomem industrializacji wielu obszarów przybrzeżnych.
Badanie wykazało również, że samce miały średnio o około 29 proc. wyższe stężenia PFAS niż samice. Naukowcy tłumaczą to częściowo tym, że samice przekazują część zgromadzonych substancji potomstwu podczas ciąży i karmienia mlekiem.
Młode zwierzęta otrzymują chemikalia od matek
Jednym z najbardziej niepokojących wyników okazał się wiek zwierząt. Młode osobniki często miały wyższe stężenia PFAS niż dorosłe.
Dzieje się tak dlatego, że związki te mogą przenikać przez łożysko i trafiać do mleka samic. W efekcie młode delfiny i wieloryby otrzymują znaczną dawkę zanieczyszczeń już na bardzo wczesnym etapie życia. W niektórych wcześniejszych badaniach wykrywano PFAS nawet u noworodków mających zaledwie kilka dni.
Skutki zdrowotne nie są jeszcze w pełni poznane. Badania prowadzone na ludziach i zwierzętach laboratoryjnych wiążą PFAS z zaburzeniami odporności, zmianami hormonalnymi, problemami rozrodczymi i rozwojowymi. U delfinów obserwowano już zależności między poziomem tych substancji a wskaźnikami funkcjonowania układu odpornościowego.
Regulacje pomagają, ale problem rośnie
Autorzy wskazują, że historia ochrony warstwy ozonowej pokazuje, iż globalne działania regulacyjne mogą przynosić efekty. W Europie część najbardziej znanych związków PFAS zaczęto ograniczać już około 20 lat temu.
W Morzu Śródziemnym zaobserwowano niższe poziomy niektórych starszych związków PFAS, co może być skutkiem tych regulacji. Jednocześnie jednak całkowite stężenia PFAS w organizmach waleni nadal rosną w skali globalnej.
Naukowcy podkreślają, że istnieją też poważne luki w danych. Stosunkowo niewiele wiadomo o skali skażenia u waleni żyjących w rejonie Indii, Indonezji czy wielu części Afryki. Nie oznacza to jednak, że problem tam nie występuje. Oznacza jedynie, że nikt jeszcze go dobrze nie zmierzył.


