-
Powołanie Zbigniewa Kapińskiego na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego stało się źródłem podziałów wśród polityków prawicy ze względu na jego rolę w procesie lustracyjnym Lecha Wałęsy z 2000 roku.
-
Historyk Piotr Gontarczyk zaznaczył, że Kapiński nie ponosi odpowiedzialności za kontrowersyjny wyrok w sprawie Lecha Wałęsy, gdyż był jednym z trzech sędziów w tej sprawie oraz działał zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami.
-
Sędzia Kapiński w niedawnym wywiadzie podkreślił, że orzeczenie w sprawie Wałęsy wydano na podstawie dostępnego wtedy materiału dowodowego oraz z zachowaniem zasad postępowania karnego.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Informacje o nominacji i powołaniu sędziego Zbigniewa Kapińskiego na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego podzieliły polską prawicę.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński apelował do prezydenta Karola Nawrockiego o wybór innego kandydata.
„26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku, nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego” – pisał prezes PiS na swoich kontach w mediach społecznościowych.
Gontarczyk: Nie można winić Kapińskiego za ten wyrok
O rolę Kapińskiego w wydarzeniach z 2000 roku i zarzutach niektórych polityków pod jego adresem Interia zapytała historyka, który badał agenturalną przeszłość Lecha Wałęsy. Dr Piotr Gontarczyk, który wraz ze Sławomirem Cenckiewiczem napisał głośną książkę „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” broni nowego I prezesa Sądu Najwyższego.
– Trzeba zaznaczyć, że wyrok z 2000 roku ws. Wałęsy był wydany w trzyosobowym składzie, a sędzia Kapiński nie był jego przewodniczącym – zastrzegł historyk.
Badacz specjalizujący się w lustracji podkreślił jednak, że treść tego wyroku słusznie wzbudza oburzenie.
– Fundamentalnie nie zgadzam się z treścią tego wyroku. My z prof. Cenckiewiczem już wcześniej dotarliśmy do dokumentów, z których jasno wynikało, że Wałęsa współpracował z SB. To już wtedy była wiedza powszechna. Natomiast sąd musiał wcześniej wydać wyrok na podstawie obowiązujących przepisów, które określały, kto jest kłamcą lustracyjnym, a one były wadliwe – powiedział rozmówca Interii.
– Ówcześni sędziowie orzekający w sądach lustracyjnych nie byli zbyt lotni intelektualnie i pracowici. Sędzia Kapiński był natomiast wyjątkiem. Nasze drogi przecinały się przez 6 lat przy różnych sprawach m.in. Józefa Oleksego. To był prawnik, który zgłębiał temat, drążył, dopytywał, był otwarty na współpracę. To jest sędzia uczynny, pracowity i uczciwy. Uważam, że jego wybór na prezesa SN to strzał w „10” – podsumował historyk i dodał, że Kapińskiego za ten wyrok „absolutnie nie można winić”.
Były prezes BBN skrytykował Kapińskiego. Proces Wałęsy w tle
Mimo uwag prezesa PiS Karol Nawrocki zdecydował o powołaniu sędziego na to Stanowisko. Krytykę pod adresem swojego niedawnego przełożonego wygłosił były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz, który wyraźnie różni się w ocenie Kapińskiego od Piotra Gontarczyka.
„Karolu, popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu” – napisał Sławomir Cenckiewicz na platformie X.
„Uzasadnienie, które dałeś tej złej decyzji ws. powołania sędziego Kapińskiego, a w które ubrałeś w dodatku byłego pracownika IPN Rafała Leśkiewicza, który zna sprawę Wałęsy jak rzadko kto, jest piramidalnym kłamstwem” – stwierdził historyk.
„Tłumaczyć dziś, że wówczas nic się nie stało, a Polska w 2026 r. musi mieć za ’pierwszego sędziego’ Rzeczpospolitej, kogoś kto dopuścił się takiego kłamstwa jak Kapiński – jest zwyczajnie niegodne i dla Polski bardzo złe. A dla mnie przykre, choć to akurat nie aż tak istotne” – zaznaczył Cenckiewicz.
Swoje zastrzeżenia pod adresem Kapińskiego miała też strona rządowa. Politycy KO zarzucali mu, że jest tzw. neosędzią. Argumentują, że chociaż Kapiński złożył egzamin sędziowski w 1990 roku, do Sądu Najwyższego dostał się dzięki upolitycznionej Krajowej Radzie Sądownictwa w 2020 r.
Proces lustracyjny Lecha Wałęsy. W składzie orzekającym zasiadał sędzia Kapiński
Spór dotyczy procesu lustracyjnego Lecha Wałęsy z 2000 roku. 11 sierpnia 2000 V Wydział Lustracyjny Sądu Apelacyjnego w Warszawie, z sędzią Zbigniewem Kapińskim w składzie uznał, że oświadczenie lustracyjne złożone przez ówczesnego kandydata na prezydenta jest zgodne z prawdą. Wałęsa zaprzeczył w dokumencie, jakoby współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa PRL.
Wałęsa był zobligowany do złożenia takiego oświadczenia z powodu obowiązującej tzw. ustawy lustracyjnej z 11 kwietnia 1997.
Sam Kapiński odniósł się do głośnego procesu w niedawnym wywiadzie udzielonym telewizji wPolsce24.
– Kiedy orzekaliśmy w składzie trzyoosobywym, wydaliśmy takie orzeczenie, które wynikało z materiału dowodowego wówczas dostępnego. To była rzetelna analiza materiału dowodowego, a orzeczenie respektowało wszelkie zasady procesu karnego, bo według zasad postępowania karnego toczyło się postępowanie lustracyjne – tłumaczył prawnik.
– W tych realiach dowodowych, jakie były, sąd lustracyjny nie mógł wydać innego orzeczenia. To, że po 16 latach okazało się, że zasadnicze dowody w postaci teczki personalnej były ukrywane i znalazły się w tzw. szafie Kiszczaka, rzuciło na to zupełnie nowe światło. Ale tymi dowodami nie dysponował sąd – zaznaczył Kapiński.


