Książeczki mieszkaniowe, popularne w czasach PRL jako forma gromadzenia oszczędności na zakup mieszkania, do dziś znajdują się w wielu domach. Choć nie są już używane w pierwotnym celu, wciąż istnieje możliwość odzyskania części środków zgromadzonych na tych dokumentach – pod warunkiem spełnienia określonych wymogów.
Książeczki mieszkaniowe
W okresie PRL książeczki pełniły rolę specjalnych kont oszczędnościowych, które miały ułatwić przyszły zakup nieruchomości, często planowany z myślą o dzieciach. Sytuację zmieniła jednak hiperinflacja – w 1990 r. sięgnęła ona 586 proc. – a następnie denominacja złotego sześć lat później. Te wydarzenia znacząco obniżyły realną wartość zgromadzonych środków. Mimo że książeczki przestały być waloryzowane, nie oznacza to całkowitej utraty pieniędzy.
Osoby posiadające książeczki założone przed 24 października 1990 r. mogą ubiegać się o tzw. premię gwarancyjną. Środki te można przeznaczyć m.in. na wkład własny przy zakupie mieszkania, remont lub inne cele związane z nieruchomościami. Aby uzyskać wyliczenie premii, konieczna jest rejestracja książeczki w banku – najczęściej w PKO Bank Polski – oraz złożenie odpowiedniego wniosku. Niezbędne jest także udokumentowanie, że pieniądze zostaną wydane zgodnie z przeznaczeniem.
Premia dla posiadaczy
Wysokość premii zależy od wskaźników ceny metra kwadratowego w budownictwie mieszkaniowym. Może ona sięgać nawet 16 tys. zł. Znaczenie ma również data założenia książeczki oraz suma dokonanych wpłat. Osoby, które nie spełniają warunków do uzyskania premii, mogą ubiegać się o zwrot wkładu początkowego wraz z należnymi odsetkami.
Choć dla wielu właścicieli książeczki mieszkaniowe stały się jedynie pamiątką z minionej epoki, w niektórych przypadkach mogą nadal oznaczać realne wsparcie finansowe związane z inwestycjami w nieruchomości.















