-
Osiemnastu wolontariuszy w Wielkiej Brytanii przez sześć tygodni starało się odtwarzać sposób postrzegania otoczenia przez dzikie zwierzęta, by lepiej zrozumieć zagrożenia obecne w ekosystemie.
-
Eksperyment wykazał, że niektóre zagrożenia, takie jak hałas, wibracje, obecność psów i przeszkody w środowisku, są dla zwierząt bardziej odczuwalne niż dla ludzi.
-
Uczestnicy po eksperymencie deklarowali silne emocjonalne zaangażowanie i poczucie więzi z gatunkami, które reprezentowali.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Badanie pod nazwą Risks Beyond Human Eyes przeprowadzono w hrabstwie Somerset w południowo-zachodniej Anglii. Jak donosi The Guardian w projekcie uczestniczyło 18 ochotników, którzy przez sześć tygodni wcielali się w różne gatunki zwierząt zamieszkujących okolice rzeki Tone. Inicjatywę przygotowali naukowcy z Uniwersytetu Zachodniej Anglii (University of the West of England) we współpracy z organizacją Accelerator for Systemic Risk Assessment (ASRA), a finansowanie zapewniła sieć Ecological Citizen Network. Celem było spojrzenie na krajobraz z perspektywy innych gatunków i zrozumienie ryzyka, jakie niesie dla nich świat coraz silniej przekształcony przez człowieka.
Cały sens polegał nie na obserwowaniu wydry, ale na byciu w świecie tak, jakby stało się wydrą – powiedziała w rozmowie z The Guardian Anita Roy, pisarka przyrodnicza i jedna z uczestniczek projektu.
Naukowcy chcą zrozumieć świat, którego ludzie nie dostrzegają
Badacze wychodzili z założenia, że większość badań środowiskowych analizuje przyrodę przez pryzmat człowieka. Tymczasem zwierzęta odbierają rzeczywistość w zupełnie inny sposób. Dlatego uczestnicy otrzymali szczegółowe szkolenia dotyczące zmysłów wybranych gatunków i poznali ich charakterystyczny sposób postrzegania otoczenia. Następnie wykonywali ćwiczenia terenowe, koncentrując się przede wszystkim na jednym dominującym zmyśle danego zwierzęcia.
Badacze prosili wolontariuszy, aby nie interpretowali swoich doświadczeń po ludzku i nie oceniali ich, lecz jedynie opisywali to, co odczuwają. Miało to pomóc w stworzeniu możliwie najbardziej autentycznego obrazu zagrożeń występujących w środowisku naturalnym. Wyniki mają zostać opublikowane w czasopismach naukowych, a także wykorzystane podczas działań na rzecz ochrony rzeki Tone i lokalnej przyrody.
Powinniśmy prowadzić więcej takich badań. Zwierzęta są tutaj, aktywnie kształtują świat, w którym żyjemy
Tak wyglądała codzienność uczestników
W ramach eksperymentu wolontariusze wcielali się między innymi w wydry, łososie, pustułki, jelenie szlachetne oraz dżdżownice. Każdy z uczestników starał się możliwie wiernie odtworzyć sposób funkcjonowania wybranego gatunku. Nie chodziło o przebieranie się za zwierzęta, lecz o próbę odczuwania otoczenia tak, jak mogłyby robić to one.
Anita Roy, która wybrała wydrę, zwracała szczególną uwagę na drgania i wibracje. Właśnie w ten sposób wydry odbierają wiele bodźców z otoczenia. Podczas obserwacji zaskoczyło ją, jak silny wpływ na zwierzęta mogą mieć przejeżdżające w pobliżu pociągi. Drgania generowane przez ruch kolejowy okazały się znacznie bardziej odczuwalne, niż mogłoby się wydawać człowiekowi.
Z kolei Helen Lawy postanowiła spojrzeć na świat oczami pustułki. Podczas wielogodzinnych obserwacji zaczęła zwracać uwagę na elementy krajobrazu, które utrudniają ptakom polowanie i odpoczynek. Szczególnie mocno dostrzegła wpływ obecności ludzi i ich zwierząt domowych na dziką przyrodę.
(…) doszłam do wniosku, że pustułki prawdopodobnie wolałyby, żeby niektóre obszary pozostały w spokoju, bez ludzi – powiedziała Lawy.
Emocje silniejsze niż naukowy eksperyment
Jednym z najbardziej zaskakujących rezultatów projektu okazał się ogromny ładunek emocjonalny doświadczeń uczestników. Wielu wolontariuszy przyznało, że po kilku tygodniach zaczęli odczuwać autentyczną więź z gatunkami, które reprezentowali. Podczas składania relacji część osób była bliska łez.
Szczególnie poruszająca była historia uczestnika, który wcielał się w łososia. W swojej relacji opisywał wyczerpanie podczas prób pokonania jazów na rzece.
Byłam niemal w płaczu, słuchając opowieści o łososiu, który był zbyt wyczerpany, by pokonać jaz
Jej zdaniem właśnie wtedy uczestnicy zrozumieli, że za pojęciem bioróżnorodności kryją się konkretne żywe istoty zmagające się każdego dnia z licznymi przeszkodami.

Co już wiadomo?
Twórcy projektu liczą, że zebrane doświadczenia pomogą projektować skuteczniejsze działania ochronne i uwzględniać potrzeby zwierząt podczas planowania przestrzeni. Badanie wpisuje się także w coraz silniejszy na świecie nurt praw natury, który zakłada, że środowisko naturalne powinno być traktowane jako podmiot wymagający ochrony, a nie jedynie zasób dla człowieka.
Pierwsze wnioski wskazują, że wiele zagrożeń dla dzikich zwierząt pozostaje niewidocznych z ludzkiej perspektywy. Uczestnicy zwracali uwagę między innymi na hałas, wibracje, obecność psów, fragmentację siedlisk oraz przeszkody utrudniające migrację. To czynniki, które dla ludzi często wydają się nieistotne, ale dla zwierząt mogą decydować o przetrwaniu.
Musimy zaakceptować, że żyjemy w społeczeństwie wielogatunkowym


