Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Podobne zarobki – zupełnie inne perspektywy. Górnicy chcą pracować na wiatrakach – Biznes Wprost

Podobne zarobki – zupełnie inne perspektywy. Górnicy chcą pracować na wiatrakach – Biznes Wprost

6 maja, 2026
Im więcej nawozu i ochrony, tym lepszy plon?

Im więcej nawozu i ochrony, tym lepszy plon?

6 maja, 2026
Potężny pożar w Puszczy Solskiej. Zagrożenie nie minęło, minister tłumaczy

Potężny pożar w Puszczy Solskiej. Zagrożenie nie minęło, minister tłumaczy

6 maja, 2026
Hantawirus na statku wycieczkowym. Sprzeciw wobec decyzji Hiszpanii

Hantawirus na statku wycieczkowym. Sprzeciw wobec decyzji Hiszpanii

6 maja, 2026
Pogrzeb Andrzeja Olechowskiego. Wśród żałobników Donald Tusk

Pogrzeb Andrzeja Olechowskiego. Wśród żałobników Donald Tusk

6 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Podobne zarobki – zupełnie inne perspektywy. Górnicy chcą pracować na wiatrakach – Biznes Wprost
  • Im więcej nawozu i ochrony, tym lepszy plon?
  • Potężny pożar w Puszczy Solskiej. Zagrożenie nie minęło, minister tłumaczy
  • Hantawirus na statku wycieczkowym. Sprzeciw wobec decyzji Hiszpanii
  • Pogrzeb Andrzeja Olechowskiego. Wśród żałobników Donald Tusk
  • 800 plus. ZUS przypomina o kolejnym ważnym terminie – Biznes Wprost
  • Zostali przyłapani na gorącym uczynku. Za coś takiego można stracić działkę
  • Piwniczna-Zdrój. Zaginęła matka z dwojgiem dzieci. Akcja służb
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Aneta żyje w małżeństwie bez miłości. „Lubię go, ale już nie kocham”
Aneta żyje w małżeństwie bez miłości. „Lubię go, ale już nie kocham”
Aktualności

Aneta żyje w małżeństwie bez miłości. „Lubię go, ale już nie kocham”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości29 kwietnia, 2025

„W moim związku dominuje przywiązanie”, „A u nas tylko dzieci i praca, my ze sobą już nawet nie gadamy”, „To chyba przyzwyczajenie”. W Polsce żyje wiele małżeństw, w których brakuje miłości. Albo po jednej, albo po obu stronach. Co z tym zrobić? Trwać, przeczekać, odejść?

– Może pani do niego zadzwonić, on jest uprzedzony – mówi buńczucznie Aneta (49 l.), wzruszając ramionami. – I powie pani to samo, co ja teraz. Nie kochamy się, ale będziemy razem pewnie do końca życia.

„On” to jej mąż. Tak o nim zazwyczaj mówi. Nie używa imienia.

Aneta opowiada o swoim małżeństwie zadziwiająco chętnie; długo i zawile. Wydaje się być pogodzona z sytuacją. Przyznaje, że wydatnie pomaga jej w tym stan posiadania: firma transportowa, którą mąż założył na początku małżeństwa, niespodziewanie się rozrosła na przestrzeni wspólnie przeżytych lat. Dzięki temu rodzina ma zapewnione bezpieczeństwo finansowe, w tym niemałe oszczędności. Także dlatego Aneta, ze swoją pensją z tzw. budżetówki, nie zamierza odchodzić od męża. Jakby na usprawiedliwienie wymienia jego zalety: – Zaradny, kontaktowy, dowcipny, bystry. Dba o rodzinę.

A potem dodaje: – Tyle że miłości przywrócić się nie da. Mimo że go szanuję, lubię, to już nie kocham. Ta miłość jakoś niespostrzeżenie minęła. Nie wiem, nawet kiedy i jak. Wiem tylko, że przestałam go kochać. On mnie zresztą też. O tym rozmawialiśmy już dwa razy, jak wypiliśmy kilka drinków.

Ona nie odejdzie. Ale czy on nie planuje odejścia? Aneta zapewnia, że nie. Mąż ma wysprzątany dom, do którego chętnie wraca, a każdego dnia ciepły obiad na stole, kolację też. Niedzielny spacer, zawsze w tym samym parku, potem kawa i ciasto. Wspólnie wychowali troje dzieci, dwoje wciąż z nimi mieszka. Gdzie on miałby pójść? Do kogo? Działają jak porządna, sprawdzona drużyna. – Takich par jest dużo więcej, niech mi pani uwierzy. Są razem, choć miłość minęła. Ale przecież nie ma sensu odchodzić, jeśli nic złego się nie dzieje. A u nas nie ma nałogów, nie ma przemocy, nie ma awantur. No, może tylko poczucie samotności w związku – zawiesza głos Aneta.

Dzwonię z wahaniem. „On” odbiera po jednym sygnale. Po krótkiej wymianie zdań mąż Anety potwierdza: – Wie pani, nasza miłość się wypaliła, ale o czym tu rozmawiać? Nie kochamy się z żoną. Lubimy się, a to wystarczy jak na tyle lat razem.

Wspólna logistyka

„Nie kocham mojej żony, ale nic z tym nie zrobię”, „Jak pokochać własną żonę”, „Po prostu nie kocham żony”, „Nie kocham męża, niedobrze mi się robi, jak mnie dotyka”, „Jak żyć z mężem, którego się nie kocha?”, „Od lat nie kocham męża”. Setki wpisów, wątków na forach internetowych, a do tego „porad”. Co zrobić: żyć w takie relacji dalej, przeczekać, próbować wzbudzić miłość, a może odejść? Brakuje uniwersalnej, odpowiedniej dla wszystkich odpowiedzi, bo sytuacje par są różne, nieoczywiste. Pewne jest natomiast, że w Polsce żyje wiele małżeństw, w których brakuje miłości. Albo po jednej, albo po obu stronach.

Czy w gabinetach terapeutycznych często zjawiają się osoby, które deklarują, że żyją w związku bez miłości?

Psycholog i terapeuta Robert Milczarek relacjonuje: – Zazwyczaj to kobiety przychodzą do gabinetu, żeby przyjrzeć się temu, co czują. Zaczynają bowiem dostrzegać, że nie są szczęśliwe w relacji. A jeśli chodzi o pary: głównie małżeństwa zgłaszają się na terapię, zwykle wtedy, gdy w związku pojawia się kryzys. I potem w procesie terapeutycznym często okazuje się, że część par potrafi zbudować związek inaczej niż wcześniej albo że jednej lub obu stronom brakuje chęci do walki o związek. I raczej chodziło o to, aby się utwierdzić w tym przekonaniu. Ale czy to są właśnie związki bez miłości? Bywa różnie. Niektórzy wprost mówią, że ich relacja opiera się głównie na wspólnej logistyce, ogarnianiu codzienności. Jednak pod tym „bez miłości” kryją się różne rzeczy.

Z przyzwyczajenia, z przyzwoitości

– Tego typu konkretne deklaracje („nie kocham mojej żony, męża”) rzadko słyszę w moim gabinecie. Spotykam za to osoby, które opowiadają: „W moim związku dominuje przywiązanie”, „A u nas są tylko dzieci i praca, my ze sobą już nawet nie gadamy”, „To chyba przyzwyczajenie” – przyznaje Agata Wilska, psycholożka i terapeutka. I proponuje, aby zacząć od postawienia pytania, co oznacza w ogóle miłość między partnerami? Szczególnie w dojrzałej relacji, w długoterminowym związku? Dla każdego odpowiedzi mogą okazać się zupełnie inne. Bliskość, poleganie na sobie, odpowiedzialność, czułość, ale też finansowe wsparcie czy zazdrość o siebie nawzajem.

Marek (36 l.): – Jesteśmy razem z przyzwyczajenia. Mieliśmy po 18 lat, gdy się poznaliśmy na dyskotece i z miejsca zakochaliśmy. Pół życia spędziliśmy razem, przed nią miałem tylko jedną partnerkę seksualną. Zostaliśmy mężem i żoną jako 19-latkowie, gdy Monika niespodziewanie zaszła w ciążę. Ślubu zażyczyli sobie jej rodzice. Moja mama płakała, że za wcześnie, że bez sensu, że zniszczymy sobie życie tym szybkim, nagłym małżeństwem. Uległem, chciałem być odpowiedzialny. Poza tym byłem wtedy naprawdę zakochany. I jeszcze przez kilka lat potem. A potem zrozumiałem, że każde z nas rozwija się w zupełnie innym kierunku. Czuję się dojrzały, a Monika mentalnie została w liceum. Teraz specjalnie biorę nadgodziny w biurze, aby nie wracać do domu zbyt wcześnie. Na wakacje i ferie żona wyjeżdża zawsze z córką i z teściową, ja wymawiam się pracą, obowiązkami, zmęczeniem. Ona zajmuje się domem, maluje obrazy, których nikt nie chce kupić, więc nie ma argumentu, żebym pracował mniej. Muszę na to wszystko zarobić. Mało rozmawiamy, mało spędzamy razem czasu. My chyba nawet się nie lubimy.

Ewa (58 l.): – Nigdy tego nie nazwałam wprost, ale intuicja podpowiada mi, że to, co czuję do mojego męża, to przywiązanie i… litość. Na pewno nie miłość. On choruje przewlekle, na Parkinsona, od dziesięciu lat. Jestem przy nim, zajmuję się nim, dbam o niego, bo tak rozumiem przysięgę małżeńską. Dzieci nie mamy, choć nasz dog niemiecki pochłania sporo czasu. Właściwie mogłabym odejść od męża już dawno. Ale trwam. Od niego, w sytuacji mojej poważnej choroby, oczekiwałabym tego samego. Czułabym się zerem, gdybym zostawiła chorego męża. Na pewno nie jestem przy nim z miłości. To raczej przyzwoitość.

Co dalej

Robert Milczarek wspomina historie pacjentów i pacjentek: wybrzmiewają tutaj i wątpliwości, i odczuwanie różnego rodzaju braku w relacjach. Zauważa sporo mechanizmów tzw. obronnych, aby nie nazywać zjawiska w tak drastyczny i bezpośredni sposób, jak „nie kocham mojej żony, męża”.

Można przecież używać zastępczych określeń, bardziej miękkich, mniej oczywistych, jak wypalenie, wspomniane braki, itd. Pary w gabinecie próbują więc często ustalić, czy istnieje między nimi coś, o co można jeszcze zawalczyć. Choć na pewnym etapie, kiedy walka trwa i trwa, i nic się nie dzieje, warto pewne fakty nazwać wprost.

– To moment urealnienia, w którym pojawia się taka trudność, że należy coś z tym dalej zrobić. Czyli: „nie kocham swojego męża, żony” i co dalej? – opowiada Agata Wilska. Kiedyś jedna osoba opowiedziała jej, jak pewnego razu weszła do łazienki, spojrzała w lustro i pomyślała: „Nie kocham mojego męża”. Potem kobieta tę myśl odsuwała; udawało się przez pewien czas. Aż wreszcie to do niej dotarło i tak przeraziło, że padła na kolana, zrozpaczona: co dalej?!

Kolejna istotna trudność, na którą zwraca uwagę Wilska: ludziom często myli się miłość z namiętnością, z zakochaniem, z pożądaniem. Przywołuje słowa niemieckiego psychologa i filozofa, Erica Fromma, który twierdził, że miłość „się robi”, czyli jest bardziej jak czasownik, nie rzeczownik. Co oznacza, że związek jest także pracą. Obustronną. A wiele osób pewnie wolałoby, aby było zawsze lekko i miło, i radośnie, jak na samym początku. I część z nich podejmuje decyzję o rozstaniu, gdy pojawiają się rafy czy kryzysy.

Inni, nawet mimo braku miłości, pozostają w relacji. Robert Milczarek opowiada, że wiele zależy od czyjegoś sposobu wychowania, systemu wartości, poczucia atrakcyjności, wygody, pozycji, a także wiary czy wyznania (gdy np. rozwody nie wchodzą w grę). – Niektórzy uważają, że rozstanie jest dowodem na porażkę życiową, nie chcą żyć z takim brzemieniem – kwituje terapeuta.

Obserwuje pewną tendencję (na bazie swojej pracy w gabinecie): mężczyźni szybciej odchodzą, kiedy już uznają, że chcą, że muszą. U kobiet trwa to nieraz latami: podejmowanie decyzji, rozważania, próba wskrzeszenia relacji. Ważnym spoiwem są w związkach dzieci. Wiele relacji pozostaje „dla dobra dziecka”, mimo braku miłości między kobietą a mężczyzną. – Ale okazuje się, że po rozstaniu rodziców, którzy nie kochali się, dzieci mają mniej psychosomatycznych objawów lęku, stresu, nerwicy. Bo dzieci czują i widzą właściwie wszystko, co dzieje się w domu – podkreśla psycholog.

Tylko nie samotność

– Mój brat rozwiódł się osiem lat temu, żona zakochała się w innym. Wkrótce wyjechała z ich dziećmi, bliźniętami, do nowego partnera w Austin, w Teksasie – opowiada Miłosz. – Obserwowałem jego powolny upadek. Najpierw zaczął korzystać z wolności, pijąc, ćpając, randkując z kim się da. Potem stracił dobre stanowisko, wreszcie pracę. Nie był w stanie wejść w żadną nową relację. Brat widzi swoje dzieci raz na półtora roku, dwa lata. Niedawno trafił do szpitala: nieudana próba samobójcza. Ma zdiagnozowaną silną depresję, bez leków nie funkcjonuje. Przeraża mnie to. Nie chcę kończyć mojego małżeństwa, a później wyć z samotności i z tęsknoty za dziećmi, jak brat – kiedy Miłosz o tym mówi, łamie mu się głos. Owszem, żona go irytuje, uważa ją za leniwą i za męczącą gadułę, ale on nigdzie się nie wybiera. Powtarza kilka razy, że jego miejsce jest w domu, przy żonie i z dziećmi.

– Niektórzy mężczyźni, mimo że nie kochają żony, nie odchodzą z powodu potężnego lęku przed samotnością – mówi Robert Milczarek. – Często wtedy panowie chcą na cito umawiać siebie i partnerkę na terapię, działać, naprawiać, walczyć. Ten lęk jest, moim zdaniem, reakcją na zachwianie poczucia bezpieczeństwa w życiu, przewidywalności życia. Pojawia się perspektywa, która czasem wręcz graniczy z doświadczeniem ataków paniki, że to, co było gwarantowane, przewidywalne, nagle się kończy. Kilka dni temu miałem pacjenta, od którego żona chce odejść. I on mówił, przerażony: „Nie zdawałem sobie sprawy, że między nami jest tak źle. Dotarło do mnie, że ona naprawdę chce mnie zostawić” – opisuje terapeuta.

Podobnych przypadków zna sporo.

Agata Wilska widzi to tak: jeśli para chce pracować nad związkiem, istnieją nadzieja i motywacja, aby relacja przetrwała. Czy miłość da się wskrzesić? Trudne pytanie.

– Często dopytuję w terapii pary, które mają dzieci: czy kochacie syna, córkę? Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ktoś powiedział: nie. Dalej pytam: co to znaczy, że kochacie swoje dzieci, co za tym idzie, jakie działania, słowa? No i nagle się okazuje, że rodzice robią dla dzieci różne rzeczy z miłości, natomiast wobec siebie zaprzestali jakichkolwiek działań – relacjonuje terapeutka.

Następny model

– Nie da się wrócić do tej „pierwszej”, dawnej miłości między partnerami. I też wcale nie chodzi o to, żeby wrócić do miłości, która była – twierdzi Robert Milczarek. – Rzeka płynie dalej: dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat później partnerzy nie są już dokładnie tymi osobami, które się w sobie zakochały. Oboje znajdują się na innym etapie życia, mają inne doświadczenia, inne ciała, inne wrażliwości, inne punkty odniesienia w kontekście doświadczeń oraz ludzi, których poznali. I nie ma powrotu do tego, co było. Chodzi o to, żeby sprawdzić, poprzez różnego rodzaju doświadczenia i interwencje, czy jest w stanie pojawić się uczucie angażujące, uruchamiające dynamikę na nowo, inaczej.

Współcześnie, jak zauważa Agata Wilska, często rozstajemy się nie dlatego, że jesteśmy nieszczęśliwi, tylko dlatego, że… chcemy być szczęśliwi bardziej. A to, jak zauważa Robert Milczarek, nic innego, jak przeniesienie konsumpcyjnego modelu ze świata na związek. – Coś nie działa, więc nie naprawiam, tylko wyrzucam, zmieniam model – podsumowuje.

Czasem może warto przychylniej spojrzeć na „stary model”.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Zondacrypto i mafia paliwowa pod nosem Ziobry? Może było jeszcze gorzej

Zondacrypto i mafia paliwowa pod nosem Ziobry? Może było jeszcze gorzej

Wilk rozwalił przycisk w laboratorium. Rozzłościło go, że kolega ma lepiej

Wilk rozwalił przycisk w laboratorium. Rozzłościło go, że kolega ma lepiej

Czarne chmury nad rządem. Donald Tusk nie może spać spokojnie [OPINIA]

Czarne chmury nad rządem. Donald Tusk nie może spać spokojnie [OPINIA]

Bez drogich prezentów, tradycyjnej spowiedzi i stresu. Coraz więcej rodzin wybiera „barankowe” Komunie

Bez drogich prezentów, tradycyjnej spowiedzi i stresu. Coraz więcej rodzin wybiera „barankowe” Komunie

Polska od dwóch miesięcy wysycha. „Sytuacja jest dramatyczna”

Polska od dwóch miesięcy wysycha. „Sytuacja jest dramatyczna”

Oszust matrymonialny okradł Magdę, potem było tylko gorzej. „Nigdy nie będziesz bezpieczna”

Oszust matrymonialny okradł Magdę, potem było tylko gorzej. „Nigdy nie będziesz bezpieczna”

Jak często myć twarz? Eksperci mówią o paradoksie

Jak często myć twarz? Eksperci mówią o paradoksie

Europa zaczęła się bać giganta z USA. Polska niedawno podpisała z nim umowę

Europa zaczęła się bać giganta z USA. Polska niedawno podpisała z nim umowę

Majmurek: Prezydent Nawrocki wdepnął w polityczne bagno. Rząd chce, by się w nim ubrudził

Majmurek: Prezydent Nawrocki wdepnął w polityczne bagno. Rząd chce, by się w nim ubrudził

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Im więcej nawozu i ochrony, tym lepszy plon?

Im więcej nawozu i ochrony, tym lepszy plon?

6 maja, 2026
Potężny pożar w Puszczy Solskiej. Zagrożenie nie minęło, minister tłumaczy

Potężny pożar w Puszczy Solskiej. Zagrożenie nie minęło, minister tłumaczy

6 maja, 2026
Hantawirus na statku wycieczkowym. Sprzeciw wobec decyzji Hiszpanii

Hantawirus na statku wycieczkowym. Sprzeciw wobec decyzji Hiszpanii

6 maja, 2026
Pogrzeb Andrzeja Olechowskiego. Wśród żałobników Donald Tusk

Pogrzeb Andrzeja Olechowskiego. Wśród żałobników Donald Tusk

6 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

800 plus. ZUS przypomina o kolejnym ważnym terminie – Biznes Wprost

800 plus. ZUS przypomina o kolejnym ważnym terminie – Biznes Wprost

6 maja, 2026
Zostali przyłapani na gorącym uczynku. Za coś takiego można stracić działkę

Zostali przyłapani na gorącym uczynku. Za coś takiego można stracić działkę

6 maja, 2026
Piwniczna-Zdrój. Zaginęła matka z dwojgiem dzieci. Akcja służb

Piwniczna-Zdrój. Zaginęła matka z dwojgiem dzieci. Akcja służb

6 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.