Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
To miejsce wygląda bajkowo. Jest kilka godzin od Polski

To miejsce wygląda bajkowo. Jest kilka godzin od Polski

3 maja, 2026
Na czym polega tresura delfinów? Obrońcy zwierząt zabierają głos

Na czym polega tresura delfinów? Obrońcy zwierząt zabierają głos

3 maja, 2026
Kuba grzmi po groźbach Donalda Trumpa. Hawana domaga się interwencji

Kuba grzmi po groźbach Donalda Trumpa. Hawana domaga się interwencji

3 maja, 2026
Pożar w Czeskiej Szwajcarii. Kolejny na terenie tego parku narodowego

Pożar w Czeskiej Szwajcarii. Kolejny na terenie tego parku narodowego

3 maja, 2026
Niemcy. USA wycofują żołnierzy, wielkie poruszenie. Jest oświadczenie

Niemcy. USA wycofują żołnierzy, wielkie poruszenie. Jest oświadczenie

2 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • To miejsce wygląda bajkowo. Jest kilka godzin od Polski
  • Na czym polega tresura delfinów? Obrońcy zwierząt zabierają głos
  • Kuba grzmi po groźbach Donalda Trumpa. Hawana domaga się interwencji
  • Pożar w Czeskiej Szwajcarii. Kolejny na terenie tego parku narodowego
  • Niemcy. USA wycofują żołnierzy, wielkie poruszenie. Jest oświadczenie
  • Wiatraki pod wodą. W Europie wzrasta znaczenie prądu z oceanu
  • Wojna na Ukrainie. Gorąco na froncie, Rosja śle dziwne komunikaty. „Fantazje”
  • Polacy omijają i depczą ten „chwast”. Tymczasem jest smaczny i darmowy
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Spędził pięć lat w stalinowskim więzieniu. „Wyczerpany głodem i bezsennością, nie rozróżniałem, co było snem, a co rzeczywistością”
Spędził pięć lat w stalinowskim więzieniu. „Wyczerpany głodem i bezsennością, nie rozróżniałem, co było snem, a co rzeczywistością”
Aktualności

Spędził pięć lat w stalinowskim więzieniu. „Wyczerpany głodem i bezsennością, nie rozróżniałem, co było snem, a co rzeczywistością”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości28 czerwca, 2025

Legionista Piłsudskiego, który walczył z sanacją. Aresztowany przez NKWD z 15 innymi przywódcami Polski Podziemnej, nie dał się złamać na Łubiance. Miał ponad 80 lat, gdy w PRL działał w demokratycznej opozycji.

Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

– Zobaczyłam starego człowieka w jakimś zniszczonym ubraniu, z workiem na plecach, który stał i bezradnie rozglądał się dookoła. Nie rozpoznałam go od razu – tak Wiesława Śmiechowska wspominała spotkanie z ojcem wracającym z Sybiru. Antoni Pajdak spędził pięć lat w stalinowskim więzieniu i tyle samo na zesłaniu.

Na rastrieł!

W ręce NKWD wpadł 28 marca 1945 r. wraz z innymi członkami kierownictwa polskiego podziemia. Iwan Sierow zaproponował rozmowy, by rzekomo ustalić warunki ewentualnego porozumienia po zajęciu ziem polskich przez Armię Czerwoną. Pajdak, działacz PPS i komendant partyjnej Milicji Robotniczej, pełnił funkcję ministra w krajowych władzach podległych rządowi w Londynie. Miał wątpliwości, jak odpowiedzieć na sowiecką propozycję. Wiedział o Katyniu, o aresztowaniach i zabójstwach akowców. Ostatecznie jednak zapadła decyzja, by przybyć na spotkanie i nie pozwolić na oskarżenia, że kierownictwo polskiej konspiracji odmawia rozmów z Sowietami. Nie bez znaczenia były gwarancje emisariusza Sierowa – płk. Pimienowa, który „ręczył własnym honorem” za bezpieczeństwo Polaków.

„Gdy stawiliśmy się w Pruszkowie na stacji kolejowej, oczekujący tam na nas członek wywiadu AK ostrzegł, że sytuacja jest niejasna, bo Jankowski, Okulicki i Pużak nie wrócili do domu” – wspominał Pajdak. Delegat rządu emigracyjnego na kraj, komendant główny AK i przewodniczący Rady Jedności Narodowej dzień wcześniej spotkali się z sowieckim generałem, po czym stracono z nimi kontakt. Zaniepokojony Pajdak – w porozumieniu z resztą – udał się najpierw sam do willi, gdzie czekali oficerowie NKWD i tłumacz polskiej delegacji Józef Stemler-Dąbski. Nie dostał odpowiedzi, co z tamtymi trzema, ale stwierdził, że wróci po resztę. Wkrótce cała grupa jechała już samochodami NKWD do Warszawy, a stamtąd poleciała do Rosji. Część delegacji wciąż wierzyła, że jedzie na rozmowy z sowieckimi władzami, jednak Pajdak nie miał złudzeń. „Na wszelki wypadek wszedłem do WC i zniszczyłem niektóre notatki, aby nie dostały się do rąk „wypróbowanych przyjaciół” – przyznał.

Z dworca zabrano wszystkich do aut. „Jechałem z Bagińskim. On znał język rosyjski, toteż ujrzawszy napis nad bramą budynku, zawołał z przerażeniem: »Oni wiozą nas do więzienia!«”. Byli na Łubiance – w głównej siedzibie NKWD. Tam ich rozdzielono. Strażnik kazał rozebrać się do naga, zaglądał nawet w odbyt. Pajdak, zamknięty w ciasnej celi z żelazną pryczą i kubłem, co noc był wzywany na wielogodzinne przesłuchania. Nie wiedział, co mu zarzucają ani co dzieje się z innymi. Śledczy powtarzał pytania o antysowiecką działalność, rzekomą współpracę z hitlerowcami, podawanie „kłamliwych” informacji o zbrodniach Armii Czerwonej, kontakty z londyńskim rządem itd.

„(…) zazwyczaj o godzinie czwartej nad ranem »sliedowatiel« wzywał strażnika, by odprowadził mnie do celi” – opisywał śledztwo Pajdak. „Strażnicy wprowadzając mnie do windy, bardzo często mówili: »na rastrieł!« (…) Po paru tygodniach, wyczerpany głodem i bezsennością, nie rozróżniałem, co było snem, a co rzeczywistością i trudno mi było myśli pozbierać”.

Presja psychiczna miała „zmiękczyć” więźniów. Pajdak, doświadczony konspirator, trzymał się twardo. Nie przyznał się do winy, a w końcu odmówił składania zeznań i zapowiedział, że w sądzie powie wszystko, co wie o bezprawiu Armii Czerwonej. Prawdopodobnie dlatego wyłączono go z pokazowego procesu z udziałem zachodnich dziennikarzy, który miał skompromitować władze podziemnej Polski za rzekomą współpracę z Niemcami i organizację antysowieckich akcji na tyłach frontu. Oficjalnie jako przyczynę nieobecności Pajdaka na ławie oskarżonych podano chorobę, choć on sam – jak zapewniał później – był wtedy zdrowy.

Nie przerażajcie się

Siedząc sam w celi, nie wiedział o 15 wyrokach, które zapadły 21 czerwca 1945 r. Tylko trzech uniewinniono, inni dostali od kilku miesięcy do 10 lat więzienia. Najwyższy wyrok usłyszał Leopold Okulicki, uznany winnym m.in. założenia i kierowania nielegalną organizacją, która prowadziła działalność dywersyjną na tyłach Armii Czerwonej. Nie wrócił do kraju. Oficjalnie podano, że zmarł 24 grudnia 1946 r. w ciężkim więzieniu na Butyrkach w Moskwie. Tam też w lipcu 1945 r. przeniesiono Pajdaka, gdzie nabawił się choroby kolan. W listopadzie wrócił na Łubiankę i usłyszał wyrok w jego tajnym procesie.

„Posadzono mnie na ławie obok strażnika, a dalej na sali zajął miejsce naczelnik więzienia. Po chwili wszedł komplet sędziowski: generał jako przewodniczący, dwóch pułkowników jako wokantów, podpułkownik jako sekretarz i kapitan z szablą na ramieniu” – opisywał końcową rozprawę. Według aktu oskarżenia, przyznał się do winy w śledztwie, czemu sam kategorycznie zaprzecza. Sowiecki obrońca z urzędu nie kwestionował zarzutów, tj. udziału oskarżonego w nielegalnej działalności na tyłach Armii Czerwonej. Kara pięciu lat więzienia była wyższa od tych, które za podobne „przestępstwo” dostali inni w procesie szesnastu. Dowiedział się o tym kilka dni później, kiedy został przeniesiony do celi, w której przebywali Jan Stanisław Jankowski, Adam Bień i Stanisław Jasiukowicz. Z pierwszą dwójką przesiedział cztery lata w Moskwie, po czym został przeniesiony do więzienia we Włodzimierzu nad Klaźmą.

„Najdroższa Janeczko i Wiesiątko (…) Nie przerażajcie się – przeżyjemy jakoś ten termin. Nieraz już człowiek wychodził z różnych tarapatów” – pisał w pierwszym liście, który zezwolono mu wysłać po ogłoszeniu wyroku. Żona i córka długie miesiące starały się ustalić, gdzie przebywa, a później doprowadzić do uwolnienia. Prosiły o pomoc najwyższe władze PRL, w tym premiera Józefa Cyrankiewicza, którego znały z przedwojennej PPS. Nie dość, że były towarzysz partyjny ignorował ich prośby, to w listopadzie 1947 r. bezpieka zatrzymała najpierw żonę, a kilka dni później córkę Pajdaka.

Według oficjalnej wersji, żona wyskoczyła z okna budynku Urzędu Bezpieczeństwa w Krakowie i zmarła w szpitalu w wyniku obrażeń. Córka wyszła na wolność po 14 miesiącach. W więzieniu, posługując się alfabetem Morse’a, poznała przyszłego męża – byłego żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych Jerzego Śmiechowskiego. W maju 1950 r. znów trafiła za kraty i dostała wyrok 6 lat (skrócony po odbyciu połowy kary).

Amnestia ogłoszona po śmierci Stalina nie objęła początkowo Pajdaka. Po odbyciu kary więzienia jako jedyny z „szesnastu” przebywał na bezterminowej zsyłce. Pięć lat był drwalem w tajdze w Krasnojarskim Kraju. „Robota była bardzo ciężka i bardzo nisko płatna (…) Mieszkaliśmy w dużym, drewnianym baraku, w którym były kiedyś koszary dla żołnierzy rosyjskich” – wspominał.

Zanim 27 sierpnia 1955 r. przekroczył granicę, musiał jeszcze kilka miesięcy przepracować w fabryce zapałek na Białorusi. Tam dopiero uzyskał potrzebne dokumenty i zezwolenie na wyjazd do Polski. „Na stacji w Warszawie czekała na mnie już córka. Powiedziała mi, że pojedziemy dorożką, bo wstydzi się iść z takim »obdartusem« po ulicy” – opowiadał.

Miał zaproszenie od Cyrankiewicza, ale odmówił spotkania. Próbował wrócić do praktyki adwokackiej, którą prowadził przed wojną. Ostatecznie został radcą prawnym w stowarzyszeniu PAX, gdzie pracował do 1968 r., kiedy przeszedł na emeryturę.

Był pod stałą obserwacją Służby Bezpieczeństwa. Notowano jego spotkania, kontakty. Przeszukiwano skrycie mieszkanie.

„Rozmowa odbyta z PAJDAKIEM (30.IV.70 r.) pozwala na wysnucie wniosków o postawie politycznej rozmówcy, dającej się wyrazić skrótowo, że »Polska nie jest krajem suwerennym, że wojnę faktycznie przegrała i znalazła się pod rządami państwa, które w istocie rzeczy jest krajem imperialistycznym«” – donosił 15 maja 1970 r. tajny informator SB „Słobudzki”. „Jako przykład »zdrady« określa całe środowisko polskich komunistów, a jeśli nawet nie całe, »to tak określa środowisko ZPP, PKWN i krajowy aktyw konspiracyjny PPR«”.

„Jest sprawny fizycznie i nieopanowany w słowach. Nienawidzi komunizmu, Polski Ludowej, Zw. Radzieckiego (…) Obsesja antykomunistyczna doprowadzi niewątpliwie, że znajdzie się on w kolizji z prawem” – raportował 12 lutego 1973 r. agent „A-Wiktor”.

Sól w oczach komunistów

Nie przejmował się cenzurą ani bezpieką. Cieszył się wielkim autorytetem wśród opozycjonistów w PRL. Biografią, w której łączył walkę o demokrację, socjalizm i niepodległość Polski, mógłby obdzielić niejednego.

Do PPS wstąpił jeszcze przed I wojną światową w gimnazjum pod wpływem ojca – robotnika i socjalisty z podkrakowskich Biskupic. W sierpniu 1914 r. zgłosił się do Pierwszej Kompanii Kadrowej i przeszedł cały szlak bojowy I Brygady Legionów Polskich pod dowództwem Józefa Piłsudskiego. Na ochotnika poszedł też na wojnę z bolszewikami w 1920 r.

Skończył prawo na UJ, sprzeciwiał się rządom sanacji, w których prym wiedli dawni towarzysze broni z Legionów. Krytykował autorytarną władzę Piłsudskiego. W latach 30., będąc wziętym adwokatem, bronił za darmo przed sądem członków PPS, a nawet komunistów. Tuż przed wybuchem wojny miał objąć fotel wiceprezydenta Krakowa, ale uniemożliwiły to sanacyjne władze. Po klęsce wrześniowej ukrywał się i współtworzył konspiracyjne struktury partii pod pseudonimami Traugutt i Okrzejski. Dowodził Milicją Robotniczą, organizował pomoc dla Żydów. Pod koniec okupacji reprezentował PPS-Wolność Równość Niepodległość w kierownictwie Polskiego Państwa Podziemnego.

Działalność opozycyjną w PRL traktował jako naturalną konsekwencję drogi życiowej. W 1972 r. podpisał memoriał byłych legionistów, w którym wzywał premiera Piotra Jaroszewicza do uczczenie walki Legionów Polskich. Trzy lata później sygnował list intelektualistów i działaczy społecznych (tzw. List 59), sprzeciwiających się wpisaniu do Konstytucji PRL kierowniczej roli PZPR i nierozerwalnego sojuszu z ZSRR. Po brutalnie stłumionych protestach w czerwcu 1976 r. w Radomiu i Ursusie włączył się w pomoc ofiarom represji. Choć miał 81 lat, jeździł na rozprawy sądowe uczestników protestów. Był jednym z założycieli Komitetu Obrony Robotników, który od września 1976 r. organizował wsparcie finansowe, prawne i lekarskie. Rok później – mimo szykan władz – sygnował deklarację założycielską Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela.

„Wyrzucenie w 1976 roku robotników z pracy za to, że demonstrowali przeciwko podwyżce cen, było zbrodnią. Jako socjalista i adwokat nie mogłem siedzieć bezczynnie” – tłumaczył swą aktywność w miesięczniku „Student” w październiku 1981 r., kiedy pod wpływem Solidarności zelżała nieco cenzura. Z wielką nadzieją przyjął powstanie niezależnego związku zawodowego, który uważał za spadkobiercę przedwojennych tradycji PPS. Współtworzył Kluby Rzeczpospolitej Samorządnej. „Dopóki nie będzie pełnej demokracji, wolności i krytyki i wyrażania odmiennych stanowisk, będą możliwości wypaczeń” – podkreślał we wspomnianym wywiadzie.

Dla komunistycznych władz był solą w oku. W marcu 1981 r. został zaatakowany gazem i brutalnie pobity, gdy wracał do domu. Ledwo przeżył, doznał m.in. potrójnego złamania miednicy. Leżał prawie dwa miesiące w szpitalu. Śledztwo szybko umorzono wobec niewykrycia sprawcy.

Mimo coraz gorszego stanu zdrowia nie przestawał wspierać demokratycznej opozycji. W 1983 r. sygnował m.in. protest przeciw postawieniu zarzutów karnych Jackowi Kuroniowi i Adamowi Michnikowi. Trzy lata później podpisał apel do Michaiła Gorbaczowa o zwrócenie do Polski prochów gen. Okulickiego, Jankowskiego i Jasiukiewicza, którzy nie przeżyli sowieckich więzień.

Zmarł 20 marca 1988 r., mając ponad 93 lata. „Żegnamy cię, towarzyszu, słowami pieśni, która zagrzewała naród polski – tymi słowami: »Mówicie, żeśmy stumanieni, grozicie nam – wasz nadszedł kres. Idziemy w bój osamotnieni, do końca wierni PPS«” – przemawiał Michał Jagiełło podczas pogrzebu na Powązkach, a Jacek Kuroń dodawał: „To życie, jakie przeżył, nakazuje mówić tutaj wielkie słowa. Jakże strasznie te wielkie słowa były obce samemu Antoniemu”.

Wkrótce zaczął się walić komunistyczny system. W 1990 r. Plenum Sądu Najwyższego ZSRR (na wniosek polskiego prokuratora generalnego) umorzyło sprawę karną przeciw Pajdakowi i skazanym w procesie szesnastu. Stwierdzono „brak znamion przestępstwa”.

Korzystałem m.in. z książek: „Antoni Pajdak (1894-1988). Uczestnik walk o niepodległą Polskę od Legionów do Solidarności” Tadeusza Żaczka i „Z Pruszkowa na Łubiankę” Antoniego Pawlaka

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Mieszkańcy tych miast mają dość turystów. Problem nie omija Polski

Mieszkańcy tych miast mają dość turystów. Problem nie omija Polski

Kostka masła za 88 groszy? Oto co naprawdę stoi na niskimi cenami

Kostka masła za 88 groszy? Oto co naprawdę stoi na niskimi cenami

Mit Piasta Kołodzieja obalony. Nowe badania ujawniły nieznane fakty o pochodzeniu o Mieszka I

Mit Piasta Kołodzieja obalony. Nowe badania ujawniły nieznane fakty o pochodzeniu o Mieszka I

Donald Trump wycofuje 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Zagórski: dla USA to strzał w kolano

Donald Trump wycofuje 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Zagórski: dla USA to strzał w kolano

Magda Gessler: nie przypuszczałam, że zdjęcie, na którym cieszę się swoją urodą, wywoła tyle nienawiści

Magda Gessler: nie przypuszczałam, że zdjęcie, na którym cieszę się swoją urodą, wywoła tyle nienawiści

Janowska: dlaczego sami uciekając przed bólem na wszystkie sposoby, godzimy się na cierpienie zwierząt?

Janowska: dlaczego sami uciekając przed bólem na wszystkie sposoby, godzimy się na cierpienie zwierząt?

Sztuczna inteligencja zmienia Kraków. Mieszkańcy korzystają z nowych technologii

Sztuczna inteligencja zmienia Kraków. Mieszkańcy korzystają z nowych technologii

Stankiewicz: Bielan ma nową misję. Opowiada dziennikarzom, że na Czarnka jest cała szafa haków

Stankiewicz: Bielan ma nową misję. Opowiada dziennikarzom, że na Czarnka jest cała szafa haków

Varga: Czarnek wie, co musi robić. Gdy wkracza na scenę, staje się innym człowiekiem

Varga: Czarnek wie, co musi robić. Gdy wkracza na scenę, staje się innym człowiekiem

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Na czym polega tresura delfinów? Obrońcy zwierząt zabierają głos

Na czym polega tresura delfinów? Obrońcy zwierząt zabierają głos

3 maja, 2026
Kuba grzmi po groźbach Donalda Trumpa. Hawana domaga się interwencji

Kuba grzmi po groźbach Donalda Trumpa. Hawana domaga się interwencji

3 maja, 2026
Pożar w Czeskiej Szwajcarii. Kolejny na terenie tego parku narodowego

Pożar w Czeskiej Szwajcarii. Kolejny na terenie tego parku narodowego

3 maja, 2026
Niemcy. USA wycofują żołnierzy, wielkie poruszenie. Jest oświadczenie

Niemcy. USA wycofują żołnierzy, wielkie poruszenie. Jest oświadczenie

2 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Wiatraki pod wodą. W Europie wzrasta znaczenie prądu z oceanu

Wiatraki pod wodą. W Europie wzrasta znaczenie prądu z oceanu

2 maja, 2026
Wojna na Ukrainie. Gorąco na froncie, Rosja śle dziwne komunikaty. „Fantazje”

Wojna na Ukrainie. Gorąco na froncie, Rosja śle dziwne komunikaty. „Fantazje”

2 maja, 2026
Polacy omijają i depczą ten „chwast”. Tymczasem jest smaczny i darmowy

Polacy omijają i depczą ten „chwast”. Tymczasem jest smaczny i darmowy

2 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.