Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Afera Zondacrypto. Kaczyński: Jestem zwolennikiem całkowitego zakazu

Afera Zondacrypto. Kaczyński: Jestem zwolennikiem całkowitego zakazu

28 kwietnia, 2026
Przegapiliśmy religijną rewolucję. A ona tłumaczy politykę USA i  Trumpa

Przegapiliśmy religijną rewolucję. A ona tłumaczy politykę USA i Trumpa

28 kwietnia, 2026
Bilety na mecze reprezentacji Polski siatkarzy. Właśnie ruszyła sprzedaż! – Siatkówka – Sport Wprost

Bilety na mecze reprezentacji Polski siatkarzy. Właśnie ruszyła sprzedaż! – Siatkówka – Sport Wprost

28 kwietnia, 2026
Seniorzy coraz częściej zawierają umowy dożywocia. Padł rekord – Biznes Wprost

Seniorzy coraz częściej zawierają umowy dożywocia. Padł rekord – Biznes Wprost

28 kwietnia, 2026
Niebywała migracja sokoła wędrownego. Samica z Finlandii pobiła rekord

Niebywała migracja sokoła wędrownego. Samica z Finlandii pobiła rekord

28 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Afera Zondacrypto. Kaczyński: Jestem zwolennikiem całkowitego zakazu
  • Przegapiliśmy religijną rewolucję. A ona tłumaczy politykę USA i Trumpa
  • Bilety na mecze reprezentacji Polski siatkarzy. Właśnie ruszyła sprzedaż! – Siatkówka – Sport Wprost
  • Seniorzy coraz częściej zawierają umowy dożywocia. Padł rekord – Biznes Wprost
  • Niebywała migracja sokoła wędrownego. Samica z Finlandii pobiła rekord
  • Biskupiec, policja zatrzymała auto. W środku nielegalni migranci
  • Jimmy Kimmel tłumaczy się ze słów o Melanii Trump. „Tchórz”
  • Sejm oddał hołd Łukaszowi Litewce. Minuta ciszy i uroczysty pogrzeb
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Karpaccy zbójnicy byli postrachem okolicy. „Dla młodych górali ucieczka do lasu była jedyną szansą na zarobek”
Karpaccy zbójnicy byli postrachem okolicy. „Dla młodych górali ucieczka do lasu była jedyną szansą na zarobek”
Aktualności

Karpaccy zbójnicy byli postrachem okolicy. „Dla młodych górali ucieczka do lasu była jedyną szansą na zarobek”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości12 sierpnia, 2025

Karpaccy zbójnicy nie przypominali serialowego Janosika. Choć niektórzy cieszyli się szacunkiem, to większość stanowili po prostu okrutni rabusie. Po schwytaniu czekały na nich hak bądź szubienica.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Tegoż roku Sebastian Bury, hetman nad zbójcami z towarzystwem swoim w Żywieckim Państwie i indziej grasował, mając kompanią, która z chorągwią (!) za nim chodziła i niejaki Dziurdzi Węgrzyn był mu poradnikiem [doradcą – red.]” – tak Andrzej Komoniecki, wójt Żywca i lokalny kronikarz, zaczyna relację o zbójnickim ekscesie, do którego doszło w 1630 r. Bury musiał być naprawdę pewny siebie, skoro zdecydował się biesiadować pod okiem lokalnego starosty. „Taż kompania w dzień święta Nawiedzenia Panny Mariej [wówczas święto to obchodzono 2 lipca – red.] na Trzebni i Juszcynie hałasy czyniła i potym do Milówki zaszła – pisze dalej Komoniecki w »Dziejopisie Żywieckim«. – Odprawiając na ten czas nabożeństwo w nowo zbudowanym kościele, był tam ksiądz Walenty Iwanowski, pleban radziechowski”.

Zbój musiał być z księdzem w komitywie, bo spotkanie z kościoła przeniosło się do karczmy u Zymana. „Tam tedy z księdzem plebanem ciesząc się, kazał buczno trunków i jadeł nosić, poczynając jak na bezpiecznym miejscu. O czym, gdy wiadomość doszła do J.M. Pana Krzysztofa Czarneckiego, starosty żywieckiego, zaraz miastu nakazał wyniść […] ze strzelbą i łapać jako zbójców”.

Na wyprawę do Milówki ruszyło według kronikarza 150 uzbrojonych mieszczan żywieckich, którzy otoczyli zbójników w domu Szymona Szczotki. Bury bronił się z ośmioma kamratami. Tak pisze o tym Komoniecki: „Wpadłszy na szopę, odstrzeliwali się. A mieszczanie, dostawszy słomy, szopę zapalili. Biegając między ogniem, bronili się, ale przecież mieszczanie, natarłszy na nie, tegoż Burego i siedmiu przy nim dostali i pojęli, albowiem ósmy, przebiwszy się przez kupę, do wody w Sołę wskoczył i przepłynąwszy na brzeg, tam na despekt ubranie opuściwszy, zadek na nich wypiął, a potem do lasu uciekł”.

Do Żywca Burego przewieziono rzeką z obawy, że pozostali towarzysze mogą spróbować odbić swego herszta. Schwytanych czekał straszny los. „Tedy tych zbójców na ćwiartowanie siedmiu osądzono, a Burego jako hetmana na hak” – pisze Komoniecki. Harnaś do końca nie tracił rezonu. Wciągany na hak krzyczał do swego oprawcy „wio Bury do góry”. A wisząc już i obserwując egzekucję kompanów, zwrócił się do kata słowami: „narąbałeś teraz mięsa, jedzże go”. Zdegustowani kapłani asystujący w egzekucji poprosili, by konającego harnasia dobić strzałem z pistoletu.

Tak skończył jeden z najbardziej znanych i najpotężniejszych beskidników. Sebastian Bury, „Sobek”, zanim stał się harnasiem własnej grupy, zbójował między innymi w kompanii Matusa Szczotki. W zeznaniach tego harnasia Bury pojawia się po raz pierwszy w 1624 r. „Sobek” jest w nich wspomniany jako dobry kompan, chętnie biorący udział w zbójeckim rzemiośle. Jako podwładny Szczotki uczestniczył m.in. w napadzie na dwór Palczowskich w Marcówce, ataku na transport przewożący bogate szaty na drodze pomiędzy Żywcem a Andrychowem czy zasadzce na Słowaków wracających z jarmarku w Bielsku. W czasie tej zasadzki „Sobek” miał dokonać zabójstwa przypadkowego świadka, który wśród zbójników rozpoznał znajome twarze.

Do podobnej sytuacji miało dojść przy okazji wykradania miodu z barci. Świadkiem był żywiecki mieszczanin Urban Krzysek. Aby uczynić go współwinnym, rabusie zmusili Krzyska do pójścia z nimi do lasu i poczęstowali wykradzionym miodem. Na tym historia pewnie by się zakończyła, gdyby krewny jednego ze zbójników, Stanisława Borsuka, nie zorientował się, że Krzysek go zna. Chcąc uniknąć dekonspiracji, zaczął namawiać członków grupy do usunięcia świadka. Ci początkowo się opierali, nie widząc sensu w mordowaniu przypadkowego człowieka. Borsuk jednak uległ. Zlecił zadanie jednemu z kompanów, ten się jednak nie zgodził. Wobec tego poproszono, by to „Sobek” zajął się sprawą. Nie miał żadnych oporów.

Grupa Matusa Szczotki rozpadła się wraz ze schwytaniem go w 1624 r., w tym samym czasie Bury miał wstąpić do bandy Jerzego Drahorza w Czadcy. Po rozbiciu również tej grupy stanął na czele własnej bandy. Musiał być zdolnym hersztem, bo działał bez wpadki kilka lat, aż do niefortunnej biesiady z plebanem 2 lipca 1630 r.

„Ondraszek, drzeworyt z 1926 r. autorstwa Władysława Skoczylasa

„Ondraszek”, drzeworyt z 1926 r. autorstwa Władysława Skoczylasa

Foto: fot. Polona/Biblioteka Narodowa

Od pasterza do zbójnika

Początki zbójnictwa w Karpatach, w szczególności na pograniczu dzisiejszej Polski, Czech i Słowacji, datuje się na połowę wieku XVI. Już w roku 1529 Jan z Pilzna wspomniał o napadzie „opryszków” spod Żywca na niejakiego Biernata z Lublina. To właśnie tu zbiry w następnych wiekach poczynali sobie szczególnie bezczelnie.

Do takich grup należeli ludzie, którzy szukali alternatywy dla niełatwego życia w górskich wioskach. Najczęściej byli to młodzi górale (w wieku 20-30 lat), dla których ucieczka do lasu była jedyną szansą na zarobek, a często sposobem na uniknięcie odpowiedzialności za wcześniejsze przestępstwo lub dezercję. Dzika okolica obfitująca w naturalne schronienia i bliskość szlaków handlowych stwarzały dogodne warunki do prowadzenia napadów, a w razie potrzeby ukrycia się przed wymiarem sprawiedliwości. Celem opryszków było nie tylko powiększenie majątku. Zbójnictwo stanowiło również źródło swego rodzaju prestiżu, męskiej inicjacji.

Towarzystwa zbójeckie tworzyły się często spontanicznie, nieraz tylko w celu dokonania jednego napadu. Czasem składały się z ludzi, dla których było to jedynie dorywcze zajęcie albo wręcz jednorazowa przygoda. Bywały jednak grupy złożone ze zbójników, którzy parali się tym rzemiosłem na stałe. Najczęściej napastnikami zostawali chłopi, lecz byli wśród nich również drobni mieszczanie czy uboga szlachta. Nawet piastowanie funkcji publicznych nie było dla niektórych przeszkodą. „Na zbój” chodził wraz z synem jeden z sądeckich sołtysów, za co postawiono go przed sądem w Nowym Sączu. Ba, parał się tym nawet kat sanocki, który „gdy posłano po niego człowieka, zabił go, a miecz swój złamał, żeby go własnym mieczem nie ścięto”.

Ze zbójectwem w naturalny sposób powiązani byli także pasterze, z reguły uzbrojeni, żyjący w okresie wypasu samotnie, w trudnych warunkach. Obozujący w szałasach byli cennym źródłem informacji dla ukrywających się po lasach beskidników, udzielali schronienia czy pomocy rannym i chorym, dostarczali niezbędnej żywności. Te relacje wiązały się zresztą z obopólnymi korzyściami. Zaprzyjaźniona grupa zbójnicka mogła służyć ochroną przed napadami innych rabusiów czy wrogo nastawionych pasterzy. Nieraz dochodziło do sytuacji, w których bandy rekrutowały do swoich kompanii znajomych pasterzy. W 1755 r. przed sądem w Jazowsku niedaleko Nowego Sącza stanęli juhasi oskarżeni o pobicie i rabunek przejeżdżającego kupca. Nie zawsze te relacje układały się jednak zgodnie. Znane są przypadki napadów na szałasy czy kar wymierzanych za odmowę udzielenia pomocy. Bywało nawet, że zbójcy podejrzewali pasterzy o zrabowanie ukrytych łupów.

Grupy zbójnickie składały się zwykle z kilku, kilkunastu członków. Zdarzały się jednak bardziej liczne, jak towarzystwo Sebastiana Burego liczące ok. 25 mężczyzn czy 100-osobowa kompania Andrzeja Sawki działająca w Bieszczadach w połowie XVII w., która potrafiła zrabować 77 klaczy ze stadniny w Zyndranowej.

Każdy nowy członek musiał dostać rekomendację innego, będącego już w grupie zbójnika, który za niego ręczył. Kandydat składał przysięgę: „Przisiengom ci Matko Boska, Panie Jezu, św. Józefie, św. Michale i wy wszytcy świonci, że nikogo nie wyzdradze”. Zdarzało się jednak i tak, że do grup włączano przypadkowego świadka przestępstwa, czyniąc go współodpowiedzialnym za dokonany rabunek.

Swoją zbójecką pozycję starali się pokazać poprzez bogaty ubiór, nawiązujący do ubrań odświętnych. Wyróżnikiem były tu haftowane elementy odzieży, sukienne spodnie w jaskrawych kolorach, szerokie pasy z tłoczeniami i okuciami czy wysokie czapki magierki, dekorowane srebrnymi monetami czy muszelkami (jak magierka przypisywana Jurajowi Janosikowi z początku XVIII w.). Wyróżnikiem statusu wśród zbójników było również uzbrojenie – pistolety zetknięte za pas (im większa ich liczba, tym wyższa pozycja) czy szabla noszona jedynie przez hetmana grupy.

„Dzigosik” postrachem Żywiecczyzny

Potężnym hetmanem był działający na Żywiecczyźnie Martyn Portasz zwany „Dzigosikiem”. Jego banda (należał do niej także brat Martyna) za cel upatrzyła sobie dwory szlacheckie, folwarki, plebanie i bogatsze wsie. Sam Portasz pochodził ze wsi Bystrzyca na Słowacji, a terenem jego działania były miejscowości polskie, słowackie, węgierskie i austriackie.

Do historii przeszedł za sprawą zuchwałego napadu, którego wraz z grupą dokonał 16 lipca 1688 r., kiedy to z folwarku w Węgierskiej Górce uprowadził urzędnika, Marcina Jaszkę. Chcąc wymusić okup za uwolnienie więźnia, udał się z nim i całym towarzystwem do karczmy w Rajczy, do której przybyła też żona porwanego z żądaną kwotą. Portasz okup odebrał, ale zakładnika rozkazał zabić siekierą na miejscu. Bandyci uciekli z okupem, a zrozpaczona żona pochowała męża na przykościelnym cmentarzu w Milówce.

Aby uniknąć odpowiedzialności, Portasz ukrył się na jakiś czas po drugiej stronie granicy. Zuchwałe poczynania jego bandy doprowadziły jednak do ostrej reakcji władz. Aleksander Drozdowski, dzierżawca żywiecki, sprowadził z Krakowa 40 żołnierzy piechoty zamkowej, surowo karał za wszelkie formy współpracy z bandą. Za ukrywanie i pomoc stracony został (a następnie poćwiartowany) Tomasz Dudek z Milówki. Jego córkę Reginę ścięto natomiast za cudzołóstwo z opryszkami.

Brutalne zachowanie „Dzigosika” i surowe represje zmieniły nastawienie do niego miejscowych. Gdy ponownie pojawił się w Milówce, chłopi ruszyli z obławą i 28 grudnia 1688 r. odnaleźli zbójników, pojmali i odprowadzili do lochów żywieckiego zamku. Na wyrok oraz egzekucję nie musieli długo czekać. „Roku Pańskiego 1689 dnia 10 stycznia Martyn Portasz albo Dzigosik z Bystrzyce wsi z Węgier, hetman nad 25 pachołków i zbójca daleko słynący, tu w Żywcu zginął […]. Naprzód mu pasy dwa na plecach udarto i dwie ręce ucięto, a na ostatku żywo na haku, jako hetmana, zawieszono”.

Zbójnictwo na ogół było solą w oku władz, choć jest jeden wyjątek. Chodzi o postawę górali żywieckich w czasie największej katastrofy, z jaką musiała się zmierzyć Rzeczpospolita Obojga Narodów w XVII w. – najazdu szwedzkiego w latach 1655-1660.

Zbójnicy należący do grup Jana Klimczaka czy Macieja Klinowskiego wzięli udział w walkach z rabującymi pod szwedzką flagą żołdakami. Niewątpliwie dla części biorących udział w potyczkach były to okazje do zgarnięcia łupów, nie można jednak odmówić zbójnikom odwagi i determinacji, które przyczyniły się do wyparcia wojsk szwedzkich na północ. W dowód uznania sam król Jan Kazimierz zwolnił żywieckich chłopów z podatków na trzy lata, a wszystkich podejrzanych o zbójnictwo – oczyścił z zarzutów.

Co do zasady jednak ze zbójnictwem karpackim walczyła każda władza. Od końca XVIII w. band było coraz mniej i beskidnicy zaczęli przechodzić do historii. Choć jeszcze w połowie XIX stulecia ostatni prawdziwi zbóje błąkali się po górskich ostępach.

Korzystałem z książek: Urszuli Janickiej-Krzywdy, „Niespokojne Karpaty, czyli rzecz o zbójnictwie”, „Poczet harnasi karpackich”; Stanisława Szczotki, „O zbójnikach żywieckich na Śląsku”

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
4

10.07.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Przegapiliśmy religijną rewolucję. A ona tłumaczy politykę USA i  Trumpa

Przegapiliśmy religijną rewolucję. A ona tłumaczy politykę USA i Trumpa

Pokolenie wyczerpanych matek. Nowe badanie wskazuje, które kobiety są mocniej narażone na wypalenie

Pokolenie wyczerpanych matek. Nowe badanie wskazuje, które kobiety są mocniej narażone na wypalenie

„Newsweek” pod Twoimi drzwiami nawet w 15 minut!

„Newsweek” pod Twoimi drzwiami nawet w 15 minut!

Gdzie spędzić Dzień Dziecka? Oto pięć miejsc, które zachwycą i dzieci i dorosłych

Gdzie spędzić Dzień Dziecka? Oto pięć miejsc, które zachwycą i dzieci i dorosłych

Transformacja energetyczna przyspiesza. Tanieją magazyny energii

Transformacja energetyczna przyspiesza. Tanieją magazyny energii

Wybitny rosyjski pisarz: to dowód na to, że i w Rosji może wydarzyć się coś dobrego

Wybitny rosyjski pisarz: to dowód na to, że i w Rosji może wydarzyć się coś dobrego

Ujawniamy nazwiska stojące za Czarnkiem. „»Kura« podrzuca czasami swoje pomysły”

Ujawniamy nazwiska stojące za Czarnkiem. „»Kura« podrzuca czasami swoje pomysły”

Roje szarańczy pustynnej pokonują nawet 200 km dziennie

Roje szarańczy pustynnej pokonują nawet 200 km dziennie

Zjawy płowe 
to nietoperze żyjące w Afryce

Zjawy płowe to nietoperze żyjące w Afryce

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Przegapiliśmy religijną rewolucję. A ona tłumaczy politykę USA i  Trumpa

Przegapiliśmy religijną rewolucję. A ona tłumaczy politykę USA i Trumpa

28 kwietnia, 2026
Bilety na mecze reprezentacji Polski siatkarzy. Właśnie ruszyła sprzedaż! – Siatkówka – Sport Wprost

Bilety na mecze reprezentacji Polski siatkarzy. Właśnie ruszyła sprzedaż! – Siatkówka – Sport Wprost

28 kwietnia, 2026
Seniorzy coraz częściej zawierają umowy dożywocia. Padł rekord – Biznes Wprost

Seniorzy coraz częściej zawierają umowy dożywocia. Padł rekord – Biznes Wprost

28 kwietnia, 2026
Niebywała migracja sokoła wędrownego. Samica z Finlandii pobiła rekord

Niebywała migracja sokoła wędrownego. Samica z Finlandii pobiła rekord

28 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Biskupiec, policja zatrzymała auto. W środku nielegalni migranci

Biskupiec, policja zatrzymała auto. W środku nielegalni migranci

28 kwietnia, 2026
Jimmy Kimmel tłumaczy się ze słów o Melanii Trump. „Tchórz”

Jimmy Kimmel tłumaczy się ze słów o Melanii Trump. „Tchórz”

28 kwietnia, 2026
Sejm oddał hołd Łukaszowi Litewce. Minuta ciszy i uroczysty pogrzeb

Sejm oddał hołd Łukaszowi Litewce. Minuta ciszy i uroczysty pogrzeb

28 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.