W skrócie
-
Na plaży Ramla na Malcie doszło do tragedii z udziałem brytyjskiej rodziny – pomocy potrzebowali ojciec i 11-letni syn.
-
Ratownicy wydobyli chłopca z wody, jednak pomimo reanimacji nie udało się go uratować. Ciała ojca do tej pory nie odnaleziono.
-
W tym roku na Malcie wzrosła liczba utonięć; wśród ofiar jest także Polak, który zginął wcześniej w październiku.
Do tragedii doszło w poniedziałek na Malcie na plaży Ramla. Nad wodą wypoczywała rodzina z Wielkiej Brytanii – ojciec, matka, dwoje małych dzieci oraz 11-letni syn.
W pewnym momencie chłopiec i 37-letni mężczyzna zniknęli pod wodą.
Malta. Rodzinna tragedia na plaży. Ojciec i syn nie wypłynęli
Wiadomo, że służby wezwano na plażę po godz. 13. Rozpoczęły się intensywne poszukiwania, w które zaangażowali się wojskowi.
Chłopca i 37-latka szukano z pomocą łodzi i śmigłowców.
Ratownicy w pewnej chwili dostrzegli 11-latka. Wyciągnięto go z wody i przewieziono do lokalnego szpitala. Niestety jego życia ostatecznie nie udało się uratować – w placówce stwierdzono zgon.
Poszukiwania mężczyzny przerwano i wznowiono we wtorek. Tego dnia na Maltę przylecieli krewni kobiety pogrążonej w żałobie, by ją wesprzeć.
Seria utonięć na Malcie. Wśród ofiar także Polak
Jak opisują media, w poniedziałek meteorolodzy ostrzegali w prognozach przed silnym północno-zachodnim wiatrem, który miał uderzyć w wybrzeże Malty.
Times of Malta przypomina, że to w październiku już drugi taki śmiertelny wypadek. Na początku miesiąca życie w zatoce stracił 43-letni Polak.
„W tym roku odnotowano większą liczbę utonięć. Do tej pory zanotowano 16 takich wypadków. W całym 2024 roku w podobnych okolicznościach życie straciło 14 osób” – przypomniano.
Źródła: Times of Malta, „Daily Mail”












