W skrócie
-
W pożarze wieżowców w Hongkongu zginęło co najmniej 36 osób, 29 zostało rannych, a z 279 nie ma kontaktu.
-
Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się przez łatwopalne bambusowe rusztowania, które oplatały budynki.
-
W akcji ratunkowej biorą udział setki strażaków, służby priorytetowo traktują ratowanie uwięzionych mieszkańców.
Do pożaru doszło na osiedlu Wang Fuk Court w północnej części Hongkongu, gdzie od roku trwają generalne remonty.
Według nieoficjalnych informacji przekazanych przez agencję Reutera pierwotna przyczyna pożaru nie jest znana, ale rozprzestrzenianie się ognia ułatwiły łatwopalne bambusowe rusztowania.
Pożar w Hongkongu. Setki strażaków w akcji
Jak donoszą lokalne media, w akcji bierze udział ponad 760 strażaków i 128 wozów strażackich. Na miejsce skierowano także blisko 60 karetek pogotowia ratunkowego i 400 policjantów. Nie podano informacji, ile czasu zajmie ugaszenie pożaru.
Wśród 36 zmarłych był jeden strażak. 29 osób zostało rannych. Ogień objął łącznie osiem remontowanych wieżowców. Władze poinformowały że z 279 osobami nie ma kontaktu, a część z nich może być uwięziona w płonących od wielu godzin budynkach. Około 900 osób przebywało w ośmiu schronach.
Hongkong. Wielki pożar wieżowców. Ogień uwięził ludzi
– Priorytetem jest ugaszenie pożaru i uratowanie uwięzionych mieszkańców. Drugim priorytetem jest udzielenie pomocy rannym. Trzecim priorytetem jest pomoc w powrocie do zdrowia. Następnie rozpoczniemy szczegółowe śledztwo – powiedział szef administracji Hongkongu John Lee.
– Nawet nie wiem, co teraz czuję. Myślę tylko o tym, gdzie dziś pójdę spać, bo prawdopodobnie nie będę mógł wrócić do domu – stwierdził Harry Cheung, który od 40 lat mieszkał w jednym ze spalonych wieżowców.
Według informacji przekazanych przez CNN ok. 36 proc. mieszkańców osiedla to osoby w wieku powyżej 65 lat.
Hong Kong jest jednym z ostatnich miejsc na świecie, gdzie bambus jest nadal powszechnie używany do produkcji rusztowań w budownictwie. W marcu rząd zaczął wycofywać je z użytku.












