W skrócie
-
Prezydent Korei Południowej Li Dze Mjung porównał siebie i Kim Dzong Una do przytulonych pingwinów, apelując o pokój i pojednanie.
-
Wpis na platformie X nawiązywał do popularnej kreskówki oraz wspólnej historii współpracy kulturalnej obu Korei.
-
Li Dze Mjung po powrocie z Chin zadeklarował brak wrogich intencji i chęć odbudowy zaufania między państwami.
Li Dze Mjung zamieścił w środę wpis na platformie X, podkreślając, że ma nadzieję przeżyć taki dzień, w którym „chaos i wrogość zostaną przezwyciężone, a ludzie będą się wzajemnie szanować i współistnieć w dobrobycie„. Jak stwierdził, to dążenie do pokoju na Półwyspie Koreańskim.
„Poznajcie Po Li Mjunga i Po Dzong Una” – napisał prezydent Korei Południowej, zamieszczając zdjęcie dwóch czule obejmujących się pingwinów.
Prezydent Korei Południowej odwołał się do wartości z kreskówki dla dzieci
Agencja AFP zauważyła, że zwrot południowokoreańskiego przywódcy nawiązuje do znanej koreańskiej animacji dla dzieci „Mały pingwinek Popolo„. Produkcja – uchodząca za jedną z najbardziej udanych, oparta na motywie walki o przyjaźń – została zlecona do realizacji na początku lat 2000.
Co istotne, ponad dwie dekady temu na początkowym etapie produkcji serialu część prac animacyjnych zlecono studiom w Korei Północnej. Był to jeden z przykładów współpracy kulturalnej obu państw ponad podziałami, zanim ich stosunki uległy drastycznemu pogorszeniu.
W późniejszych latach napięcia między Koreą Północną i Południową eskalowały. Obecnie rządzony przez Kim Dzong Una kraj stawia opór wobec prób pojednania na półwyspie, deklarując się jako potęga nuklearna o zdecydowanej przewadze negocjacyjnej.
Południowokoreański przywódca chce pojednania kraju z Koreą Północną
Wpis prezydenta Li Dze Mjunga pojawił się tuż po jego powrocie z wizyty w Chinach, gdzie zabiegał o wsparcie Pekinu w nakłonieniu reżimu w Pjongjangu do powrotu do stołu negocjacyjnego.
Stosunki między państwami koreańskimi osiągnęły punkt krytyczny, niespotykany od dziesięcioleci. Zaostrzenie sytuacji jest w dużej mierze wiązane z polityką poprzedniego prezydenta Korei Południowej, odwołanego w ubiegłym roku. Zarzuca mu się, że świadomie dążył do eskalacji konfliktu, by zyskać powód do wprowadzenia stanu wojennego.
Natomiast urzędujący od czerwca zeszłego roku Dze Mjung prezentuje inne podejście – zapewnia o braku wrogich intencji i deklaruje chęć przywrócenia wzajemnego zaufania.














