Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Nie można sobie zmieniać umów i pobierać opłat. Ponad 34 mln kary dla Orange od UOKiK – Biznes Wprost

Nie można sobie zmieniać umów i pobierać opłat. Ponad 34 mln kary dla Orange od UOKiK – Biznes Wprost

2 lutego, 2026
Najlepsze rośliny do akwarium. Hamują glony i oczyszczają wodę

Najlepsze rośliny do akwarium. Hamują glony i oczyszczają wodę

2 lutego, 2026
Lipno. Wypadek na torze motocrossowym. 10-latek wjechał w ludzi

Lipno. Wypadek na torze motocrossowym. 10-latek wjechał w ludzi

2 lutego, 2026
Japonia. Wypadek na wyciągu narciarskim, turystka z Australii nie żyje

Japonia. Wypadek na wyciągu narciarskim, turystka z Australii nie żyje

2 lutego, 2026
Granica polsko-białoruska. „Wloty w polską przestrzeń powietrzną”. Komunikat wojska

Granica polsko-białoruska. „Wloty w polską przestrzeń powietrzną”. Komunikat wojska

2 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Nie można sobie zmieniać umów i pobierać opłat. Ponad 34 mln kary dla Orange od UOKiK – Biznes Wprost
  • Najlepsze rośliny do akwarium. Hamują glony i oczyszczają wodę
  • Lipno. Wypadek na torze motocrossowym. 10-latek wjechał w ludzi
  • Japonia. Wypadek na wyciągu narciarskim, turystka z Australii nie żyje
  • Granica polsko-białoruska. „Wloty w polską przestrzeń powietrzną”. Komunikat wojska
  • Ministerstwo Rolnictwa przetnie spory na wsi ustawą o ochronie funkcji produkcyjnej wsi – Biznes Wprost
  • Ten kwiat może podrażniać skórę i gardło. Polacy go uwielbiają
  • Sprawa pokojowego Nobla dla Trumpa. Włodzimierz Czarzasty podjął decyzję
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Sekrety nocnego życia w Warszawie. „Kiedyś gość zaoferował koleżance 10 tys. za noc”
Sekrety nocnego życia w Warszawie. „Kiedyś gość zaoferował koleżance 10 tys. za noc”
Aktualności

Sekrety nocnego życia w Warszawie. „Kiedyś gość zaoferował koleżance 10 tys. za noc”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości2 lutego, 2026

Warszawa to jest co najmniej kilka miast w jednym – mówi Róż. W piątkowe i sobotnie wieczory można znaleźć przejścia z jednego do drugiego. – Jest takie wyobrażenie o imprezującej Warszawie, że życie toczy się wokół placu Zbawiciela. A to tylko warszawka opowiada o swoim wyobrażeniu samej siebie – mówi Marta, była barmanka. Prawdziwe epicentra nocnego życia są gdzie indziej.

  • Więcej ważnych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Podchodzi wujek do baru i mówi, że takie z goryczką, bo on się nie zna na piwach, a w domu to raczej Żywiec. Koszula rozpięta pod szyją, za mała. Ogólna niestosowność – level hard. Wujek się czuje skrępowany, bo ostatni raz był młody 20 lat temu i teraz wychodzi na miasto dwa razy do roku, w tym raz na firmową wigilię, na której wszyscy po pracy chrzanią o pracy, podlizują się swoim przełożonym i dissują tych, którzy nie przyszli.

„Czy tak właśnie wyglądają starzy ludzie?” – pyta sama siebie Róż, lejąc piwo. Ma 25 lat, w gastronomii od 2018 r. – Warszawa to jest co najmniej kilka miast w jednym – mówi. W piątkowe i sobotnie wieczory można znaleźć przejścia z jednego do drugiego. Więc jesteś takim dajmy na to zwykłym człowiekiem, który ma pracę, rodzinę i tak dalej, i któregoś wieczoru przypadkiem znajdujesz przejście. I okazuje się, że we własnym mieście jesteś turystą.

I

Bar jest zrobiony na takie niby lata 20. z amerykańskiego filmu. Wchodzi się na trzecie piętro w starej kamienicy w Śródmieściu. Zero szyldu, nic. Za drzwiami wszystko jak z „Zakazanego imperium”. Szatniarz i bramkarz w białych koszulach z podwiniętymi rękawami. Barmani ufryzowani, wystrojeni. Przy stolikach bogaci goście 40-50+ palą cygara i piją drogą whisky.

– Nie zagadujesz ich, nie odzywasz się – opowiada Michał, barman. – Nie podnosisz głosu. Robisz wszystko, żeby pomóc gościom uwierzyć, że są w innym świecie. I że są w nim najważniejsi.

– Moja koleżanka dorabiała sobie czasem w takich miejscach jako eskortka – dodaje Róż. – Masz się uśmiechać, udawać, że słuchasz, trochę poflirtować. A oni mają ci zamawiać zaj***** drogie drinki. Ale nie możesz się wpier*****. Jeśli nie mają ochoty na towarzystwo, to tylko siedzisz grzecznie w kącie i udajesz brzydkie kaczątko.

Kiedyś jeden gość – Róż łapie się za głowę, bo trudno w to uwierzyć – zaproponował tej dziewczynie 10 tys. za seks. Był supermiły, po wszystkim dorzucił tysiąc złotych tipa. – Nie zrobił tego dla niej, zrobił to dla siebie – zamyśla się Róż. – Żeby mógł sam sobie powiedzieć, że go stać, żeby zapłacić 12 tys. zeta za ruchanie. Goście, którzy przychodzą do takich miejsc, mają totalną pewność siebie, jakby świat do nich należał. Jara ich to, że mało kto ma tam wstęp, mało kto wie. Hajs nie ma znaczenia, jak taki gość zostawi kilka tysięcy na barze, to go to będzie tylko jeszcze bardziej jarało. Że może.

Pawilony na tyłach ulicy Nowy Świat w Warszawie, wrzesień 2019 r.

Pawilony na tyłach ulicy Nowy Świat w Warszawie, wrzesień 2019 r.

Foto: Jędrzej Nowicki / Agencja Wyborcza

II

Do pawilonów na tyłach Nowego Światu przychodzą ludzie, którzy szukają wrażeń. W różnym wieku i z bardzo różnych środowisk. – Jest sporo koszulowców, którzy są tam zaj****** nie na miejscu, ale im to nie przeszkadza – opowiada An, barmanka z jednego z barów. – Zwykle jest jeden prowodyr, co chce wyjść na młodzieżowego, mówi: chodźcie, bo tam jest super. Pawilony muszą być ekscytujące dla randomów, bo nie wiedzą, co ich tu spotka. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Mogą trafić na wielką awanturę, typy się biją, krzyczą, ochrona wpada, jak trzeba, to traktuje gazem. Albo na inną wielką dramę. Szarpaninę zakochanych, bitwę meneli, dresiarskie MMA. Potem będą o tym przez pół roku opowiadać w pracy.

Jest też, opowiada An, stała ekipa. – Pawilony to jest osobne uniwersum. Stali bywalcy czują się tu jak na domówce. Przychodzisz, siadasz na kanapie, pijesz piwko. Możesz nawet przyjść sam, bo wiesz, że i tak kogoś tu spotkasz. Często jest tak, że jak ktoś spoza towarzystwa wejdzie do baru, to się od razu spojrzenia podnoszą. Że co to za random, co on tu robi.

Zdaniem An największa fala narkotyków w pawilonach minęła. Skończyły się czasy, że wchodzisz do baru, a tam już od wejścia czuć mefedron. – Wiadomo, że możesz tu załatwić dragi w pięć minut, i to dosłownie w pięć, wystarczy, że wiesz, z kim pogadać. Ale jakoś się kultura zmieniła. Nowe pokolenie jest inne. Nowi barmani mniej ćpają, a oni są istotną częścią tego społeczeństwa. A w każdym razie dużo mniej ostentacyjnie. Ja tu już parę pokoleń przeżyłam, bo praktycznie co rok przychodzą nowi. Stara ekipa o wiele częściej afterowała, bardziej się ze sobą trzymali. W którymś momencie wypraszało się grzecznie klientów i zaczynało zamkniętą imprezę. Ale żeby się spotkać poza pawilonami? W życiu. Nawet nikt nikogo nie pytał po melanżu, czy bezpiecznie dotarł do domu. Nowa ekipa się dużo częściej widuje. Chodzimy gdzieś, na koncert, do muzeum, idziemy do kogoś do domu na imprezę.

– W pawilonach – dodaje Róż – jest też sporo bogatych dzieciaków, które przychodzą poudawać, że są z tego miejskiego podziemia. Udają, że nie mają pieniędzy. Narzekają na ceny. Zakolegowują się z największymi menelami z okolicy, kolekcjonują znajomości z dilerami, cwaniakami, łobuzami, tak jakby byli w zoo. Potem wracają do swoich wspaniałych mieszkań. Do swojego absolutnie bezpiecznego finansowo świata. I opowiadają, jak to są za pan brat z prawdziwym życiem. Wśród młodych bananów, które szukają poważniejszych wrażeń, jest ostatnio moda na apartamenty o tematyce seksualnej. Na przykład BDSM. Są takie w centrum, po 2 tys. za dobę. Dzieciaki idą tam zrobić sobie bardzo drogą przygodę. Seks, narkotyki i sado-maso.

A skoro już o tym mowa – uśmiecha się Róż – to popularne są fetish party. – Tam się dzieje absolutnie wszystko. Nikt się nie dziwi, że się parka rucha w kącie. Albo że przywiązują chłopaka do ściany i go biczują. Albo jak dziewczyna w dybach uprawia seks ze swoim chłopakiem. A reszta się przygląda.

– Największe melanże? Praga Centrum, Smolna, Luzztra – wymienia An. – Ale tam chodzą głównie ludzie, którzy są lustrzakami od zawsze, przychodzą weekend w weekend, żeby się odciąć. Potem się wyłaniają o siódmej rano jak zombi. Słońce ich razi, najchętniej by chcieli zniknąć. Zazwyczaj jak ktoś podejdzie do ciebie na pawilonach i jest ewidentnie zamelanżowany, to mu mówisz, żeby poszedł do Luster i on tam pójdzie i może dostanie wpier… od ochrony.

Jest takie wyobrażenie o imprezującej Warszawie utrwalane w serialach. Że życie toczy się wokół placu Zbawiciela. A to tylko warszawka opowiada o swoim wyobrażeniu samej siebie – mówi Marta, była barmanka

III

– Powiedzmy, że jesteś zwykłym randomem – mówi Róż. – Masz normalne życie, rodzinę, mieszkasz na jakimś miłym osiedlu. I nagle znajdujesz się w centrum w piątkowy wieczór. Na Patelni pod metrem nawiedzeni chrześcijanie śpiewają piosenki o Jezusie. Obok jakieś dzieciaki tańczą z ogniem i przeżywają swój alternatywny moment w życiu. Sterany życiem chłopak prosi o pieniądze na jedzenie albo na bilet do domu, a tak naprawdę na heroinę.

Dalej, opowiada Róż, przechodzisz Chmielną. Mijasz bar, który się nigdy nie zamyka. Wieczorem przychodzi tam sporo obcokrajowców. Nad ranem zostają ci, których wywalili z klubów.

– To jeden z przystanków, w których można posiedzieć, kiedy twoi kumple dzwonią po narkotyki – uśmiecha się Róż. – Mefedron nie jest może aż tak powszechny jak zioło, za to jest niemal równie akceptowalny społecznie. No i o wiele łatwiej go kupić. Możesz nikogo nie znać, w sekundę znaleźć numer telefonu w internecie i w maksymalnie godzinę mieć materiał z dowozem do dowolnego miejsca w Warszawie.

– Chodziło się w okolice Wrzenia Świata – opowiada Marta, była barmanka z klubu przy Foksal. – Trochę to było śmieszne, bo we Wrzeniu tacy superkulturalni ludzie i gadają o książkach, a pięć metrów dalej stał taki niby-uber śmierdzący jak hurtownia detergentów, a w nim Mister Taxi. Wsiadasz, dajesz pieniądze, on ci daje, co trzeba, mówi, że jak coś, to dzwoń. Wysiadasz i do widzenia. Jeden z tych niby-taksówkarzy był z policji. Dorabiał sobie na nocnej zmianie.

– A jak już miniesz aspirujących dziennikarzy i upadłych mefedroniarzy, trafiasz w okolice Cybermachiny. Wchodzisz do jeszcze innego świata, geekowskie serce miasta. Ludzie grają w gry wideo i planszówki, zamawiają pojebane drinki inspirowane światem Wiedźmina. Zdarzają się dziewczyny przebrane za Ciri. I chłopaki, których największym marzeniem jest zostać Geraltem.

IV

Na starej Woli jest niewiele knajp, ale to nie dlatego, że się nie pije. – Jest parę mieszkań, w których nikt nie mieszka, ale zawsze się pali światło – opowiada Piotrek, wolski weteran. – Są agentury, są takie niby-kluby, że możesz w nich posiedzieć, przegrać dużo pieniędzy w karty, trochę się przyspieszyć, jeśli lubisz. Musisz albo być chłopakiem z podwórka, albo bardzo ogarniętym na mieście typem, żeby wiedzieć, którym domofonem zadzwonić i żeby cię chłopaki nie wystawiły przez okno.

Z kolei na Olszynce, uśmiecha się Piotrek, są takie małe domki. Wchodziło się do takiego, w środku miła starsza pani podlewa kwiatki, stary jamnik chodzi za nią krok w krok. Mówiło się ładnie „dzień dobry” i czy trzeba coś pomóc, zakupy przynieść. Pani, że ojej, jaki miły, młody człowiek. A młody człowiek, że on do Pawełka. No to idzie schodami w dół, w piwnicy są drzwi na kod, wstukuje, potem idzie na górę do drugiego domku, potem znów na dół, a tam centrum dowodzenia światem: całe kartony poważonych narkotyków, broń, a pośrodku tego wszystkiego Pawełek, jego, dajmy na to, dwa ziomki i parę dziewczyn. I wszyscy wystrzeleni na orbitę, jakby to był sylwester, a nie wtorek po południu.

Tak było. I pewnie dalej tak jest, tylko pod innym adresem. Piotrek nie wie, bo kryminał wytrząsnął z niego sympatię do takich sytuacji.

V

– Najmodniejsze miejsca są teraz wokół Newonce’u – opowiada An. – Inna klientela niż w pawilonach. Raczej młodsi ludzie i tacy, co przychodzą na wydarzenia: koncerty, DJ-sety i tak dalej. Studenciaki wypiją setę przed wejściem, żeby wyszło taniej, a potem idą potańczyć, posłuchać muzyki. Różnica jest taka, że do pawilonów idziesz chlać, ćpać albo doświadczyć odrobiny patologii, której nie masz w życiu, bo na przykład masz 45 lat, żonę i dwoje dzieci. – Jest takie wyobrażenie o imprezującej Warszawie utrwalane w serialach w rodzaju „Warszawianki” – opowiada Marta. – Takie niby szalone melanże, że ludzie piją, krzyczą, tańczą i czasem wciągną kreskę koksu. Że życie toczy się wokół placu Zbawiciela i wszyscy są tacy artystyczni i 30-40. To tylko warszawka opowiadająca o swoim wyobrażeniu samej siebie – śmieje się.

– Na Zbawicielu został już w sumie tylko Plan B – mówi An. – Plan kochają intelektualiści, celebryci i różni artystowscy. To moje ulubione miejsce do chodzenia, jak jestem już trochę najebana, ale nie szukam melanżu. Siadamy ze znajomymi przy stoliku i obserwujemy ludzi. Na palarni zawsze spotkasz kogoś, kto studiuje filozofię, albo kogoś po ASP i oni tam będą siedzieć i rozmawiać o poważnych rzeczach. Na parkiecie mamuśki lat 40, które mają wychodne i przyszły potańczyć z erasmusami i się tym mega jarają, że tacy młodzi hiszpańscy chłopcy, piękni. A do tego jakaś znana twarz. Jest też sporo osób, które działają w różnych społecznych inicjatywach. I jeszcze więcej osób, które chcą pobyć w ich towarzystwie.

VI

– W którymś momencie ta nocna Warszawa cię wypycha, bo tu jest nieustanna wymiana pokoleń – opowiada Maciek, który przestał pracować w gastronomii w dniu swoich 25. urodzin, skończył prawo i poszedł na staż do kancelarii. Dziś specjalizuje się w prawie pracy, mieszka na Młocinach i jak już gdzieś wychodzi, to do lokalnej knajpki na wino. – Takie miejsca są raczej 40+ – mówi. – Ludzie przychodzą wieczorem, wypijają po dwa kieliszki, coś zjedzą i idą do domu. Nikt nie szuka wrażeń, nikt nikogo nie poznaje, nikt się nie upija. Czy mi brakuje wrażeń? Czasami. Zwłaszcza tych kolorów, tego, że w centrum melanżują tak różne światy. Jak już osiądziesz na osiedlu dla trochę bogatszej i trochę starszej klasy średniej, to na co dzień widujesz ludzi jakoś tam podobnych do ciebie. A jak się wybierzesz do centrum w piątkowy wieczór, widzisz różne światy. One są nie zawsze przyjazne, nie zawsze bezpieczne. Ale prawie zawsze ciekawe.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
1-2

29.12.2024

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Gwałtowna zmiana w polityce PiS. To efekt nacisku na Kaczyńskiego

Gwałtowna zmiana w polityce PiS. To efekt nacisku na Kaczyńskiego

Janek ma 36 lat i wielki żal do rodziców. „Znajomi mi wtedy zazdrościli”

Janek ma 36 lat i wielki żal do rodziców. „Znajomi mi wtedy zazdrościli”

Mieli „oczyścić PZU ze szlamu”. Wytropili przekręty i zaczęły się „działania odwetowe”. „Kuriozum”

Mieli „oczyścić PZU ze szlamu”. Wytropili przekręty i zaczęły się „działania odwetowe”. „Kuriozum”

Słynny politolog nie ma złudzeń: Trump chce przebudować Europę i bardzo mu się śpieszy. „Zaczynamy się bać”

Słynny politolog nie ma złudzeń: Trump chce przebudować Europę i bardzo mu się śpieszy. „Zaczynamy się bać”

Miłosz surowo do Szymborskiej: „Wisława, czy ty w ogóle coś czytasz?”

Miłosz surowo do Szymborskiej: „Wisława, czy ty w ogóle coś czytasz?”

Spośród morza książek kryminalnych wybraliśmy najlepsze. Co warto czytać w zimowe wieczory?

Spośród morza książek kryminalnych wybraliśmy najlepsze. Co warto czytać w zimowe wieczory?

Przed wojną miał wizerunek pieszczocha III Rzeszy. 60 lat potem pomniki stawiały mu zjednoczone Niemcy

Przed wojną miał wizerunek pieszczocha III Rzeszy. 60 lat potem pomniki stawiały mu zjednoczone Niemcy

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Braun chciał pokazać inną twarz Korony. Nie wszystko dało się ukryć [OPINIA]

Braun chciał pokazać inną twarz Korony. Nie wszystko dało się ukryć [OPINIA]

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Najlepsze rośliny do akwarium. Hamują glony i oczyszczają wodę

Najlepsze rośliny do akwarium. Hamują glony i oczyszczają wodę

2 lutego, 2026
Lipno. Wypadek na torze motocrossowym. 10-latek wjechał w ludzi

Lipno. Wypadek na torze motocrossowym. 10-latek wjechał w ludzi

2 lutego, 2026
Japonia. Wypadek na wyciągu narciarskim, turystka z Australii nie żyje

Japonia. Wypadek na wyciągu narciarskim, turystka z Australii nie żyje

2 lutego, 2026
Granica polsko-białoruska. „Wloty w polską przestrzeń powietrzną”. Komunikat wojska

Granica polsko-białoruska. „Wloty w polską przestrzeń powietrzną”. Komunikat wojska

2 lutego, 2026

Najnowsze Wiadomości

Ministerstwo Rolnictwa przetnie spory na wsi ustawą o ochronie funkcji produkcyjnej wsi – Biznes Wprost

Ministerstwo Rolnictwa przetnie spory na wsi ustawą o ochronie funkcji produkcyjnej wsi – Biznes Wprost

2 lutego, 2026
Ten kwiat może podrażniać skórę i gardło. Polacy go uwielbiają

Ten kwiat może podrażniać skórę i gardło. Polacy go uwielbiają

2 lutego, 2026
Sprawa pokojowego Nobla dla Trumpa. Włodzimierz Czarzasty podjął decyzję

Sprawa pokojowego Nobla dla Trumpa. Włodzimierz Czarzasty podjął decyzję

2 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.