Samorządy coraz częściej kontrolują czy deszczówka jest prawidłowo odprowadzana do kanalizacji sanitarnej. Przypomnijmy, że zgodnie z ustawą o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków zabronione jest odprowadzanie deszczówki do kanalizacji ściekowej.
Sposobem na wykrycie takich nielegalnych podłączeń jest zadymianie przyłączy kanalizacyjnych i obserwowanie, czy z rynny lub kratki odwodnieniowej obok domu nie wydobywa się dym. Wytwornica dymu produkuje białą mgłę z roztworu płynu z odpowiednimi atestami do stosowania w pomieszczeniach zamkniętych. Wytwarzany dym jest bezwonny i nieszkodliwy dla ludzi i zwierząt. Metoda polega na wtłoczeniu dymu do ulicznej studzienki kanalizacyjnej. Dym znajduje ujście w rynnach, jeżeli są one podłączone do przewodów sanitarnych.
O zadymianiu kanalizacji sanitarnej informowało w ostatnim czasie m.in. Przedsiębiorstwo Inżynierii Komunalnej w Pszczynie.
Surowe kary za odprowadzanie deszczówki. Nawet 10 tys. zł
Jak informuje portalsamorzadowy.pl w przypadku stwierdzenia włączeń odprowadzających deszczówkę do kanalizacji sanitarnej właściciel posesji otrzyma pismo, w którym zostanie wezwany do usunięcia tego stanu. Będzie musiał trwale odciąć nielegalne odprowadzenie, a następnie w inny sposób zagospodarować wodę deszczową, np. poprzez drenaż, zbiornik na wodę do podlewania ogródka, wprowadzenie do kanalizacji deszczowej.
Kary za odprowadzanie deszczówki do systemów kanalizacji sanitarnej mogą sięgać nawet 10 tys. zł.
Eksperci wskazują, że odprowadzanie deszczówki do kanalizacji jest niebezpieczne ponieważ ze względu na swoje przeznaczenie posiada ona mniejsze średnice rur niż kanalizacja deszczowa. Dodatkowe obciążenie kanalizacji sanitarnej bezpośrednio wpływa na cenę odbioru ścieków sanitarnych dla wszystkich odbiorców.















